# Krzysztof Stanowski uderza w marszałka Kuchcińskiego za dotację dla astrologów. Urząd tłumaczy 84 tys. zł

- Link: https://tko.pl/385892,2026,08,26,84-tys-zl-dla-fundacji-zajmujacej-sie-astrologia-urzad-marszalkowski-tlumaczy-decyzje
- Published: 2026-08-26T13:20:33+02:00
- Author: Sebastian Chrostowski

**84 tys. zł dla fundacji zajmującej się astrologią, a w planach m.in. nauka angielskiego,
niemieckiego i rosyjskiego. Decyzja samorządu Warmii i Mazur wywołała burzę, a o
pieniądze publicznie zapytał marszałka Marcina Kuchcińskiego Krzysztof Stanowski.„
Chciałem się upewnić, że to nie żart” – ironizował właściciel Kanału Zero. Urząd
Marszałkowski odpowiada na kontrowersje i szczegółowo tłumaczy, dlaczego AstroLab
otrzymał 84 130 zł dofinansowania.**

## 84 tys. zł dla fundacji zajmującej się astrologią

Ponad 4,4 mln zł trafi do 42 organizacji pozarządowych i partnerów społecznych z
Warmii i Mazur w ramach II tury projektu „Wsparcie Organizacji Społeczeństwa Obywatelskiego
i Partnerów Społecznych”, współfinansowanego z programu Fundusze Europejskie dla
Warmii i Mazur 2021–2027. Umowy na dofinansowanie wręczono w poniedziałek, 24 sierpnia,
w Olsztynie.

Wsparcie ma służyć m.in. podnoszeniu kompetencji kadr, rozwojowi organizacyjnemu,
edukacji, profesjonalizacji działań oraz wdrażaniu nowych narzędzi. W całym cyklu
naborów na lata 2025–2027 przewidziano pięć tur, a łączna pula grantów wynosi około
19 mln zł. W dwóch pierwszych turach wpłynęło 110 wniosków, z czego 54 otrzymały
wsparcie o łącznej wartości blisko 5,7 mln zł.

Wśród beneficjentów II tury znalazły się m.in. fundacje, stowarzyszenia, OSP, koła
gospodyń wiejskich, kluby sportowe oraz organizacje pracodawców. Jednym z 42 podmiotów
jest Instytut Badań nad Astrologią „AstroLab” z Ełku, który otrzymał 84 130,33 zł
na projekt „AstroLab – edukacja i ekspansja”.

# Czym jest AstroLab i kto stoi na czele fundacji?

Instytut Badań nad Astrologią „AstroLab” działa jako organizacja non-profit posiadająca
status fundacji. Został powołany aktem notarialnym 30 marca 2015 roku.

Jak podaje fundacja, jej działalność koncentruje się na badaniu zależności pomiędzy
zjawiskami zachodzącymi w skali makro i mikro, w szczególności między zjawiskami
w Układzie Słonecznym a tymi obserwowanymi na Ziemi.

Założycielem i prezesem AstroLabu jest Robert Marzewski, który astrologią zajmuje
się od 1993 roku. W tym czasie rozpoczął również naukę w Rosyjsko-Amerykańskiej 
Akademii „INTERCOLLEGE” na specjalności astropsychologia. Własną praktykę astrologiczną
prowadzi od końca lat 90.

Marzewski jest absolwentem filozofii na Uniwersytecie Warszawskim. Wśród swoich 
zainteresowań wskazuje m.in. filozofię i historię nauki, ontologię, epistemologię,
religie, ezoterykę oraz szeroko rozumiany rozwój duchowy. Jak deklaruje, opowiada
się za racjonalnym podejściem do astrologii i prowadzeniem badań nad tą dziedziną.

## Stanowski z pytaniem do Kuchcińskiego

Informacja o przyznaniu środków fundacji zajmującej się astrologią wzbudziła zainteresowanie
mediów i dyskusję w przestrzeni publicznej. Głos ws. dotacji zabrał m.in. Krzysztof
Stanowski. Na platformie X właściciel Kanału Zero zwrócił się z pytaniem do marszałka
województwa Marcina Kuchcińskiego.

– Chciałem się upewnić, że to nie żart i naprawdę dał pan 84 000 złotych na ekspansję
wiedzy o astrologii i horoskopach. Czy jest pan za tym, aby dalej informować ludzi
o korelacji pomiędzy układem planet a kursem akcji na giełdzie? – ironizował Stanowski.

> Dzień dobry Panie Marszałku [@M_Kuchcinski](https://x.com/M_Kuchcinski?ref_src=twsrc%5Etfw),
> chciałem się upewnić, że to nie żart i naprawdę dał pan 84 000 złotych na ekspansję
> wiedzy o astrologii i horoskopach. Czy jest pan za tym, aby dalej informować ludzi
> o korelacji pomiędzy układem planet a kursem akcji na giełdzie?
> — Krzysztof Stanowski (@K_Stanowski) [August 25, 2026](https://x.com/K_Stanowski/status/2092151190658203957?ref_src=twsrc%5Etfw)

W odpowiedzi Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego przedstawił stanowisko
dotyczące zasad konkursu i samego projektu.

