# Od książki do bazy danych – jak encyklopedie miast przechodzą do sieci?

- Link: https://tko.pl/405643,2026,09,30,od-ksiazki-do-bazy-danych-jak-encyklopedie-miast-przechodza-do-sieci
- Published: 2026-09-30T18:04:55+02:00
- Author: Janlinek

**A jednak decyzja ta wcale nie zapadła nagle. Firma zaczęła eksperymentować z formą
cyfrową już w latach 70. XX wieku, w 1981 roku przygotowała pierwszą cyfrową wersję
encyklopedii dla użytkowników systemu LexisNexis, w 1989 roku wydała edycję multimedialną
na płycie CD-ROM, a w 1994 roku uruchomiła wersję internetową. Między pierwszym 
cyfrowym eksperymentem a ostatnim wydrukowanym tomem minęło więc ponad trzydzieści
lat.**

Ten przykład dobrze pokazuje, że przejście encyklopedii z formy książkowej do internetu
nigdy nie jest jednorazowym wydarzeniem, lecz długim procesem – z realnymi zyskami,
ale też z nowymi rodzajami kruchości, których forma drukowana po prostu nie znała.
Sama obecność w sieci nie gwarantuje trwałości, co dobrze ilustrują losy niejednej
internetowej encyklopedii, która zniknęła równie szybko, jak powstała. Warto przyjrzeć
się temu mechanizmowi na kilku konkretnych przykładach – od globalnego giganta, 
przez polską encyklopedię, która w pewnym momencie była największa w kraju, po dwa
różne podejścia miast do własnej historii: Łodzi i Gdyni.

## Dlaczego drukowana encyklopedia miasta ma naturalne granice

Forma książkowa narzuca encyklopedii miejskiej kilka trudnych do obejścia ograniczeń.
Objętość tomu jest z góry ustalona, koszt druku i dystrybucji wysoki, a ewentualne
wznowienie z poprawkami czy nowymi hasłami wymaga miesięcy pracy i kolejnych nakładów
finansowych. Raz wydrukowany błąd pozostaje w obiegu do czasu następnego wydania,
a nowe wydarzenia czy odkrycia archiwalne z definicji nie mogą trafić do już wydrukowanego
tomu.

Dobrze pokazuje to przykład dwutomowej Encyklopedii Gdyni pod redakcją Małgorzaty
Sokołowskiej, wydanej przez oficynę Verbi Causa w 2006 i 2009 roku. Zgromadzono 
w niej ponad cztery tysiące haseł opisujących historię miasta i związanych z nim
ludzi – imponujący zasób wiedzy, ale zamknięty w papierowej formie, bez możliwości
dodania nowego hasła czy uzupełnienia istniejącego bez przygotowania kolejnego, 
kosztownego wydania.

## Britannica jako globalny wzorzec – przejście trwające dekady, nie jeden dzień

Chronologia transformacji Britanniki jest pouczająca właśnie dlatego, że pokazuje,
jak długo technologia cyfrowa może współistnieć z tradycyjnym drukiem, zanim wydawca
zdecyduje się na ostateczne odejście od papieru. Wydawnictwo nie czekało na „właściwy
moment”, by zacząć się cyfryzować – eksperymentowało z nowymi formatami stopniowo,
testując kolejne technologie w miarę ich dojrzewania: najpierw dedykowane bazy danych
dla profesjonalnych systemów informacyjnych, potem multimedialne płyty CD-ROM, wreszcie
pełnoprawną wersję internetową. Decyzja o zakończeniu druku w 2012 roku była więc
naturalnym domknięciem procesu, który realnie trwał już od trzech dekad, a nie nagłym
zwrotem.

Ten wzorzec – stopniowe, wieloletnie równoległe funkcjonowanie obu formatów, zanim
jeden z nich zostanie ostatecznie wygaszony – powtarza się też, w mniejszej skali,
w przypadku lokalnych encyklopedii miejskich, które rzadko przechodzą do sieci w
ramach jednego, gwałtownego cięcia.

