# Zwłoki Stanisława wiozła przez Olsztyn w dziecięcym wózku. Zakopała je przy ul. 15 Dywizji

- Link: https://tko.pl/382437,2026,08,02,zwloki-stanislawa-wiozla-przez-olsztyn-w-dzieciecym-wozku-zakopala-je-przy-ul-15-dywizji
- Published: 2026-08-02T09:00:00+02:00
- Author: Jakub Starowieyski

**Noc, dziecięcy wózek i ciało mężczyzny, które trzeba było ukryć. Według ustaleń
śledczych właśnie tak miały wyglądać ostatnie chwile jednej z najbardziej tajemniczych
zbrodni w powojennej historii Olsztyna.**

61-letnia dziś mieszkanka miasta podczas wizji lokalnej pokazała policjantom i prokuratorowi,
jak[ ponad dwie dekady wcześniej miała przewieźć ciało Stanisława H. w okolice Łyny](https://tko.pl/377889,2026,07,01,makabryczna-zagadka-olsztyna-rozwiazana-policja-wie-kim-byl-mezczyzna-zakopany-nad-lyna).
Zwłoki zostały złożone w prowizorycznym dole, a następnie przysypane ziemią i liśćmi.

Przez następne 22 lata nikt nie wiedział, co stało się z mężczyzną. Jego nazwisko
pojawiało się w sądowych dokumentach i policyjnych kartotekach, ale zniknięcia nikt
nie połączył ze zbrodnią. Prawda zaczęła wychodzić na jaw dopiero wtedy, gdy z ziemi
nad Łyną zaczęły wystawać ludzkie kości.

## Dziecięcy wózek na wizji lokalnej

Na nagraniu z wizji lokalnej widać 61-letnią kobietę w asyście policjantów. Jej 
twarz została zamazana. Śledczy prowadzą ją przez zalesiony teren w pobliżu Łyny,
gdzie we wrześniu 2025 roku odnaleziono szczątki Stanisława H.

[[

Podczas czynności wykorzystano dziecięcy wózek oraz manekina służącego do odtworzenia
przebiegu zdarzenia. Kobieta pokazuje policjantom drogę, którą miała pokonać nocą
z ciałem mężczyzny. Następnie wskazuje miejsce przy skarpie, gdzie zwłoki zostały
ukryte.

Z komunikatu policji wynika, że gdy Stanisław H. zmarł w wyniku jej działania, kobieta
miała umieścić jego ciało w dziecięcym wózku. Pod osłoną nocy przewiozła je w okolice
Łyny, złożyła w prowizorycznym dole i przysypała ziemią oraz liśćmi.

Wizja lokalna miała pozwolić śledczym skonfrontować wyjaśnienia podejrzanej z rzeczywistym
ukształtowaniem terenu, odległościami oraz miejscem, w którym po ponad dwóch dekadach
odnaleziono szczątki.

Nie ujawniono, czy pokazany podczas rekonstrukcji wózek odpowiadał modelowi wykorzystanemu
w 2004 roku. Nie wiadomo również, czy ciało było owinięte w taki sposób, jak przedstawiono
to na nagraniu. Pewne jest jednak, że według wyjaśnień podejrzanej właśnie dziecięcy
wózek posłużył do przetransportowania zwłok.

[[

## Wszystko zaczęło się przy ul. 15 Dywizji

Sprawa, która przez ponad 20 lat pozostawała całkowicie nieznana organom ścigania,
rozpoczęła się we wrześniu 2025 roku.

Dwie młode osoby bawiły się w lesie w okolicy Łyny przy ul. 15 Dywizji w Olsztynie.
Kopiąc w ziemi, przypadkowo natrafiły na ludzkie szczątki. Fragmenty szkieletu miały
wystawać ponad powierzchnię.

Na miejsce wezwano policjantów i prokuratora. Już pierwsze oględziny wskazywały,
że nie było to zwykłe miejsce pochówku, a zwłoki zostały celowo ukryte.

Sposób, w jaki ciało znalazło się w ziemi, oraz ukształtowanie miejsca pozwalały
przypuszczać, że człowiek ten nie zmarł z przyczyn naturalnych. Hipotezę o zabójstwie
miały następnie potwierdzić badania wykonane przez biegłych z zakresu medycyny sądowej.