## Urząd: fundacja spełniła kryteria konkursu

Jak wyjaśnia urząd, [konkurs był skierowany do organizacji](https://tko.pl/231781,2024,03,18,szansa-na-rozwoj-lokalnych-inicjatyw-powiat-olsztynski-oglasza-konkurs-ofert-dla-organizacji)
społeczeństwa obywatelskiego, w tym fundacji, stowarzyszeń, kół gospodyń wiejskich,
ochotniczych straży pożarnych i innych organizacji pozarządowych, a także do partnerów
społecznych, takich jak związki zawodowe i organizacje pracodawców. Celem programu
jest zwiększenie potencjału organizacji działających na terenie województwa.

Urząd podkreśla, że Fundacja „AstroLab” działa zgodnie z prawem, a nadzór nad jej
działalnością sprawuje Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Według samorządu zakres
działalności fundacji odpowiadał założeniom naboru, a złożony przez nią wniosek 
spełnił wymagane kryteria. W stanowisku zwrócono również uwagę, że zawód astrologa
figuruje w polskiej Klasyfikacji Zawodów i Specjalności pod kodem 516101.

## Na co mają zostać przeznaczone pieniądze?

Z informacji przekazanych przez Urząd Marszałkowski wynika, że dofinansowany projekt
związany jest przede wszystkim z nauką języków obcych oraz rozwojem treści publikowanych
na stronie internetowej fundacji.

Obecnie materiały na stronie AstroLabu publikowane są wyłącznie po polsku. Fundacja
zamierza zamieszczać informacje również w języku angielskim, niemieckim i rosyjskim.
W tym celu przedstawiciel fundacji ma podnieść swoje kompetencje językowe w tych
trzech językach.

Według urzędu zdobyte umiejętności mają umożliwić wyszukiwanie i tłumaczenie zagranicznych
źródeł oraz popularyzowanie wiedzy związanej z obszarami działalności fundacji.

Samorząd zaznacza przy tym, że publikowane przez organizację treści mają być oparte
na badaniach własnych oraz badaniach naukowców ze środowisk akademickich.

## „Nie oceniamy światopoglądów”

Urząd Marszałkowski podkreśla, że komisja konkursowa nie ocenia przekonań ani światopoglądu
wnioskodawców. Jak wyjaśniono w stanowisku, analizowane są przede wszystkim konkretne
wnioski, ich zgodność z regulaminem oraz legalność działalności organizacji starających
się o wsparcie.

[Konkurs był otwarty dla organizacji pozarządowych](https://tko.pl/220487,2023,12,01,konkurs-na-realizacje-zadan-samorzadu-warminsko-mazurskiego-nowe-mozliwosci-dla-organizacji-pozarzadowych-w-2024-roku)
i partnerów społecznych z całego województwa. Każdy podmiot spełniający kryteria
regulaminu mógł złożyć wniosek.

[Projekty ocenia komisja powołana przez zarząd województwa](https://tko.pl/57710,2020,08,26,starostwo-powiatowe-walczy-o-srodki-na-przebudowe-drog).
Zasiadają w niej osoby mające doświadczenie w ocenie projektów finansowanych ze 
środków unijnych oraz pracownicy Biura Dialogu Społecznego i Pożytku Publicznego
Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie. Ostateczne wyniki, na podstawie rekomendacji
komisji, zatwierdza zarząd województwa.

## Projekt będzie kontrolowany przez dwa lata

Realizacja projektu AstroLabu ma rozpocząć się 1 września 2026 roku i potrwać do
31 sierpnia 2028 roku. Co cztery miesiące przedstawiciel fundacji będzie musiał 
składać do Urzędu Marszałkowskiego sprawozdania rzeczowo-finansowe z realizacji 
projektu.

Grantobiorca ma również obowiązek przedstawiania harmonogramów działań, dokumentów
finansowych oraz zaświadczeń i certyfikatów potwierdzających ukończenie kursów językowych.

Urząd zapewnia, że wydatkowanie pieniędzy będzie monitorowane przez cały okres realizacji
projektu. W przypadku braku prawidłowego rozliczenia w wyznaczonym terminie fundacja
będzie zobowiązana do zwrotu całego grantu wraz z odsetkami. Dodatkowym zabezpieczeniem
przyznanych środków jest weksel in blanco.

## Stanowisko astrologa Roberta Marzewskiego z Instytutu „AstroLab”

Moje stanowisko w sprawie przyznanego grantu Instytutowi „AstroLab”

24 sierpnia 2026 roku w Urzędzie Marszałkowskim w Olsztynie odbyło się podpisanie
umów o przyznanie grantu 42 organizacjom w ramach projektu „Wsparcie Organizacji
Społeczeństwa Obywatelskiego i Partnerów Społecznych”. Jedną z organizacji, która
otrzymała grant była założona i prowadzona przeze mnie fundacja Instytut Badań nad
Astrologią „AstroLab”. Dzień później w polskim Internecie rozpoczęła się w związku
z tym wydarzeniem powszechna wrzawa i wielu przypadkach oburzenie, lecz to nie w
tym problem. Problem polega na tym, że owa wrzawa i oburzenie opiera się na wielu
nieporozumieniach, fałszywych informacjach, nietrafionych zarzutach. Spróbuję to
wyjaśnić.