## Gdynia w sieci – jak połączono dwa różne projekty w jedną platformę

Dobrym przykładem takiego stopniowego procesu jest [gdyńska platforma Gdynia w sieci \ Encyklopedia Miasta](https://www.gdyniawsieci.pl/Strona_g%C5%82%C3%B3wna),
prowadzona przez Muzeum Miasta Gdyni. Nie powstała ona z dnia na dzień ani jako 
proste przeniesienie drukowanego tomu do internetu – była wynikiem połączenia dwóch
odrębnych, rozwijanych niezależnie projektów. Pierwszym była wspomniana już dwutomowa
Encyklopedia Gdyni z lat 2006 i 2009. Drugim – rozwijana od 2016 roku cyfrowa kolekcja
fotografii z zasobów muzeum, funkcjonująca pod nazwą Gdynia w sieci.

Połączenie tych dwóch strumieni pracy w jedną platformę opartą na silniku MediaWiki
wymagało nie tylko technicznego przeniesienia treści, lecz także realnej pracy redakcyjnej:
uzupełnienia haseł o noty biograficzne i przypisy, których zabrakło w wydaniu drukowanym,
weryfikacji praw autorskich do materiałów oraz usunięcia biogramów osób żyjących,
zgodnie z przyjętymi zasadami redakcyjnymi. Platforma została uruchomiona 7 lutego
2026 roku i udostępnia dziś ponad 1400 zweryfikowanych haseł oraz ponad 60 tematycznych
kolekcji fotograficznych – zasób, którego objętość i zakres byłyby trudne do utrzymania
w jakiejkolwiek formie drukowanej.

## Co encyklopedia zyskuje, przechodząc do sieci – i co traci

Migracja do internetu daje encyklopedii miejskiej kilka wymiernych korzyści. Możliwa
staje się bieżąca aktualizacja treści bez konieczności czekania na kolejne wydanie,
funkcja wyszukiwania ułatwia dotarcie do konkretnego hasła spośród tysięcy innych,
a materiał można wzbogacić o multimedia – fotografie, nagrania dźwiękowe, mapy interaktywne–
niemożliwe do umieszczenia w książce. Dostęp staje się też szerszy: darmowy, dostępny
z dowolnego miejsca na świecie, bez nakładu drukarskiego i kosztów dystrybucji.

Te korzyści mają jednak swoją cenę. Model finansowania zmienia się z jednorazowej
sprzedaży egzemplarza na konieczność stałego utrzymania serwera, infrastruktury 
i zespołu redakcyjnego – koszt, który nie znika po „wydaniu” projektu, lecz towarzyszy
mu przez cały czas jego istnienia. Znika też coś, co przy całej niewygodzie miało
swoją wartość: fizyczny nośnik, który przetrwa nawet wtedy, gdy instytucja stojąca
za projektem zniknie, zmieni priorytety albo zabraknie jej środków na dalsze utrzymanie
serwisu.

## WIEM Encyklopedia – ostrzeżenie, że „cyfrowe” nie znaczy „wieczne”

Ryzyko to nie jest teoretyczne. WIEM Encyklopedia działała w Polsce w latach 1998-
2017, od 2000 roku pod skrzydłami portalu internetowego Onet.pl, a w 2006 roku liczyła
już 125 tysięcy haseł, będąc w owym czasie największą polską encyklopedią internetową.
Mimo tej skali i popularności, w pewnym momencie zniknęła z sieci – gdy zmieniły
się priorytety komercyjne jej właściciela, a dominującą pozycję w polskim internecie
zajęła Wikipedia, oferująca podobny zasób wiedzy na zupełnie innych zasadach finansowania
i zarządzania.

Historia WIEM Encyklopedii jest ważną lekcją dla każdego projektu tego typu: encyklopedia
cyfrowa pozbawiona stabilnego, instytucjonalnego zaplecza – takiego jak muzeum, 
uczelnia czy instytucja publiczna z misją długoterminową – bywa równie krucha jak
drukowany tom, a czasem nawet bardziej. Gdy zamknięty zostaje serwis internetowy
zależny od decyzji komercyjnego właściciela, nie zostaje po nim żaden fizyczny egzemplarz,
do którego czytelnik mógłby wrócić na półce biblioteki.

