# Tanie mieszkania dla wybranych? Kolejna afera w SM Pojezierze. Co zrobi prokuratura?

- Link: https://tko.pl/39864,2019,12,14,tanie-mieszkania-dla-wybranych-kolejna-afera-w-sm-pojezierze-co-zrobi-prokuratura
- Published: 2019-12-14T15:06:37+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Dziennikarz śledczy Leszek Tekielski zrealizował wstrząsający reportaż z Olsztyna.
Jak się okazuje nie tylko pensje prezesów mogą być bulwersujące. Spółdzielnia prawdopodobnie
buduje kolejny blok dla „swojaków”. **

Cały program można obejrzeć w internecie **[TUTAJ](https://interwencja.polsatnews.pl/reportaz/2019-12-12/tanie-mieszkania-dla-wybranych-kontrowersje-wokol-spoldzielni-pojezierze-z-olsztyna/)**.

N stronie Interwencji czytamy:

Zbudować na działkach Spółdzielni Mieszkaniowej Pojezierze budynki, by sprzedać 
mieszkania i lokale usługowe rodzinie i znajomym – to zdaniem części spółdzielców
z Olsztyna idea, która przyświeca prezesowi Pojezierza. Kupił on wszystkie lokale
użytkowe w jednym z takich bloków. W innym mieszkania kupowali głównie członkowie
spółdzielni. Teraz mogą je odsprzedać z ogromnym zyskiem. A gdzie zysk spółdzielni?

Pojezierze to najstarsza i największa spółdzielnia mieszkaniowa w [Olsztynie](https://tko.pl/olsztyn).
Od ponad 14 lat rządzi nią prezes Wiesław Barański. Jak mówi spółdzielcza opozycja,
to czas kilku dziwnych inwestycji i działań. Jednym z przykładów jest zbudowany 
w 2012 roku blok przy ulicy Kołobrzeskiej. [Cena za metr była tu o 2000 zł niższa niż standardowa wówczas w Olsztynie](https://tko.pl/180322,2022,12,12,ceny-mieszkan-w-olsztynie-2022).

– Jest nabór, który kończy się wyprowadzeniem z majątku spółdzielni 36 mieszkań 
według kryterium jednego: znajomych pana prezesa. Na ul. Kołobrzeskiej kupili mieszkania
synowie prezesów – wszystkich trzech. Kupili członkowie Rady Nadzorczej. Kupili 
znajomi, paru pracowników, ale kupili też handlarze nieruchomościami – twierdzi 
Maciej Janowski, radca prawny, były członek SM Pojezierze.

Prezes Pojezierza Wiesław Barański tłumaczy naszemu reporterowi, że „nie rozumie
on spółdzielczości”, dlatego niepotrzebnie interesuje się sprawą.

Reporter: Wydaje mi się, że spółdzielnia to jest jakaś dziwna organizacja, bo jeżeli
w bloku na Kołobrzeskiej jest 30 mieszkań i wszystkie przypadają w udziale synom
prezesów czy pracownikom spółdzielni…

Prezes: Nie, to jest nieprawda.

– To jakie to jest służenie spółdzielcom?

– A pracownik spółdzielni to jest gorszy?

– Panie prezesie, ale nie każdy, tylko ci wskazani przez pana mieli szansę…

– Nieprawda, to jest nieprawda, to jest nieprawda, to jest fałsz.

Nasz reporter podając się za potencjalnego kupca mieszkania skontaktował się z żoną
pracownika spółdzielni. Małżeństwo wystawiło na sprzedaż mieszkanie właśnie w bloku
przy ulicy Kołobrzeskiej.

– Mąż pracuje w Spółdzielni Mieszkaniowej. Duże grono osób, które kupiły tu mieszkania,
to były osoby wybrane przez prezesa po prostu – mówi.

Reporter: Czyli prezes wskazał, że ty i ty możesz?

– Tak, tak jak za starych, dobrych czasów w spółdzielniach. Dużo mieszkań było kupowanych
przez pracowników spółdzielni. No i powiem też, że sąsiedzi są z górnej półki. Są
np. dyrektorzy banków, mamy takie ciekawe towarzystwo. Nie są to przypadkowe osoby.