Zacząć należy od dokumentacji konkursowej, w szczególności o regulaminu projektu.
Mam bowiem wrażenie, że nikt z osób wyrażających swój krytyczny stosunek do zaistniałego
faktu, tj. otrzymania grantu przez prowadzoną przeze mnie fundację, z tym dokumentem
się nie zapoznał. Oczywiście nie będę tu omawiał całego regulaminu, a skupię się
na tych fragmentach, które mają kluczowe znaczenie dla tej konkretnej sprawy.

Istotną cechą tego projektu jest to, że przyznawane w ramach niego granty mają być
skierowane na działania do wewnątrz, nie zaś na zewnątrz organizacji. Innymi słowy
otrzymane środki nie mogą być przeznaczone na działania na rzecz osób, które nie
są z daną organizacją powiązane, a przeciwnie, mają właśnie być przeznaczone na 
działania na rzecz na przykład, czy w szczególności członków organizacji. Celem 
bowiem tego projektu jest podniesienie potencjału organizacji. Zaplanowane przez
organizację w ramach realizacji grantu działania mają przyczynić się do podniesienia
kompetencji lub umiejętności członków, wdrożenia nowych metod działania lub nowego
rodzaju usług. Cele, na które można wykorzystać grant to zasadniczo różne formy 
edukacji. Wśród nich wymienione są także szkolenia językowe.

Złożony przeze mnie wniosek przewiduje podwyższanie kwalifikacji językowych, efektem
czego ma być wdrożenie nowych metod działania, zaoferowanie nowego rodzaju oferty
skierowanej do odbiorców treści przedstawianych na stronie astrolab.org.pl w języku
polskim, a w dalszej przyszłości także na stronie astrolab.org w języku angielskim,
a być może także i w innych językach, jak np. niemiecki i rosyjski. Ów nowy rodzaj
oferty, to przedstawianie wyników badań uznanych naukowych środowisk akademickich
w zakresie badania związków między cyklami Układu Słonecznego (głównie solarno-lunarny),
a zjawiskami na Ziemi. Ma to dotyczyć badań, które dają wyniki zarówno dodatnie,
jak i badań z wynikami ujemnymi. Taki wniosek o grant dokładnie wpisuje się w to,
co przewiduje regulamin projektu. Zrozumienie tego, co napisałem powyżej powinno
wystarczyć, by nie wzbudzać niepotrzebnych emocji, by nie nadawać tej sprawie znaczeń,
których w niej nie ma. Niestety obawiam się, że nikt z dziennikarzy czy innych osób
wyrażających krytyczny stosunek do faktu przyznania grantu, najwyraźniej z regulaminem
projektu się nie zapoznał, ani nie odniósł się do tego, co zostało zawarte w złożonym
przeze mnie wniosku o przyznanie grantu.

W omawianej sprawie jeszcze jeden z punktów regulaminu zwraca szczególną uwagę. 
Mówię tutaj o wymogu bezstronności członków komisji oceny grantów. Jest on ważny
w odniesieniu do kontrowersji związanych z profilem działalności Instytutu „AstroLab”.
Podniosły się głosy uznające działania fundacji Instytut „AstroLab” za pseudonaukowe
i jako takie niezasługujące na otrzymanie dofinansowania ze środków publicznych.
Taki osąd wydaje się przeczyć zasadzie bezstronności. Co bowiem i na jakich zasadach
komisja oceny grantu miałaby brać pod uwagę? Komisja bazuje na dokumentach, na przepisach,
na jednoznacznych faktach, nie zaś na subiektywnej ocenie charakteru działalności
danej organizacji. Domyślam się, że przypisywany Instytutowi „AstroLab” pseudonaukowy
charakter działalności miałby być, według niektórych ludzi, nacechowany pewnym stopniem
społecznej szkodliwości. Zatem ktoś oczekuje, że komisja miałaby oceniać stopień
domniemanej społecznej szkodliwości? Na jakiej podstawie, w oparciu o jakie kryteria?
Ale niech będzie, że tak miałoby być. Niech członkowie komisji oceniają, co jest
według nich szkodliwe, czy też nie dość pożyteczne, by zasługiwało na dofinansowanie
ze środków publicznych. Siłą rzeczy taka ocena, z powodu braku w tej materii przepisów,
musiałaby być wysoce subiektywna. Jednemu członkowi komisji mogłyby nie spodobać
się kursy cukiernictwa, bo jest zwolennikiem wyeliminowania cukru z diety. Inny 
z kolei mógłby nie przyznać grantu jakiemuś klubowi sportowemu, bo by uznał, że 
sport wyczynowy jako ten, który bazuje na przekraczaniu granic ludzkiego ciała, 
jest szkodliwy dla zdrowia.

Idźmy dalej. Niech będzie tak, że z przyznawania grantów miałyby być wyłączone wszystkie
organizacje, których działalność w jakiś sposób sprzeczna jest ze światopoglądem
naukowym. To bardzo ciekawy punkt, bo wyłącza wszystkie organizacje religijne, może
poza grantami na renowacje zabytków lub działalność ściśle dobroczynną, ale w świetle
dalszych uwag i to nie jest pewne. Nieważne bowiem jakoby, co się robi, ale kto 
to ma robić. Bez wątpienia jednak wszystkie działania związane z kultem, z propagowaniem
prawd wiary dofinansowania otrzymywać nie powinny. A jednak otrzymują. Skoro zaś
instytucje religijne dofinansowanie otrzymują, to może i astrologia powinna, i to
tak najlepiej proporcjonalnie. Wygląda na to, że astrologia cierpi na spore zaległości
w tej kwestii.

