# Prezenty firmowe na święta: harmonogram od października

- Link: https://tko.pl/408626,2026,10,20,prezenty-firmowe-na-swieta-harmonogram-od-pazdziernika
- Published: 2026-10-20T17:19:49+02:00
- Author: Janlinek

**Decyzja zapadła na zebraniu drugiego grudnia, zakupy trwały tydzień, a pudełka
z logo przyszły dzień po wigilii firmowej. Prezenty rozdaliśmy w zwykłych torbach
z marketu. Prezes nic nie powiedział. Nie musiał.**

Teraz prezenty firmowe na święta planujemy od października. Pracuje u nas niecałe
sto osób, kilkanaście z nich zdalnie, i przy takiej liczbie zakupy na ostatnią chwilę
po prostu się nie spinają. Kalendarz, którego trzymamy się od trzech lat, wygląda
mniej więcej tak.

## Pierwsza połowa października: budżet i lista nazwisk

Zaczynamy od dwóch liczb: ile pieniędzy i ile osób. Obie potrafią się zmienić w 
ostatniej chwili, więc zapisujemy je ołówkiem. Budżet ustalamy z zarządem i od razu
pytamy księgowość, z jakiej puli idzie wydatek, bo od tego zależy sposób rozliczenia.

Lista nazwisk to osobna historia. Na październikowej liście brakuje ludzi, którzy
przyjdą w listopadzie, a są na niej tacy, którzy właśnie składają wypowiedzenie.
Dlatego zamawiamy z zapasem kilku sztuk. Swoją drogą zapasowe paczki zawsze się 
przydają: dla kuriera, który od lat przyjeżdża codziennie, albo dla pani z recepcji
budynku.

Na tym etapie prosimy o wybór wariantu paczki bez podawania przyczyny, na przykład
standardowej, bez alkoholu albo bez wybranych składników. Adres domowy zbieramy 
tylko od osób, którym paczkę rzeczywiście wysyłamy, po uzgodnieniu zasad z osobą
odpowiedzialną za ochronę danych. Wystarcza krótki formularz. Odpowiada mniej więcej
połowa, reszta dopiero po przypomnieniu.

Od drugiego roku całość prowadzi u nas jedna osoba. Ma jeden arkusz z kolumnami:
imię i nazwisko, biuro czy dom, uwagi do zawartości, wysłano, wręczono. W grudniu,
kiedy pięć osób pyta naraz, czy Marek z księgowości już dostał paczkę, arkusz odpowiada
za nas. Bez niego zawsze ktoś zostaje pominięty. U nas był to kiedyś kolega na zwolnieniu
lekarskim i do dziś trochę nam głupio.

## Druga połowa października: najpierw zawartość, potem pudełko

Najczęstszy błąd, jaki widzieliśmy u znajomych z innych firm, to kolejność. Najpierw
zamawiają ładne pudełko, potem szukają, co do niego włożyć, i okazuje się, że butelka
nie wchodzi, a czekolada lata po dnie. U nas jest odwrotnie. Kładziemy na biurku
wszystko, co ma trafić do zestawu, mierzymy linijką i dopiero z tymi wymiarami idziemy
do producenta.

Przy kilkudziesięciu sztukach opłaca się już nadruk. U producenta, z którym pracujemy,
minimalny nakład i termin personalizacji potwierdzamy przed zamówieniem. [Opakowania z logo firmy](https://pwgajowczyk.pl/kategoria-produktu/opakowania-ozdobne/pudelka-z-logotypem/)
zamawiamy w drugiej połowie października, żeby zostawić czas na wizualizację i poprawki.
Na kartonie logo się drukuje. Grawer laserowy zostawiamy na drewno, na przykład 
na zawieszki ze sklejki z imieniem.

Do zamówienia potrzebny jest plik z logo w wersji wektorowej. Grafik w agencji ma
go od ręki, ale jeśli logo projektował ktoś dawno temu, szukanie pliku potrafi zająć
tydzień. U nas tak było. Mieliśmy tylko obrazek ze strony internetowej i trzeba 
było prosić o plik dawnego współpracownika.

Logo nie musi być duże. Mniejsze, w rogu wieczka albo na boku, wygląda spokojniej,
a pudełko częściej zostaje potem w domu na drobiazgi. Ludzie niechętnie trzymają
na półce reklamę pracodawcy.