[[

Prokurator okręgowy w Olsztynie wszczął śledztwo dotyczące zabójstwa nieznanej osoby,
dokonanego w nieustalonym wówczas czasie i miejscu. Do sprawy włączyli się policjanci
Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie.

Śledczy nie wiedzieli jeszcze, kim była ofiara. Nie wiedzieli również, kiedy dokładnie
doszło do zbrodni ani jak długo ciało pozostawało nad Łyną.

## Przy szczątkach nie było dokumentów

[Przy odnalezionym szkielecie](https://tko.pl/73384,2021,02,02,odnaleziono-szkielet-czlowieka-na-strychu-domu)
nie znaleziono dokumentów ani przedmiotów, które pozwalałyby ustalić tożsamość zmarłego.

Biegły z zakresu medycyny sądowej określił, że były to szczątki dorosłego mężczyzny
w wieku od około 40 do 55 lat. Ciało mogło znajdować się w ziemi od kilku do nawet
kilkudziesięciu lat.

Tak szeroki przedział czasowy oznaczał, że policjanci musieli brać pod uwagę liczne
sprawy zaginięć oraz osoby, z którymi od dawna nie było kontaktu.

Przełom przyniosły specjalistyczne badania biologiczne. Ze szczątków wyizolowano
materiał genetyczny, a uzyskany profil DNA porównano z profilami znajdującymi się
w policyjnych bazach.

Analiza pozwoliła dotrzeć do członka rodziny zmarłego. Kolejne badania potwierdziły,
że odnalezione nad Łyną szczątki należały do Stanisława H., urodzonego w 1958 roku.

Anonimowy szkielet odzyskał nazwisko.

Pozostawało jednak znacznie trudniejsze pytanie: kto i dlaczego zabił Stanisława
H.?

## Po rozwodzie zniknął z uporządkowanego życia

Odtworzenie ostatnich lat życia mężczyzny było trudne. Stanisław H. po rozwodzie
w 1998 roku nie miał stałego miejsca zamieszkania. Przemieszczał się między różnymi
miejscami i nie prowadził ustabilizowanego życia.

Był znany policji i wymiarowi sprawiedliwości. Zapadały wobec niego wyroki dotyczące
między innymi prób wyłudzenia pieniędzy, posługiwania się podrobionymi dokumentami
oraz dokumentami, do których używania nie miał prawa.

Przebywał wcześniej w Areszcie Śledczym w Olsztynie, a także w Zakładzie Karnym 
w Barczewie.

Był również poszukiwany przez Sąd Rejonowy w Olsztynie w celu odbycia kary pozbawienia
wolności. Mimo podejmowanych przez policjantów prób nie zastawano go pod wskazywanym
adresem.

Po raz ostatni pojawił się przed sądem pod koniec 2003 roku. Później przestał stawiać
się na wezwania i nie odbierał korespondencji.

W kwietniu 2004 roku policjanci rozmawiali z jego sąsiadką. Kobieta przekazała, 
że ostatni raz widziała go około dwóch miesięcy wcześniej. Oznaczałoby to, że Stanisław
H. żył jeszcze na początku 2004 roku.

Później ślad po nim całkowicie zaginął.

Brak stałego adresu, luźne kontakty z otoczeniem oraz fakt, że był osobą poszukiwaną
do odbycia kary, mogły sprawić, że jego zniknięcie początkowo nie wzbudziło podejrzeń
o popełnienie zbrodni. Dla policjantów mógł być człowiekiem ukrywającym się przed
wymiarem sprawiedliwości.

W rzeczywistości jego ciało spoczywało w prowizorycznym dole nad Łyną.

## Śledczy cofnęli się o ponad dwie dekady

Po potwierdzeniu tożsamości mężczyzny policjanci rozpoczęli odtwarzanie jego ostatnich
miesięcy życia.

Analizowali dawne dokumenty, wyroki, miejsca pobytu oraz osoby, z którymi H. mógł
utrzymywać kontakty. Przesłuchiwano świadków, którzy po ponad 20 latach musieli 
przypomnieć sobie wydarzenia z początku 2004 roku.