Idźmy jeszcze dalej. Wyłączmy z działalności nienaukowej religie i pozostawmy tam
działalność jawnie podejrzewaną o pseudonaukowość. To także nie wydaje się dobrym
pomysłem i aby to zrozumieć, należy przenieść się nieco do przeszłości. Wyobraźmy
sobie, że niegdyś przed wiekami nie rozwinęłaby się alchemia. Jakie byłyby sutki?
Nie byłoby chemii i Urząd Marszałkowski nawet nie miałby jak umowy grantu wydrukować,
bo by nie było atramentu, a byłby jedynie inkaust. Nie twierdzę, że astrologia zostanie
kiedykolwiek uznana za naukę. Ale może warto wyciągać wnioski z przeszłości? Może
warto postępować ostrożnie i nie przekreślać nawet tych kontrowersyjnych obszarów
poznawczych?

No dobrze, idźmy jeszcze dalej. Niech będzie tak, że tym chłopcem do bicia, tym 
obszarem, którego nie można dotować byłaby jedynie astrologia. To ścieżka dyskusyjna
z uwagi na poprzedni akapit. Ale to ścieżka osobliwa także z innych powodów. Oto
bowiem państwo polskie uznaje istnienie zawodu astrologa (nr 516101 w Krajowej Klasyfikacji
Zawodów i Specjalności), uznaje pobieranie z tej działalności podatków, a miałoby
nie uznawać jakiś form wspierania tej grupy zawodowej? Czemu ta grupa zawodowa miałaby
być gorsza od innych? To by było zdaje się niezgodne z Konstytucją RP. Czyżby zatem
członkowie komisji oceny grantów mieliby nie przestrzegać Konstytucji? Najwyraźniej
są tacy, którzy tego chcą. Załóżmy jednak, że jakiś obłąkany umysł skonstruuje rozporządzenie,
czy nawet ustawę, która wyłączałaby astrologię z możliwości finansowania ze środków
publicznych. Bo członkowie komisji oceny grantów muszą się na czymś opierać. Nie
mogą brać pod uwagę swojego widzimisię, czy nawet widzimisię dowolnie dużego odsetka
społeczeństwa. Gdyby to ostatnie było możliwe, gdyby przekonania i wola dostatecznie
dużej części społeczeństwa były prawem, to pewnie wszyscy politycy, którzy kłamią,
już by dawno siedzieli, i to niekoniecznie w ławach poselskich. Ta ostatnia uwaga
nie jest przejawem chęci wchodzenia w tematy polityczne, ale pokazania absurdalności
oczekiwań, zgodnie z którymi członkowie komisji oceny grantu mieliby się kierować
sympatiami lub antypatiami jakiejś części społeczeństwa, nie zaś przepisami prawa,
a nade wszystko podstawowym w tym przypadku dokumentem, jakim jest regulamin projektu.
Takie hipotetyczne rozporządzenie czy ustawa byłyby jawną formą dyskryminacji.

Tak naprawdę jednak w ostatnich akapitach mówiłem nie do końca na temat. Aby to 
zrozumieć, należy dokonać pewnego podziału typów organizacji. Wyróżnijmy typ pierwszy,
do którego zaliczałyby się fundacje, stowarzyszenia lub inne jeszcze organizacje,
działalność których z takich czy innych względów wydaje się w oczach niektórych 
ludzi dosyć kontrowersyjna. Dla jednych to mogą być koła gospodyń wiejskich zajmujące
się pieczeniem wyrobów cukierniczych (bo cukier szkodzi), dla innych kluby sportowe
związane z uprawianiem ryzykownych z punktu widzenia zdrowia dyscyplin, dla innych
jeszcze mogą to być instytucje religijne (bo nie ma naukowych dowodów na istnienie
Boga, aniołów, czy także Peruna i Welesa), czy wreszcie organizacje zajmujące się
taką choćby astrologią. Jeśli tylko działalność takich podmiotów jest zgodna z prawem,
to komisja oceny grantów nie ma powodu, by się do czegoś przyczepić. To, co nie 
jest zabronione, jest dozwolone. Jeśli ponadto jasnym jest, że działalność tych 
organizacji odpowiada na jakieś potrzeby społeczne, to tym lepiej. A przypomnę, 
że choć fundacja Instytut Badań nad Astrologią „AstroLab” to inicjatywa jednego 
człowieka, to liczba obserwatorów profilu Instytutu „AstroLab” na portalu facebook.
com przekracza obecnie liczbę 2740 osób. Nie mnie oceniać, czy to dużo czy mało,
ale fakt jest taki, że potrzeba społeczna istnieje. Nawet zatem, gdyby przyjąć, 
że Instytut „Astrolab” zajmuje się astrologią, to grant by się należał. Sęk w tym,
że Instytut „AstroLab” astrologią się nie zajmuje.