## Nie każda miejska encyklopedia idzie w stronę cyfrową – przykład Łodzi

Warto przy tym pamiętać, że digitalizacja nie jest jedyną ani automatyczną ścieżką
rozwoju dla encyklopedii miejskiej. Dobrym kontrprzykładem jest Ilustrowana Encyklopedia
Historii Łodzi, zainicjowana w 2008 roku jako zeszytowy dodatek historyczny do miejskiego
magazynu „Piotrkowska 104”. Kolejne zeszyty ukazywały się przez kilka lat, aż w 
2015 roku dwanaście z nich zebrano w jeden, spójny tom wydany drukiem.

Miasto świadomie pozostało więc przy formie papierowej i zeszytowej, zamiast inwestować
w budowę interaktywnej platformy wiki na wzór gdyńskiego projektu. Nie oznacza to,
że wybór ten był błędny – pokazuje jedynie, że decyzja o cyfryzacji encyklopedii
miejskiej zależy od konkretnych zasobów, celów i priorytetów danej instytucji, a
nie jest nieuchronnym etapem rozwoju, przez który musi przejść każdy tego typu projekt.

## Warunki trwałości cyfrowej encyklopedii miasta

Zestawienie tych czterech przykładów – globalnej Britanniki, polskiej WIEM Encyklopedii,
łódzkiej encyklopedii pozostającej przy druku oraz gdyńskiej platformy cyfrowej –
pozwala wskazać, co w praktyce decyduje o przetrwaniu encyklopedii miejskiej w sieci.
Kluczowym czynnikiem nie jest sama technologia, lecz charakter instytucji stojącej
za projektem. Platforma oparta na muzeum, archiwum czy innej instytucji publicznej
z misją długoterminową ma znacznie większą szansę na przetrwanie niż serwis zależny
od bieżącej strategii biznesowej komercyjnego portalu, dla którego encyklopedia 
jest tylko jednym z wielu produktów.

Równie istotna jest gotowość do finansowania nie tylko samego uruchomienia platformy,
lecz też jej dalszego, systematycznego utrzymania i redakcyjnego rozwoju przez lata–
bez tego nawet najbardziej imponujący start kończy się z czasem tym samym, co spotkało
WIEM Encyklopedię. Przykładem modelu opartego na instytucji muzealnej, a nie na 
komercyjnym portalu, jest właśnie Gdynia w sieci – Encyklopedia Miasta, prowadzona
przez Muzeum Miasta Gdyni – projekt, którego trwałość opiera się na długoterminowej
misji instytucji, a nie na doraźnej kalkulacji biznesowej.

## Podsumowanie

Przejście encyklopedii miejskiej z formy książkowej do internetu jest procesem rozłożonym
na lata, a nie jednorazowym aktem „digitalizacji” – dobrze pokazuje to trzydziestoletnia
droga Britanniki od pierwszych eksperymentów cyfrowych do zamknięcia druku. Migracja
do sieci przynosi realne korzyści w postaci aktualności, dostępności i możliwości
wzbogacenia treści o multimedia, ale generuje też nowe rodzaje kruchości, nieznane
formie drukowanej – czego najlepszym dowodem jest los WIEM Encyklopedii, niegdyś
największej polskiej encyklopedii internetowej, dziś już nieistniejącej. Przykład
Łodzi przypomina z kolei, że pozostanie przy formie papierowej wciąż bywa świadomym,
uzasadnionym wyborem. O tym, czy dana encyklopedia miejska przetrwa próbę czasu 
w sieci, decyduje w końcu nie technologia, lecz instytucja, która bierze za nią 
odpowiedzialność – i to, czy jest gotowa finansować jej rozwój długo po dniu premiery.
