# Szef CBA o „agencie Tomku”: myślę, że się zdemoralizował

- Link: https://tko.pl/41788,2020,02,03,szef-cba-o-agencie-tomku-mysle-ze-sie-zdemoralizowal
- Published: 2020-02-03T20:01:00+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Jesteśmy w stanie wziąć odpowiedzialność za to, co Tomasz Kaczmarek robił w CBA
jako funkcjonariusz. Ale wszystko, co robił po zakończeniu służby, robił na własną
odpowiedzialność. Myślę, że on się zdemoralizował – ocenił w rozmowie z tygodnikiem„
Sieci” szef CBA Ernest Bejda.**

W rozmowie z dziennikarzami „Sieci” Bejda był pytany o materiał „Superwizjera” TVN,
w którym były agent CBA Tomasz Kaczmarek oskarżył b. szefa CBA, a obecnie ministra
spraw wewnętrznych i administracji i koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego
oraz b. wiceszefa Biura Macieja Wąsika o wywieranie na niego nacisków podczas operacji
dotyczącej willi należącej rzekomo do b. pary prezydenckiej Aleksandra i Jolanty
Kwaśniewskich.

„Jesteśmy w stanie wziąć odpowiedzialność za to, co Tomasz Kaczmarek robił w CBA
jako funkcjonariusz. Ale wszystko, co robił po zakończeniu służby, robił na własną
odpowiedzialność. Myślę, że on się zdemoralizował” – powiedział szef CBA. „Jego 
żona w połowie ubiegłego roku otrzymała poważne zarzuty wyłudzania pieniędzy na 
prowadzenie domów opieki. Chodzi o ponad 30 mln zł dla stowarzyszenia Helper, które
miały być przeznaczone na opiekę nad ludźmi starszymi, zniedołężniałymi. Pod koniec
roku te same zarzuty postawiono również Tomaszowi Kaczmarkowi, m.in. udziału w zorganizowanej
grupie przestępczej i prania brudnych pieniędzy, więc to są sprawy naprawdę poważne,
za które grozi kara do 10 lat więzienia. Jestem przekonany, że to, co on robi teraz,
to wynik tych zarzutów” – dodał.

Bejda zaznaczył przy tym, że Kaczmarek w listopadzie ub.r. miał postawione przez
prokuraturę zarzuty, a w styczniu wystąpił w programie TVN, gdzie skierował zarzuty
wobec swoich byłych przełożonych. „Koincydencja zdarzeń jest nieprzypadkowa. Był
rozczarowany brakiem parasola ochronnego” – stwierdził szef CBA.

Przyznał, że jest „zażenowany i zniesmaczony” Kaczmarkiem.

„Z materiału CBA wynika, że nieruchomość w Kazimierzu Dolnym była w faktycznym posiadaniu
i zarządzaniu Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich – jest na to wiele dowodów w dokumentach.
Zostały one już odtajnione, teraz występujemy o zgodę Prokuratora Generalnego, by
je upublicznić” – mówi w „Sieci” Bejda.

Wśród tematów wywiadu była również sprawa marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego i 
rzekomych korzyści majątkowych, które miał przyjmować jako dyrektor szpitala. „Sprawdzenie
tych informacji i ich weryfikacja jest obowiązkiem CBA” – podkreślił. Przyznał, 
że jest pozytywny odzew na apel CBA, które poprosiło, aby ludzie zgłaszali przypadki
wręczenia korzyści majątkowej. „Osób, które składają zeznania, jest coraz więcej”–
powiedział i dodał, że takie apele stosują też inne służby.

„Apel CBA jest zachęceniem, by ludzie nie bali się mówić prawdy. Aby korzystali 
z klauzuli niekaralności, jaką przewiduje Kodeks karny. To pan marszałek był łaskaw
wystąpić na konferencji prasowej wraz ze swoim pełnomocnikiem i dać do zrozumienia,
że każdy, kto będzie twierdził, że wręczył profesorowi Grodzkiemu łapówkę, zostanie
oskarżony o pomówienie. Czy to nie jest zastraszanie potencjalnych świadków? My 
nikogo nie nakłaniamy do pomówień. Każde zgłoszenie jest drobiazgowo sprawdzane,
czy zgadzają się podane terminy, czy przypadek jest opisany w dokumentacji medycznej,
czy są ewentualnie inni świadkowie. Samo stwierdzenie, że ktoś dał pieniądze, nas
nie przekonuje. Nie przyjmujemy tego bezkrytycznie” – zaznaczył.

Bejda odniósł się w rozmowie do postulatów opozycji, która domaga się likwidacji
CBA. „To, że CBA odnosi sukcesy, boli opozycję” – powiedział. Jako jeden z sukcesów
wymienił likwidację kilkudziesięciu grup, które zajmowały się wyłudzeniami podatku
VAT.

Mówiąc o jednym z takich przypadków zaznaczył, że grupa miała roczne przychodzi 
rzędu 1,5 mld zł. „W ciągu jednego roku wyłudziła 300 mln zł VAT. Wśród osób zarządzających
tą grupą były m.in. ważne postacie ze spółek Skarbu Państwa, np. byłych wiceprezesów
Enei” – powiedział. „Takie grupy nie działają w próżni. Jest niemożliwością funkcjonowanie
przestępczego procederu na tak dużą skalę bez wsparcia ze strony urzędników różnego
szczebla, ale też kierownictw resortów. Wiemy, że mieli takie kontakty” – mówił.

Stwierdził on, że likwidacja Biura „oznaczałaby, że państwo znów straciłoby ogromne
pieniądze, a dodatkowo cofnęlibyśmy się do czasów, w których ludziom na świeczniku,
ludziom wpływowym wszystko wolno”.

Bejda był również pytany o raport CBA dotyczący prezesa NIK Mariana Banasia i jego
oświadczeń majątkowych. Przyznał, że został on utajniony, bo tak nakazuje prawo.„
Raport bazuje na bardzo szczegółowej kontroli majątkowej Mariana Banasia. Takie 
materiały nie mogą być w szczegółach omawiane publicznie. Ustalenia tego raportu
zostały przekazane prokuraturze, a także trafiły do sejmowej speckomisji odpowiedzialnej
za kontrolę nad służbami” – powiedział.

„Chcę powiedzieć jedno. W momencie, kiedy pan Banaś zostawał prezesem NIK (sierpień
2019 r.), w CBA nie było jeszcze wiedzy, która posłużyła do sformułowania zawiadomienia
o popełnieniu przez niego przestępstwa. CBA czekało jeszcze na wiele materiałów,
o które wystąpiło do instytucji finansowych, a które podlegały potem głębokiej analizie.
Kluczowe dane w tej kontroli wpłynęły do CBA pod koniec września 2019 r. Dopiero
po zakończeniu analizy można było odebrać wyjaśnienia od Mariana Banasia” – powiedział
szef CBA. „Nigdy bym się nie zdecydował na złożenie zawiadomienia przed złożeniem
wyjaśnień przez osobę kontrolowaną” – dodał.