## Listopad: próbka, zakupy i jedno popołudnie pakowania

Na początku listopada prosimy o wizualizację albo próbkę. Raz kolor firmowy na szarym
kartonie wyszedł ciemniejszy niż na ekranie i dobrze, że zobaczyliśmy to na jednej
sztuce, a nie na stu.

Zawartość kupujemy w dwóch turach. Rzeczy trwałe, jak wino, kawa ziarnista, kubki
czy notesy, idą od razu. Słodycze i wszystko z krótką datą przydatności zostawiamy
na ostatnie dwa tygodnie listopada. Czekoladki kupione w październiku w grudniu 
mają już niewiele czasu do końca terminu, a ktoś na pewno to zauważy.

Pakujemy jednego popołudnia w sali konferencyjnej. Zamawiamy pizzę, ktoś włącza 
kolędy, chociaż jest dopiero listopad. Pięć osób, taśma jak w zakładzie: jedna składa
pudełka, dwie wkładają zawartość, jedna wiąże wstążkę, jedna przykleja bilecik z
imieniem. Przy stu paczkach schodzi nam całe popołudnie. No i trzeba mieć gdzie 
to potem postawić, bo sto pudełek zajmuje więcej miejsca, niż się wydaje przy zamawianiu.

## Grudzień: wysyłka do zdalnych i wręczenie

Paczki dla osób pracujących zdalnie wysyłamy w pierwszym tygodniu grudnia. Później
firmy kurierskie mają tyle przesyłek, że trudno liczyć na dostawę przed świętami.
Każde pudełko dla zdalnych wkładamy jeszcze w zwykły karton wysyłkowy z wypełniaczem.
Ozdobne pudełko nie nadaje się do samodzielnej wysyłki kurierskiej, bo podczas sortowania
łatwo wgnieść jego wieczko.

Reszta czeka na spotkanie świąteczne w połowie grudnia, przed urlopami. Wręczamy
osobiście, każdemu z imienia. Szef działu mówi dwa zdania, nie dwadzieścia. Duże
znaczenie ma to, czy wręczamy paczkę osobiście podczas spotkania, czy zostawiamy
ją rano na biurku. Próbowaliśmy obu sposobów. Paczka na biurku to po prostu kolejna
przesyłka.

Zostają jeszcze osoby, których w grudniu w firmie nie ma: na urlopie rodzicielskim,
na długim zwolnieniu, na kontrakcie za granicą. Im też wysyłamy paczkę do domu, 
ale dopiero po krótkim telefonie, czy adres jest aktualny i czy w ogóle sobie tego
życzą. Prawie wszyscy się cieszą. Jedna koleżanka na macierzyńskim napisała potem,
że to była pierwsza wiadomość z pracy od pół roku, która ją ucieszyła.

W styczniu robimy krótkie podsumowanie. Co się sprawdziło, czego zabrakło, co ludzie
zostawili w kuchni nietknięte. Do tych notatek zaglądamy potem najczęściej, bo w
październiku nikt już nie pamięta, że kawa mielona szła lepiej niż ziarnista.

## Co, jeśli zaczynasz dopiero w listopadzie

Też da się zdążyć, tylko trzeba z czegoś zrezygnować. Jeśli zaczynamy w listopadzie,
najpierw pytamy producenta o aktualny termin znakowania. Gdy nie ma już czasu na
projekt i poprawki, wybieramy gotowe pudełka z katalogu w kolorze zbliżonym do firmowego
oraz prostszy element z nazwą firmy: naklejkę, pieczątkę albo bilecik. Wygląda to
skromniej, ale porządnie.

Gorzej, jeśli jest już połowa grudnia. Wtedy lepiej wręczyć mniej, ale wszystko 
na czas, niż obiecywać, że paczki dojdą po świętach. Takie obiecane paczki rzadko
przychodzą, a jeśli już, to w lutym, kiedy nikt o nich nie pamięta.

Gdybyśmy mieli wskazać jedną datę, której nie warto przesuwać, byłby to koniec października
i zamówienie opakowań. Resztę harmonogramu przesuwaliśmy już o tydzień w obie strony
i nic złego się nie stało.