O ile sprzedającym uda się uzyskać podaną w ogłoszeniu cenę, zysk na czysto – 7 
lat po kupnie mieszkania – wyniesie około 300 tys. zł.

W kolejnej inwestycji spółdzielni – przy ul. Piłsudskiego – mieszkania sprzedano
na wolnym runku, ale lokale usługowe na parterze bez przetargu kupił prezes spółdzielni–
to ponad 400 metrów powierzchni w doskonałej handlowej lokalizacji.

– Piłsudskiego od początku było robione w formule takiej, że pan Barański przejmuje
cały parter. Ten budynek został zrobiony z nastawieniem na cele handlowe na dole.
Obłożono go piaskowcem, czego się nie robi, ale pan Barański to zrobił, chcąc mieć
sklep w ładnym budynku. Lokale wyceniono na 3800 zł za metr kwadratowy, co było 
ceną zaniżoną co najmniej o połowę. Ta cena powinna być 2 razy wyższa i w tej formie
strata spółdzielni to już są miliony – uważa Maciej Janowski, radca prawny i były
członek SM Pojezierze.

Reporter: Pan się wzbogacił niewątpliwie.

Wiesław Barański, prezes SM Pojezierze: Na czym?

– No, panie prezesie, ponad 400 metrów lokalu usługowego na Piłsudskiego…

– Tak.

– Pańskie.

– Tak.

– Ile pan ma z dzierżawy miesięcznie?

– A to jest moja sprawa.

– A nie mogłaby mieć spółdzielnia i spółdzielcy?

– Nie, nie mogłaby mieć. Bo spółdzielnia buduje dla swoich członków, a nie dla siebie.

– No, to jeśli dla członków, to dla wszystkich., ale jeśli lokal jest pański, to
tylko dla pana.

– No, nie, ale lokal, w którym ktoś mieszka to jest dla kogo?

– Ale ja pytam pana o lokal usługowy.

– Nie, nie, nie.

– Pan nie ma sobie nic do zarzucenia.

– Nie.

– Pan jest kryształowy?

– Tak jest.

Obawy spółdzielców z olsztyńskiego Pojezierza wzbudził także nabór chętnych na kupno
lokali w kolejnym budynku. Ogłoszenie pojawiło się tylko na stronie internetowej
spółdzielni. Było ukryte wśród innych informacji, a po kilku dniach zniknęło.

– Pytałam jak będą rozpatrywane te oferty, a pani, która je przyjmowała, zaznaczyła,
że pierwszeństwo mają pracownicy spółdzielni. Mnie nie zdziwiło, ale myślałam, że
może nie będą mówić tak jawnie, a pani od razu to zaznaczyła – wspomina pani Katarzyna,
która złożyła ofertę na zakup mieszkania.

– Na Kołobrzeskiej było 36 mieszkań. Tu ma być 90 mieszkań plus cały handlowy parter.
Naprzeciwko Szpitala Wojewódzkiego. Rewelacyjna sprawa na gabinety lekarskie. To
już nie będzie czynsz, jak na Piłsudskiego przy lokalu handlowym. Tu jest idealna
sprawa pod usługi medyczne i jestem przekonany, że plan Barańskiego jest taki, by
to przejąć – mówi Maciej Janowski, radca prawny, były członek SM Pojezierze.

Z ksiąg wieczystych wspomnianych lokali usługowych w spółdzielczym budynku przy 
ulicy Piłsudskiego jasno wynika, że ich właścicielem jest prezes spółdzielni. Mieszkańcy
nie mają wątpliwości, dlaczego na takie posunięcia prezesa nie reaguje rada nadzorcza
spółdzielni, przed którą prezes odpowiada.

– Panie redaktorze, ma pan swoje lata i chyba pan nie wierzy, że rada to jest rada.
To jest fikcja – twierdzi były członek Rady Nadzorczej SM Pojezierze.

– Pan Barański zbudował budynek, w którym swoim znajomym rozdysponował mieszkania.
A potem z tych ludzi zrobił radę nadzorczą, która ma go nadzorować. Więc jak tacy
ludzie mogą go nadzorować, jak mówić, że czegoś nie wolno robić? – dodaje radca 
Maciej Janowski.*
