# UWAGA! Bezdomny złodziej znów grasuje w Olsztynie. Jest sprytniejszy od policji?

- Link: https://tko.pl/39957,2019,12,17,uwaga-bezdomny-zlodziej-znow-grasuje-w-olsztynie-jest-sprytniejszy-od-policji
- Published: 2019-12-17T18:01:05+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Historia miała miejsce w czerwcu tego roku, gdy bezdomny pan Krzysztof okradł 
olsztyńskiego restauratora i jego znajomych. **

Wszystko zaczęło się od wpisu na portalu społecznościowym i opublikowaniu zdjęcia
bezdomnego Krzysztofa: _– Słuchajcie. Na starówce jest sobie Pan Krzysiek. Jest 
to człowiek bezdomny i bezrobotny, który poszukuje pracy. Jest z zawodu kucharzem,
posiada prawo jazdy kat. B oraz C, był też w budowlance. Jak sam mówi podejmie się
KAŻDEJ PRACY. Co ważne Pan Krzysiek NIE PIJE ALKOHOLU, jest abstynentem. Może siła
fejsbuka pomoże znaleźć pracę człowiekowi, któremu się po prostu się nie powiodło?
Jak sam mówi, ma już dość tego wszystkiego…_

![UWAGA! Bezdomny złodziej znów grasuje w Olsztynie. Jest sprytniejszy od policji?](
https://tko.pl/wp-content/uploads/2019/06/KRZYSZTOF-BEZDOMNY-1-—-kopia.jpg)

Prośba o pomoc dotarła do Pana Dariusza. Jak widać Facebook pokazał swoją moc, a
olsztyński restaurator dobre serce – _Na grupie w której jestem był post dotyczący
pomocy osobie bezdomnej. Było napisane gdzie ta osoba przebyw_a – mówi Dariusz Pniewski
olsztyński restaurator. – _Bez trudu odnalazłem pana Krzyśka_ – prosił o jedzenie
pod Wysoką Bramą. – _Zabrałem go na obiad do swojej restauracji. Tam opowiedział
jak po śmierci matki razem z bratem odziedziczyli mieszkanie. Brat go oszukał, sprzedał
mieszkanie i nie dał mu ani grosza i tak został bezdomnym. Pan Krzysztof wydawał
się być normalnym człowiekiem, któremu nie sprzyjał los. Przez parę dni przychodził
do mojej restauracji i jadł tylko to na co miał ochotę, – steki, kaczki pieczone
na deser szarlotki na ciepło. Poszedłem z nim na zakupy, ponad 700 zł wydałem na
ubrania. Załatwiłem mu super domek przy pensjonacie, który należy do mojego znajomego.
Pracował z 2 tyg. Potem znajomy razem z żoną przyjechał do mnie i powiedział, że
kogo im poleciłem do pracy i, że ich okradł._

Bezdomny ukradł trzy telewizory 32 calowe, lampki nocne z pokoi, czajniki bezprzewodowe
z kuchni, przedłużacze i anteny do telewizorów. Zapakował to na rower z przyczepką
i odjechał w siną dal. Sprawa trafiła na policję.

To jednak nie koniec historii, bo bezdomny dojechał do kolejnego miasta. Pan Krzysztof
nie zrezygnował ze wzbogacania się kosztem innych i tym razem  w sierpniu okradł
sklepikarza z Gdańska.

Jak się okazało, nasz biedny bezdomny połasił się tym razem na coś znacznie cenniejszego.
Jego łupem stało się Audi a6, samochód sklepikarza w Gdańsku, pana Adama.
 Widać,
historie lubią się powtarzać, a pan Krzysztof bawi się ze wszystkimi w kotka i myszkę.

Pan Krzysztof wykonywał drobne prace porządkowe w sklepie i pomagał w transporcie
towaru. Co w tym wszystkim najmocniej zastanawia? Bezdomny za świadczone usługi 
nie wymagał zapłaty, co najwyżej coś do jedzenia.
 Złodziej wiedział więc, gdzie
i po co idzie. Pewnie zdecydował, że za poświęcony czas i drobne prace najlepszą
zapłatą będzie Audi a6, więc je sobie przywłaszczył po godzinach pracy. Na szczęście
jego dobrą passę przerwał patrol policji podczas rutynowej kontroli. Przedstawiono
mu zarzuty prowadzenie auta pod wpływem alkoholu (ponad 1 promil). Rano dostał kolejny–
zarzut kradzieży – bo sklepikarz zgłosił zaginięcie auta na komisariacie. Policja
jednak wypuściła bezdomnego.

O zatrzymaniu i zwolnieniu z aresztu pana Krzysztofa dowiedzieliśmy się od rzecznika
gdańskiej Policji, który pokrótce nakreślił całą sytuację: – _14 sierpnia b.r. krótko
po godz. 2.00 gdańscy policjanci przy ul. Grunwaldzkiej zatrzymali mężczyznę, który
dzień wcześniej ukradł audi A6. 62-letni kierowca audi bez stałego miejsca zamieszkania
został poddany badaniu na zawartość alkoholu w organizmie. Wynik badania to ponad
1 promil. Mężczyzna spędził noc w policyjnym areszcie, a samochód został zabezpieczony.
W trakcie prowadzonego pod nadzorem prokuratora postępowania policjanci zebrali 
materiał dowodowy, który pozwolił na przedstawienie sprawcy zarzutów kradzieży oraz
kierowania po alkoholu. _

Nietuzinkowy bezdomny został zwolniony z aresztu, ale ma postawione zarzuty przez
prokuratora. Za taki czyn, którego się dopuścił, grozi kara pozbawienia 5. lat wolności.

Jak widać wymiar sprawiedliwości nie może sobie poradzić z jednym bezdomnym. Historia
zatacza koło i bezdomny Krzysztof powraca do [Olsztyna](https://tko.pl/olsztyn).
Zostaje rozpoznany 13 grudnia przez okradzionych oraz ich znajomych. Ci wzywają 
policję, ale pan Złodziej jest mistrzem w znikaniu. Całą sytuacje opisała nam osoba
poszkodowana która wzywał policję: _– 112 za pierwszym razem nie podjeżdżało przez
tyle czasu, że sobie polazł gdzieś, wykonałem drugi telefon informując w którą stronę
się udał i cisza i spokój. Następnego dnia widziałem go znowu na starówce. Za drugim
razem zadzwoniłem i potwornie długo patrolu nie było. Siedział przy tej wysokiej
bramie. W pewnym momencie rozbrzmiał krótki sygnał policyjny na ulicy, przy Wysokiej
Bramie, policjanci zatrzymywali kogoś kto złamał przepisy. Pan Krzysiu słysząc sygnał
wstał i uciekł sobie w ciemność. Więc ewidentnie boi się policji. Po jakimś czasie
usiadł pod Rossmanem. Po jakichś 40 minutach dopiero pojawiła się „lodówka” na wezwanie.
Ale jak wjechali na Staromiejską to z daleka było widać, bo mieli włączoną sygnalizację.
Pan Krzysiu sobie wstał i uciekł. Powiedzieli, że i tak go będą szukać, wypytali
o wygląd, ale czy znaleźli? Nie wiem, bo dziś znowu sobie siedzi pod Wysoką Bramą.
Dzisiaj dzwoniłem na 112 to kazali mi na komendę zadzwonić a na komendzie do rzecznika
prasowego albo przyjść osobiście! _

 
