# Kiedyś był milionerem. Podpalono przyczepę Pana Wojtka nad Ukielem? On uciekł przez okno, Pimpek nie przeżył

- Link: https://tko.pl/409872,2026,10,28,kiedys-byl-milionerem-podpalono-przyczepe-pana-wojtka-nad-ukielem-on-uciekl-przez-okno-pimpek-nie-przezyl
- Published: 2026-10-28T15:19:17+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Zaczynał od pięciu hektarów. Po latach, jak opowiadał przed kamerą TKO, gospodarował
na tysiącach hektarów w Polsce i za wschodnią granicą. Później przyszło bankructwo,
a jego domem została przyczepa nad jeziorem Ukiel. Właśnie tam pan Wojtek znalazł
ludzi, którzy pomogli mu ułożyć codzienność na nowo. W piątkowy wieczór przyczepa
stanęła w ogniu. Mężczyzna ratował się skokiem przez okno. Jego pies Pimpek został
w środku.**

## Od pięciu hektarów do wielkiego gospodarstwa

Historia pana Wojciecha, znanego mieszkańcom okolic Ukielu jako pan Wojtek, już 
wcześniej poruszała czytelników TKO. Opisywano go jako milionera, który stracił 
majątek i zamieszkał na parkingu. O jego losach informowały również ogólnopolskie
media.

Za tym krótkim opisem kryło się jednak życie, o którym sam potrafił długo opowiadać.
Podczas rozmowy zarejestrowanej przez TKO wspominał, że zaczynał od zaledwie pięciu
hektarów. Według jego relacji w szczytowym okresie gospodarował na około 2800 hektarach,
obejmujących ziemię w Polsce, na Białorusi i w Ukrainie.

„Był moment, że miałem największe w Polsce gospodarstwo rolne” – mówił przed naszą
kamerą.

Potem przyszły kłopoty i bankructwo. Pan Wojtek wspominał również, jak mocno odbiło
się to na jego zdrowiu. Z dokumentu odczytywanego podczas nagrania wynikało, że 
w kryzysie bezdomności znalazł się w 2017 roku. Początkowo mieszkał w blaszanym 
garażu, bez podstawowych wygód. Od 2019 roku jego schronieniem była stara przyczepa
kempingowa.

Nad Ukielem zastała go kolejna trudna codzienność: ogrzewanie niewielkiego wnętrza,
zdobywanie prądu, wizyty w szpitalu i wydatki na leki, które pochłaniały znaczną
część emerytury.

Ale kiedy opowiadał o życiu na parkingu, raz po raz wracał do ludzi.

## Obcy kupili mu agregat. On odśnieżał im samochody

Pan Wojtek dobrze pamiętał wieczory spędzane przy świecach. Sąsiedzi postanowili
wtedy kupić mu agregat prądotwórczy. Jak mówił, kosztował 2800 zł, a zakup zorganizowano
bez jego udziału.

„Obcy ludzie, nie wiem do tej pory, jak się nazywają” – opowiadał.

Dzięki ich pomocy miał przez kilka godzin dziennie prąd. Inni wspierali go jedzeniem
i pomocą w codziennych sprawach. W jego opowieściach pojawiali się kolejni mieszkańcy,
którzy zaglądali, rozmawiali, pytali, czego potrzebuje.

On również starał się pomagać. Przed kamerą wspominał sąsiadkę, której zimą odśnieżał
samochód, żeby nie musiała robić tego przed wyjazdem. Opowiadał też, że jedzenia
dostawał czasem tyle, iż dzielił się nim z innymi osobami w kryzysie bezdomności.

Tak wyglądało życie, które z daleka można było sprowadzić do obrazu starej przyczepy
na parkingu. Z bliska były w nim znajomości, drobne przysługi i codzienne rozmowy.
Pan Wojtek podkreślał, że spotyka nawet około 60 osób dziennie. Te kontakty pozwalały
mu na chwilę zapomnieć o chorobach i kolejnych zabiegach.

„Potrzebni są ludzie, najlepiej ludzie życzliwi” – mówił.

## Pimpek patrolował brzegi Ukielu

W tej codzienności ważne miejsce zajmowały psy. Pan Wojtek opowiadał o spacerach,
do których dołączali sąsiedzi. Szli razem, rozmawiali i dopiero po powrocie orientowali
się, że minęły już trzy kilometry.

„Kontakt z ludźmi, ludźmi życzliwymi, to jest fantastyczne lekarstwo” – przekonywał
w rozmowie z TKO.

Jednym z jego towarzyszy był Pimpek. Dumnie patrolował brzegi Ukielu, obecny w życiu
pana Wojtka i w krajobrazie dobrze znanym osobom spacerującym nad jeziorem.

To właśnie Pimpek [zginął w pożarze](https://tko.pl/207405,2023,07,17,30-latek-zginal-w-pozarze-mieszkania)
przyczepy.

## Piątkowy wieczór zakończył się ucieczką przez okno

Do pożaru doszło w piątek, 23 października 2026 roku, przy ulicy Miłej w Olsztynie.
Jak ustaliła redakcja TKO, pan Wojtek wydostał się z płonącej przyczepy przez okno.

Straż pożarna otrzymała zgłoszenie o godzinie 21.18. Na miejsce skierowano dwa zastępy
z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Olsztynie. Przyjechali również policjanci
i zespół ratownictwa medycznego.

Strażacy podali trzy prądy wody na płonącą przyczepę. Po ugaszeniu ognia przeszukali
jej wnętrze. Znaleźli martwego psa.

Jak przekazał redakcji mł. bryg. Jakub Kowalski, zastępca oficera prasowego Komendy
Miejskiej [PSP w Olsztynie, strażacy](https://tko.pl/110182,2014,05,09,na-ratunek-mezczyznie-uwiezionemu-w-plonacym-budynku)
sprawdzili pogorzelisko kamerą termowizyjną i detektorem wielogazowym. Zabezpieczyli
pozostałości instalacji fotowoltaicznej, a teren wygrodzili taśmą.

Ogień uszkodził także dwa samochody osobowe stojące w pobliżu.

## Czy ktoś przyczynił się do pożaru? Policja wyjaśnia sprawę

Według nieoficjalnej relacji, która dotarła do redakcji, ktoś miał wrzucić coś przez
okno przyczepy. Nie zostało to dotąd potwierdzone przez służby. Nie wiadomo również,
czy opisywana sytuacja miała związek z wybuchem pożaru.

Policja potwierdza natomiast, że przyjęła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia
przestępstwa.

„Od pokrzywdzonego przyjęte zostało zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Trwa wyjaśnianie okoliczności tego zdarzenia” – poinformowała TKO kom. Anna Balińska
z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie.

Przyczyna pożaru pozostaje więc do ustalenia.

Dla pana Wojtka przyczepa przez lata była miejscem, wokół którego zbudował nowe 
życie po utracie majątku. Miał tam swoje zajęcia, sąsiadów, rozmowy i spacery z 
psami. Kiedy przed naszą kamerą mówił o tym, co pomaga mu przetrwać, nie wracał 
do dawnych hektarów. Wracał do życzliwych ludzi.

Teraz ich wsparcia potrzebuje po kolejnej stracie. Z pożaru sam zdołał uciec. Pimpek
już nie wyjdzie z nim na spacer nad Ukiel.
Osoby wspierające Pana wojtka otwierają
dla niego zrzutkę. Będziemy informowali w kolejnych artykułach.

[[

[[

[[

[[

[[

[[