I tu należy wyróżnić organizacje drugiego typu. Są to te organizacje, które nie 
tyle zajmują się danym obszarem aktywności, co raczej zajmują się jego badaniem.
Celem Instytutu „AstroLab” nie jest opracowywanie horoskopów, nie jest zajmowanie
się astrologią, ani jej promowanie. Celem jest jej badanie, dociekanie na temat 
jej natury i ewentualnych mechanizmów działania. To zasadnicze rozgraniczenie. Jeśli
jeszcze ktoś tego nie rozumie, tu spróbuję przedstawić pewne wyraziste porównanie.
Załóżmy, że jakiś badacz otrzymuje grant na badanie chorób psychicznych. Nie jest
to równoznacznie z otrzymaniem grantu umożlwiającego popadanie w choroby psychiczne
i na pogrążenie się w nich z lubością i zapamiętaniem. Mam nadzieję, że kwestia 
tego rozgraniczenia już jest jasna, ale powtórzę konkluzję raz jeszcze. Instytut„
AstroLab” nie zajmuje się astrologią, ale badaniem astrologii, w miarę możliwości
za pomocą narzędzi wypracowanych na gruncie metod naukowych.

Zbliżamy się już do końca tego wywodu, bo wciąż jeszcze mówię nie do końca na temat.
Otóż bowiem działania związane z realizacją grantu nie mają wspierać szeroko pojmowanej
działalności Instytutu „AstroLab” ale jej węższą, jednoznacznie określoną i wskazaną
we wniosku o grant część. Zgodnie z tym, co napisałem we wniosku, realizacja grantu
ma na celu zamieszczenie w języku polskim na stronie astrolab.org.pl wyników badań
naukowych na temat związków zjawisk cyklicznych w Układzie Słonecznym (głównie cykl
solarno-lunarny) ze zjawiskami na Ziemi. W dalszym etapie zaplanowane jest także
zamieszczanie treści w domenie astrolab.org co najmniej w języku angielskim, a zapewne
także i w innych, jak choćby w niemieckim i rosyjskim. Treści te będą opracowywane
na podstawie publikacji naukowych z badań prowadzonych przez środowiska akademickie
w żaden sposób nie powiązane z astrologami. Artykuły z tych badań prowadzonych na
całym świecie publikowane są w różnych językach, głównie po angielsku, ale także
w innych językach, jak np. niemiecki i rosyjski. Przykładem takich publikacji jest
zamieszczony na stronie Instytutu „AstroLab” opis powiązań tarła rozdymek z cyklem
solarno-lunarnym. Materiałów z tego typu badań zgromadziłem już całkiem sporo. W
swoich zbiorach mam ponad tysiąc plików, a przypuszczam, że w kolejnych latach dotrę
to następnych relacji z badań tego rodzaju. I tego dokładnie dotyczy wniosek, zgodnie
z którym działania związane z realizacją grantu mają doprowadzić do wdrożenia nowych
metod działania lub nowego rodzaju usług, jak stanowi regulamin projektu. Może ja
się nie znam, ale tak mi jakoś się zdaje, że publikowanie materiałów z badań naukowych
jako żywo trudno zaklasyfikować jako działalność pseudonaukową. I niech ktoś teraz
wskaże w projekcie „Wsparcie Organizacji Społeczeństwa Obywatelskiego i Partnerów
Społecznych” grant, którego cele działań mają bardziej naukowy charakter.

Można też się zastanawiać, skąd może wywodzić się pomysł, aby takie bądź inne działania
były umocowane w tym, co głosi nauka. Podejrzewam, że chodzi o powszechne przekonanie,
jakoby nauka miała głosić prawdę, miała mówić, jaki świat jest w rzeczywistości.
Otóż muszę takie osoby rozczarować. Nauka nie głosi prawdy, nauka nie mówi, jaki
świat jest. Dzięki osiągnięciom naukowym możemy co najwyżej wiedzieć, co o rzeczywistości
możemy powiedzieć, bez gwarancji jednak, że to ma sens. Wiemy to już przynajmniej
od czasów słynnego filozofa Immanuela Kanta, który wyróżnił fenomeny i noumeny. 
Te pierwsze odnoszą się do rzeczywistości postrzeganej, drugie zaś do rzeczywistości
takiej, jaką jest ona w swej najgłębszej istocie, do tak zwanej rzeczy samej w sobie.
Odnosząc podobną ideę już jednoznacznie do nauki, podobnie twierdził filozof nauki
Karl Popper. Zauważył on, że niczego w nauce nie wiemy na pewno i na zawsze. Możemy
jedynie czasowo uznawać pewne teorie do czasu ich zakwestionowania (sfalsyfikowania).
I historia nauki to potwierdza. Weźmy na przykład odpowiedź na pytanie, czym jest
masa. U Arystotelesa pojęcie masy właściwie jeszcze nie istniało. U Newtona masa
była ilością materii i jako taka była wielkością stałą. U Einsteina masa zrównana
jest z energią i jest wielkością zmienną. W fizyce kwantowej masa jest jeszcze czymś
innym. Może za 100, 50 czy 10 lat naukowcy będę mieli jeszcze inne poglądy. A czym
masa jest naprawdę? Naprawdę to nie wiemy. Są różne metody dochodzenia do prawdy.
Zapewne nauka jest jedną z lepszych ścieżek, ale nie jedyną i nie ma gwarancji, 
że najlepszą. Nie należy lekceważyć metod opartych na religii. Interesujące mogą
też być dociekania metafizyczne, spośród których niektóre zwane są pseudonaukowymi.
Do takich zaliczyć można i astrologię. Dobrze jest rozwijać różne ścieżki dążenia
do prawdy, choć rzeczywiście nauka jest tu szczególnie wyróżniona i dlatego Instytut„
AstroLab” to właśnie z narzędzi i osiągnięć naukowych w swoich działaniach chce 
korzystać.

