# Frankowiczu, płać i płacz? Niekoniecznie!

- Link: https://tko.pl/38959,2019,11,25,frankowiczu-plac-i-placz-niekoniecznie
- Published: 2019-11-25T10:10:42+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Kiedy zastanawiamy się nad zaciągnięciem kredytu hipotecznego, pierwszą rzeczą,
na jaką zwracamy uwagę, jest zazwyczaj oprocentowanie. Czyli ile i w jakim okresie
będziemy musieli bankowi oddać. Jednak 3 października 2019 r. [Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku w sprawie polskich frankowiczów](https://tko.pl/186714,2023,02,24,opinia-tsue-korzystna-dla-frankowiczow-zyskaja-darmowy-kredyt)
stwierdził, że jeśli umowa kredytowa związana z walutą obcą zawiera niedozwolone
postanowienia umowne, to konsument decyduje, czy chce ich „wykluczenia” z umowy,
czy też rozwiązania tejże umowy. Wyrok rozbudził nadzieję wielu polskich kredytobiorców.
I jednym, i w drugim przypadku frankowicze liczą na wyzwolenie z okowów lichwiarskiego
oprocentowania.**

Czy wyrok TSUE oznacza, że każda z umów może być podważona? Skądże! Banki wraz ze
swoimi najlepszymi prawnikami szykują obronę, na przykład poprzez dochodzenie opłat
za korzystanie z pożyczonych pieniędzy. Również nie wszystkie banki zawierały źle
skonstruowane umowy. Inaczej też sytuacja wygląda przy kredytach denominowanych,
a inaczej przy indeksowanych, natomiast umowę na kredyt indeksowany łatwiej jest
podważyć w sądzie.

**Redakcja: Jaka jest różnica między kredytem indeksowanym a denominowanym?**

**Mec. Lech Obara:** Kredyt indeksowany to kredyt, którego wysokość została określona
w umowie z bankiem w złotówkach i w tej walucie jest wypłacana kredytobiorcy. Kwota
udzielonego kredytu jest następnie przeliczana przez bank na CHF wedle kursu kupna
tej waluty obowiązującego w dniu wypłaty kredytu lub jego transzy w tym banku. To
właśnie kwota ustalona we frankach szwajcarskich jest miernikiem wysokości zadłużenia
kredytobiorcy. Z kolei w przypadku kredytu denominowanego jego wysokość określana
jest w umowie we frakach szwajcarskich, ale znów wypłacana w złotówkach po przeliczeniu
po kursie kupna CHF w dniu wypłaty kredytu lub jego transzy. Kredytobiorca w chwili
podpisania umowy nie wie więc, jaka będzie ostateczna wysokość udzielonego mu kredytu.
Oba typy umów łącznie nazywane są kredytami waloryzowanymi. Nie są to kredyty walutowe,
gdyż zostały wypłacone i są spłacane w złotówkach.

**Co można kwestionować w umowach waloryzowanych kursem franka?**

Przede wszystkim opisany wcześniej sposób ustalania wysokości zadłużenia. Banki,
aby ustalić wysokość raty do spłaty, przeliczały zapisywaną w CHF wysokość zadłużenia
na złotówki według kursu CHF obowiązującego w dniu spłaty raty, który to kurs same
ustalały. Kredytobiorca nie mógł więc wcześniej niż na dzień wymagalności raty ustalić,
jaka będzie jej wysokość. Nie miał też żadnego wpływu na to, w jaki sposób taki 
kurs jest ustalany. Bank miał pełną swobodę ustalania kursu wymiany walut, a tym
samym wysokości zadłużenia kredytobiorcy. W przypadku osób, które zawarły kredyt
frankowy, mogą one podnosić, że ich umowy zawierają postanowienia niedozwolone i
żądać ich wyeliminowania z umowy. Często w umowach frankowych banki przewidywały
ubezpieczenie niskiego wkładu własnego, które również może zostać uznane za postanowienie
niedozwolone.

