# Pasjonaci historii szukają dawnych mieszkańców Mikołajek

- Link: https://tko.pl/47133,2020,04,27,pasjonaci-historii-szukaja-dawnych-mieszkancow-mikolajek
- Published: 2020-04-27T13:20:18+02:00
- Author: Redakcja TKO

**Pasjonaci lokalnej historii z Mikołajek chcą stworzyć obraz tego miasta sprzed
wojny i w jej trakcie. Proszą o kontakt ludzi, którzy do 1945 roku mieszkali w tej
mazurskiej miejscowości.**

„Szukamy wszystkich tych, którzy pamiętają dawne Mikołajki. Zdajemy sobie sprawę
z tego, że osoby, które przed wojną lub w czasie wojny mieszkały w Mikołajkach i
żyją do dziś, były wówczas dziećmi. Zależy nam na wspomnieniach tych osób, ich zdjęciach
z tamtych lat czy dokumentach” – powiedziała Karolina Puzio z Mikołajek. Puzio szuka
dawnych mieszkańców przy pomocy grupy „Dom historia historia dom” w popularnym serwisie
społecznościowym. Pod koniec roku z zebranych wspomnień, zdjęć i dokumentów ma powstać
wystawa.

„Zależy nam też na tym, by utrwalić obraz dawnych Mikołajek dla przyszłych pokoleń.
Za 20-30 lat nie będzie już świadków przedwojennych czasów, dlatego chcemy teraz,
w ostatnim momencie, uchwycić najwięcej, jak się da” – przyznała Karolina Puzio.

Miłośnikom regionalnej historii udało się już dotrzeć do kilku osób, m.in. syna 
właściciela stacji benzynowej w przedwojennych Mikołajkach Fritza Webera. Fritz 
z mamą i babcią pod koniec wojny przedostał się do Niemiec, a tam przywitało go 
nietypowe „zadanie”. „W grupie ludzi, w której przebywali jedna z kobiet zaczęła
rodzić, wysłano więc 11-letniego Fritza po lekarza. Dobiegł do knajpy, gdzie biesiadowali
żołnierze amerykańscy i na pytanie, kim jest, odpowiedział +I’m Fred Webster+. Od
tego momentu postanowił, że nauczy się angielskiego i był profesorem w tej dziedzinie”–
powiedziała Puzio. Zanim jednak Weber wyjechał z Mikołajek, kolegował się na podwórku
z polskimi dziećmi i prosił ich, by nauczyli go „czegoś po polsku”. „Koledzy nauczyli
go wulgarnego wierszyka, że czego Fritz nie zdawał sobie sprawy. Gdy wyrecytował
ów wierszyk przy mamie i jej koleżankach znajomość z polskimi dziećmi musiał zakończyć”–
opowiedziała Puzio.

Inną relację przekazała pani Maria, która pod koniec wojny z rodziną przyjechała
do Mikołajek z Kurpiów. „Przywiózł ich tu wozem wuj. Gdy odjechał rodzina zorientowała
się, że na wozie zostawili dokumenty. Mała Maria pieszo, boso, szła sama po torach
z Mikołajek ponad 100 km. Wróciła z dokumentami” – opowiada Puzio.

Mimo, że wspomnienia Webera, czy jego fotografie udało się ocalić miłośnicy dawnych
Mikołajek nie zdążyli go nagrać. „Wiele osób, z którymi umawialiśmy się na rozmowy
odeszło, zanim się spotkaliśmy. Dlatego zależy nam na tym, by każdy kto pamięta 
przedwojenne Mikołajki podzielił się z nami wspomnieniami” – powiedziała Puzio. 
Dotąd udało się udokumentować relacje kilku osób i zebrać ponad 400 zdjęć, kilka
książek wspomnieniowych.

Szukający relacji dotarli do potomków dawnych mieszkańców Mikołajek mieszkających
w Australii, Kanadzie czy RPA. „Wszyscy potomkowie dawnych mieszkańców Mazur mają
ogromny sentyment do tej krainy. Rozmowy z nimi są wzruszające” – przyznała Karolina
Puzio.

Przedwojenne Mikołajki były znanym i cenionym w Prusach Wschodnich kurortem. Słynęły
z wędzonej sielawy, którą rybacy posyłali na stoły m.in. Berlina.