Ufff, w zasadzie napisałem mniej więcej wszystko, co chciałem. Ale muszę jeszcze
w paru słowach odnieść się do kilku przekłamań, czy też nietrafionych zarzutów, 
które się pojawiły w Internecie. Po kolei.

Pojawił się zarzut, że Instytut „AstroLab” tworzy jedna osoba. Jest to prawdą i 
przyznaję, że to kwestia istotna, ale nie z powodów, które wskazują osoby podnoszące
ten argument. Osoby te sugerują niską użyteczność społeczną projektu, bo skierowaną
jakoby tylko do jednej osoby. Takie osoby zapominają o ponad 2740 obserwatorach 
profilu Instytutu „AstroLab” na portalu fecebook.com, czyli odbiorców treści prezentowanych
na stronie Instytutu „AstroLab”. Tak naprawdę istotna jest jednak inna kwestia. 
Otóż zgodnie z regulaminem, projekt promuje organizacje chcące przeszkolić większą
liczbę osób. Te z mniejszą liczbą otrzymują mniejszą liczbę punktów podczas oceny
wniosków przez komisję. Z tego właśnie powodu liczyłem się z tym, że dofinansowania
mogę nie otrzymać i aż tak dużo się nie pomyliłem, bo złożony przeze mnie wniosek
trafił niemal na sam koniec listy rankingowej. Ledwie, ale się zmieścił. Komisja
zatem nie miała innego wyjścia, jak grant przyznać.

Pojawiły się też informacje, jakoby celem realizacji grantu było ułatwienie czytanie
przeze mnie książek astrologicznych zagranicznych autorów w oryginale. No nie. Niczego
takiego nie powiedziałem. To nie są moje słowa, choć domyślam się, kto mi je przypisuje.
Otóż we wtorek 25 sierpnia, tuż przed godziną 9 rano zadzwoniła do nie pewna Pani
dziennikarka, która dosyć szybko i z wielkim zaangażowaniem ujawniła swój brak profesjonalizmu.
Uniemożliwiała mi spokojne przedstawienie mojego punktu widzenia, co chwila mi przerywała,
wiedziała lepiej, co powinienem myśleć. Nie przyjmowała do wiadomości tego, co mam
do powiedzenia. Taki jednostronny charakter komunikacji ujawnił się najwyraźniej
w przypisywaniu mi słów, których nie wypowiedziałem. No chyba że doskonale wiedziała,
co powiedziałem, ale świadomie przeinaczyła moje słowa. Nie wiem już, co gorsze.
Powtórzę raz jeszcze, nie chodzi o czytanie książek o astrologii w oryginale, ale
o czytanie publikacji o badaniach naukowych i publikowanie materiałów o nich w języku
zarówno polskim jak i w językach obcych.

Od tej samej dziennikarki pochodzą zapewne też słowa, jakobym twierdził, że po rewolucji
październikowej ukazało się sporo cennych publikacji. Tego także nie powiedziałem.
Napomknąłem jedynie, że po rewolucji, kiedy dopuszczona chłopów i robotników do 
edukacji, znacznie wzrósł potencjał intelektualny w Związku Radzieckim i to pod 
tym względem nie należy Rosjan lekceważyć. To była uwaga puszczona przy okazji, 
bez większego znaczenia, wynikała ona z toku rozmowy i nie miała związku z tematem.
Zarazem teraz okazuje się ważna, bo jest jeszcze jednym wskaźnikiem jednostronnego
charakteru komunikacji między nami. No chyba że to kolejny dowód na świadome przeinaczanie
moich słów. I znowu nie wiem, co gorsze. Tekst autorstwa owej Pani zwanej dziennikarką
bezkrytycznie kopiowały portale wszelakie i nikomu nie przyszło do głowy, aby zapytać
mnie, czy w tekście tym nie ma przekłamań. Bardzo ciekawe podejście. Od teraz wiem,
że wszystko, co czytam, jest częstokroć jedynie przybliżeniem prawdy, a może wręcz
wprost jej fałszowaniem. Niby to przeczuwałem, ale nie ma to jak wiedzieć.

Pojawiła się także informacja mówiąca, że na tej samej stronie (rozumiem, że stronie
Instytutu „AstroLab”) oferuję sporządzanie horoskopów. Hm, to zależy, jak rozumiemy
słowo „oferuje”. Na samej stronie Instytutu „AstroLab” oferty opracowywania horoskopów
nie ma. Jest jedynie link do mojej komercyjnej strony, na której rzeczywiście znajduje
się pełna oferta świadczenia takich właśnie usług.