**Czego można żądać w sporze z bankiem?**

Frankowicz powinien rozważyć dwie możliwości – stwierdzenie nieważności umowy kredytu
bądź też tak zwane „odfrankowienie” umowy. Stwierdzenie nieważności całej umowy 
oznacza, że umowa ta od początku nie wywoływała skutków prawnych. W konsekwencji
strony umowy kredytu obowiązane są zwrócić sobie to, co wzajemnie świadczyły. Ten
wariant może okazać się korzystny dla osób, które już wiele lat spłacają kredyty.
Teraz pojawiają się głosy w dyskusji, że banki będą próbowały dochodzić „wynagrodzenia”
za korzystanie z kapitału. Jest też wiele pomysłów na samo przedawnienie i wątpliwości,
jak to przedawnienie liczyć.
 Z kolei „odfrankowienie” umowy polega na tym, że za
nieważne i niewiążące uznawane są jedynie postanowienia umowy kredytu, które odnoszą
się do przeliczania jego wartości do CHF. W takim wypadku wyeliminowane zostaje 
jedynie powiązanie z walutą obcą, a umowa wiąże w pozostałym zakresie. Kredyt jest
traktowany jak złotówkowy przy zastosowaniu oprocentowania ustalanego w oparciu 
o LIBOR.

**Najważniejsze pytanie. Jak dochodzić swoich roszczeń?**

Zarzuty dotyczące niedozwolonych klauzul należy podnieść w postępowaniu sądowym.
Te argumenty można przedstawić w sprawie o zapłatę wytoczonej przez bank, w przypadku
gdy umowa została już nam wypowiedziana. Można też to zrobić na etapie postępowania
egzekucyjnego, a także w sprawie zainicjowanej przez samego kredytobiorcę, który
spłaca kredyt. W ostatnim przypadku kredytobiorca ma dwie drogi: może wystąpić z
pozwem o zwrot nadpłaconych rat bądź też z powództwem o stwierdzenie nieważności
umowy. Należy pamiętać, że wniesienie pozwu wiąże się z koniecznością uiszczenia
opłaty sądowej, która najczęściej będzie wynosiła tysiąc złotych (gdy żądamy zwrotu
kwoty większej niż 20 tys. zł bądź stwierdzenia nieważności całej umowy). Ponadto
trzeba liczyć się z koniecznością uiszczenia zaliczki na dowód z opinii biegłego
sądowego, której wysokość ustalana jest przez sąd.
 Pamiętajmy, że w naszym systemie
prawnym wszystkie roszczenia majątkowe ulegają przedawnieniu, co oznacza, że po 
upływie okresu przedawnienia osoba, przeciwko której roszczenie przysługuje, może
uchylić się od jego spełnienia i nie będzie można zastosować egzekucji sądowej. 
Tak więc w przypadku roszczenia o zwrot nadpłaconych rat należy pamiętać, że każda
z rat przedawnia się oddzielnie, z upływem 10 lat od jej wymagalności, czyli od 
dnia jej zapłaty. W przypadku rat spłaconych po 9 lipca 2018 r. termin ten wynosi
6 lat.

**Ostatnio głośno było o wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, który zapadł w sprawie
Dziubak przeciwko Raiffeisen Bank (C-260/18). Proszę powiedzieć, jak należy rozumieć
ten wyrok i co z niego wynika dla innych kredytobiorców, których zadłużenie wyrażone
jest we frankach szwajcarskich?**

W orzeczeniu z dnia 3 października 2019 r. TSUE wskazał, że w przypadku uznania 
przez sąd krajowy za niedozwolone części postanowień umowy kredytu odnoszących się
do waloryzacji, nieuczciwe warunki umowy w tym zakresie nie mogą zostać zastąpione
przepisami ogólnymi polskiego prawa. Nie można zatem zastosować zamiast kursu stosowanego
przez bank na przykład średniego kursu waluty ustalanego przez NBP. Pozostaje zatem
kredyt, którego wartość określona jest w złotówkach i w oparciu o LIBOR. Ponadto
Trybunał podkreślił, że prawo UE nie sprzeciwia się uznaniu umowy kredytu za nieważną,
jeśli w świetle prawa krajowego, po usunięciu nieuczciwych postanowień, nie mogłaby
dalej istnieć. Tyle że każda umowa jest skonstruowana indywidualnie. Tymczasem niektórzy
prawnicy, nie bacząc na te różnice, zapewniają frankowiczów o niechybnym sukcesie.
Tyle że za słoną opłatą. Zanim więc skorzystamy z usług którejś z kancelarii, warto
zasięgnąć języka, czy z naszą umową w ogóle warto iść do sądu.

Naprzeciw tym oczekiwaniom wyszła poseł Iwona Arent, która wspólnie z mecenasem 
Lechem Obarą zamierza zorganizować cykl bezpłatnych konsultacji dla frankowiczów.
Wystarczy przynieść ze sobą skserowaną umowę, a dowiemy się, czy zawiera ona niedozwolone
klauzule.