W sprawie raczył wypowiedzieć się radny wojewódzki Paweł Warot. Ja nawet przyjmuję,
że Pan radny może nie rozumieć, czym się zajmuje Instytut „AstroLab”, co go jednak
bynajmniej nie usprawiedliwia. Ale już przy tym zupełnie nie rozumiem, czemu nie
sięgnął do dokumentacji konkursowej, zwłaszcza do regulaminu projektu, czemu nie
zapoznał się ze złożonym przeze mnie wnioskiem, a jeśli to jednak uczynił, czemu
nie zrozumiał treści tych dokumentów i nie wyciągnął z nich logicznych wniosków.
Czy naprawdę oczekuje on od komisji oceny grantów, że jej członkowie będą postępowali
wbrew regulaminowi, jak też wbrew gwarantowanej przez Konstytucję równości podmiotów
wobec prawa?

Niektórym dziennikarzom najwyraźniej się wydaje, że skoro rzecz o astrologii, to
głos zabrać powinien astronom. Osobliwe rozumowanie, ale niech będzie, przyjrzyjmy
się rezultatom. Tak w ogóle to od razu oświadczam, że Pana astronoma Karola Wójcickiego
darzę szczerą sympatią. To może wydawać się stronnicze, ale ja tu nie występuję 
w roli członka komisji oceny grantów, nie oceniam wniosków o granty i nie musze 
być bezstronny, to i nie jestem. Nie znam go wprawdzie, ale od razu go lubię, bo
tak jak ja znajduje przyjemność w patrzeniu w niebo. Sam mam teleskop i dużą lornetkę
astronomiczną i zdarzało mi się organizować bezpłatnie obserwacje astronomiczne 
dla mieszkańców Ełku. Więc tak, lubię go i nawet cenię, bo jest pasjonatem i przekonany
jestem, że zna się na tym, co robi. Dobrze jednak by było, aby ograniczał się do
swojej dziedziny, bo wypowiadanie się na tematy, o których wie się niewiele lub 
zgoła nic, raczej wyjść na dobre nie może. Pan Karol stwierdził na przykład, że 
astrologia nie przynosi żadnych wymiernych korzyści dla ogółu społeczeństwa. Hm,
zdanie to jest przykładem tak zwanego negatywnego sądu egzystencjalnego, czyli takiego,
który mówi, że coś nie istnieje, że dany stan rzeczy nie zachodzi. Wypowiadanie 
takich sądów jest zawsze bardzo ryzykowne. Uprawnione jest ewentualnie stwierdzenie,
że na gruncie danej teorii nie przewiduje się istnienia takich to a takich stanów
rzeczy, lub jeszcze bezpieczniej, że nic nie wiadomo o tym, aby takie stany rzeczy
na gruncie danej teorii mogły zachodzić. Zatem Pan Karol w sposób uprawniony mógłby
powiedzieć, że on osobiście nic nie wie o tym, aby astrologia miała przynosić jakiekolwiek
wymierne korzyści dla ogółu społeczeństwa. To uzasadnienie może wydać się zbyt abstrakcyjne,
więc posłużę się przykładem z obszaru astronomii. Jeszcze nawet niemal do końca 
XVIII wieku świat nauki nie przyjmował to wiadomości, że kamienie mogą spadać z 
nieba, mimo licznych o tym relacjach naocznych świadków. Ostateczny przełom nastąpił
w 1803 roku, kiedy to we Francji zaobserwowano spektakularny deszcz meteorytów. 
Na oczach tysięcy świadków z nieba spadło około 3000 kamieni. Zatem skoro z nieba
mogą spadać kamienie, to może i w temacie astrologii nauka kiedyś zmieni zdanie 
i uzna to, co obecnie wielu osobom już jest wiadome. W dalszej części swojej wypowiedzi
Pan Karol orzekł, że astrologia nie jest nauką, która mogłaby przynosić jakiekolwiek
wymierny efekt. To zdanie można rozumieć na dwa sposoby. W pierwszym mówi się o 
tym, że astrologia jest nauka, ale nie przynosi wymiernych efektów. Drugi sposób
rozumienia głosi, że astrologia nie jest nauką i/bo nie przynosi wymiernych efektów.
Zakładem, że chodzi raczej o to drugie rozumienie. No cóż, ja wprawdzie nie twierdzę,
że astrologia jest nauką, ale zarazem nie twierdzę, że nią z całą pewnością nie 
jest. Problem bowiem leży w zastosowaniu adekwatnego kryterium naukowości. I w głowę
zachodzę, jak swoją tezę Pan Karol by uzasadnił. Od razu może podpowiem, że badaniem
co jest nauką, a co nie, zajmuje się nie astronomia, a filozofia nauki. I tak na
przykład zgodnie z filozofią pozytywizmu logicznego astrologia jest nauka. W myśl
wykładni Karla Poppera trudno powiedzieć, bo jego metoda nie stosuje się do zjawisk
o charakterze probabilistycznym, a do takich właśnie astrologia należy. Zgodnie 
zaś z myślą innego filozofa nauki Thomasa Khuna, także trudno orzec, bo astrologia
funkcjonuje w obrębie innego paradygmatu, a paradygmaty trudno ze sobą porównywać
i równie trudno rozstrzygać, który bardziej jest zgodny z rzeczywistością, cokolwiek
by to miało oznaczać. Co do tego, czy astrologia daje wymierne, mierzalne efekty,
to zachęcam do zapoznania się z opisem badań prowadzonych pod kierunkiem Shawna 
Carlsona opisanych na stronie Instytutu „AstroLab”. Na koniec Pan Karol jeszcze 
autorytatywnie stwierdza, że astrologia nie jest warta finansowania. Coś czuję, 
że gdyby Pan Karol decydował o rozwoju alchemii, to na pojawienia się chemii doczekalibyśmy
się znacznie później, niż to miało miejsce. 

Do odpowiedzi wyrwał się także Pan Stanowski i wśród wielu słów świadczących o nieznajomości
tematu, drwiąco odniósł się do astrologii finansowej. Serio? W sytuacji gdy astrologii
zarzuca się pseudonaukowy charakter Pan Stanowski postanowił uczepić się akurat 
tego działu astrologii, który daje w wyraźny sposób mierzalne, wyrażalne liczbowo
i w wyniku finansowym rezultaty. Liczby są ważne. Gdybym chciał tylko nieco zbliżyć
się do poziomy zgryźliwości Pana Stanowskiego, to powiedziałbym, że dobrze jest 
choćby odróżniać 50 km/h od 110 km/h. On wie, o co chodzi. Jeśli coś da się zmierzyć,
nie warto odnosić się do tego z lekceważącym stosunkiem, nawet gdy jest to astrologia.

I jeszcze jedna uwaga na koniec. Właśnie się dowiedziałem, że mające siedzibę również
w Ełku Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Autyzmem „Impuls” zwane w programie Wydarzenia
telewizji Polsat „Kolorowym Parasolem” (chyba to o nie właśnie chodzi) nie otrzymało
dofinansowania w tym projekcie. Na liście podmiotów, które nie otrzymały dofinansowania
przy tym stowarzyszeniu widnieje adnotacja o negatywnej ocenia po uzupełnieniach.
Życzę im jak najlepiej. Polecam szkolenia z pisania wniosków.

Zdarzały się jeszcze inne mniej lub bardziej, a raczej jednak mniej błyskotliwe 
uwagi. Nie chcę już im poświęcać czasu, bo i tak mój wywód może wydać się zbyt rozwlekły.
Ale reakcja na taką liczbę bzdur jakie napisano, nie mogła być po prostu krótsza,
a przeciwnie, niektóre wątki warto by było jeszcze rozwinąć. Mam jednak nadzieję,
że to, co napisałem, powinno wystarczyć do tego, aby zrozumieć, że używane argumenty
podważające słuszność decyzji o przyznaniu grantu na rzecz prowadzonego przeze mnie
Instytutu Badań nad Astrologią „AstroLab” są po prostu nietrafione. Instytut „AstroLab”
nawet gdyby przeznaczał dofinansowanie na cele nieakceptowane przez niektórych, 
miałby do tego prawo z powodów opisanych powyżej. Tak się zarazem składa, że przeznacza
je na działania ukierunkowane na cele w wyrazisty sposób naukowe, bo na publikowanie
materiałów z badań naukowych uznanych środowiska nauki akademickiej.

To w ogóle zastanawiające. Przecież Ci wszyscy ludzi, dziennikarze, jakieś tam osoby
udzielające się w życiu publicznym biorą za swoją pracę pieniądze, uchodzą za autorytety,
przemawiają potencjalnie do milionów i powinny chyba mieć świadomość potrzeby odpowiedzialności
za słowa, które wypowiadają. A jednak zabierają głos zapominając o sprawdzaniu dokumentów(
regulamin projektu, wniosek o grant), bazują na myśleniu opartym na skojarzeniach(
skoro grant dla astrologa, to pewnie na horoskopy albo na czytanie książek o astrologii
na koszt społeczeństwa), myśleniu opartym na uprzedzeniach utrwalonych w dużej części
społeczeństwa, bez sprawdzania rzetelności przeczytanych informacji, myśleniu niezdolnym
to rozróżniania kluczowych w tym temacie kategorii, bez jakiejś logiki i spójności
w analizowaniu danych, myśleniu emocjonalnym, które w istocie myśleniem nie jest,
a przynajmniej nie jest rozumowaniem. Jako żywo przypomina to model myślenia właściwy
postawie pseudonaukowej, którą to paradoksalnie mi się właśnie zarzuca. To zakrawa
na jakiś ponury żart. Hm, a może to ze mną jest coś nie tak, może biorę pod uwagę
zbyt wiele czynników. Może trzeba tu rozumować w sposób prosty, jak inni, bo przecież
chyba nie prostacki? Może nie trzeba tu mnożyć bytów ponad miarę i zastosować coś
na kształt brzytwy Ockhama? Tępa bo tępa, ale grunt, że inni tak myślą. Miliony 
much przecież nie mogą się mylić.

A może…może… może się jednak mylą?

Robert Marzewski

Jak oceniasz przyznanie dofinansowania dla fundacji zajmującej się astrologią?

 *   Negatywnie, to niepotrzebne wydatki
 *   Neutralnie, nie mam zdania
 *   Nie interesuje mnie ten temat
 *   Pozytywnie, to dobra inicjatywa

 [Zobacz wyniki](https://tko.pl/385892,2026,08,26,84-tys-zl-dla-fundacji-zajmujacej-sie-astrologia-urzad-marszalkowski-tlumaczy-decyzje#ViewPollResults)

Dobrowolna sonda czytelników TKO. Wyniki nie są reprezentatywnym badaniem opinii.

 Wczytuję wyniki…

źródło: Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego / Instytut Badań nad
Astrologią „AstroLab”