Było to śledztwo prowadzone przeciwko upływowi czasu. Część świadków mogła już nie
żyć, inni mogli nie pamiętać szczegółów. Miejsca zmieniły wygląd, a większość śladów
materialnych dawno zniknęła.

*wideo

Policjanci z [Wydziału Kryminalnego KWP w Olsztynie](https://tko.pl/23392,2017,05,18,rozpoznajesz-ich-sa-poszukiwani-przez-olsztynska-policje)
stosowali również metody pracy operacyjnej. Policja nie ujawniła, jakie konkretnie
działania doprowadziły ich do podejrzanej.

Ostatecznie śledczy zainteresowali się 61-letnią mieszkanką Olsztyna. W 2004 roku
kobieta miała pozostawać ze Stanisławem H. w osobistej relacji.

Nie sprecyzowano, czy była jego partnerką, konkubiną, znajomą czy inną bliską osobą.
Nie ujawniono również, jak długo trwała ich znajomość.

## Przyznała się do doprowadzenia do jego śmierci

Kobieta została zatrzymana przez policjantów. Podczas czynności procesowych miała
przyznać, że to ona doprowadziła do śmierci Stanisława H.

Według jej wyjaśnień do zdarzenia doszło, gdy oboje przebywali w pobliżu miejsca
zamieszkania mężczyzny. Policja nie podała, gdzie dokładnie znajdował się ten lokal
ani czy chodziło o mieszkanie, pokój lub inne miejsce, w którym H. zatrzymywał się
tymczasowo.

Nie ujawniono również, co wydarzyło się bezpośrednio przed śmiercią mężczyzny.

Śledczy nie podali publicznie motywu. Nie wiadomo, czy doszło do kłótni, czy zbrodnia
była wcześniej planowana ani co dokładnie łączyło podejrzaną z ofiarą.

Nie ujawniono także mechanizmu śmierci. Z oficjalnego komunikatu wynika jedynie,
że mężczyzna zmarł „w wyniku jej działania”.

Po jego śmierci kobieta miała jednak podjąć działania służące ukryciu zwłok. Ciało
umieściła w dziecięcym wózku, nocą przewiozła nad Łynę, a następnie ukryła w ziemi.

Przez kolejne 22 lata nie odnaleziono miejsca pochówku.

## Pokazała śledczym miejsce ukrycia zwłok

Po zatrzymaniu 61-latka złożyła obszerne wyjaśnienia. Szczegółowo opisała przebieg
wydarzeń podczas wizji lokalnej z udziałem prokuratora i policjantów.

Na nagraniu widać, jak kobieta wskazuje kolejne miejsca i obserwuje rekonstrukcję
transportu ciała. Funkcjonariusze wykorzystują dziecięcy wózek oraz manekina. Podejrzana
prowadzi śledczych przez porośnięty drzewami teren w stronę miejsca odnalezienia
szczątków.

[[

Dla postępowania takie czynności mogą mieć duże znaczenie. Wyjaśnienia osoby podejrzanej
można zestawić z miejscem zdarzenia, topografią, możliwą trasą transportu oraz ustaleniami
biegłych.

Samo przyznanie się do winy nie kończy bowiem śledztwa. Prokuratura musi zebrać 
materiał, który potwierdzi wersję przedstawioną przez podejrzaną i pozwoli ustalić
dokładny przebieg zbrodni.

## Sąd zdecydował o aresztowaniu 61-latki

Prokurator Prokuratury Okręgowej w Olsztynie przedstawił kobiecie zarzut dokonania
zabójstwa.

31 lipca 2026 roku skierował do Sądu Rejonowego w Olsztynie wniosek o zastosowanie
tymczasowego aresztowania. Tego samego dnia odbyło się posiedzenie aresztowe.

Sąd Rejonowy w Olsztynie mieści się przy ul. Dąbrowszczaków 44. Sąd uwzględnił wniosek
prokuratora i zdecydował, że podejrzana spędzi w areszcie najbliższe trzy miesiące.

W ocenie sądu zgromadzony na obecnym etapie materiał dowodowy w dużym stopniu uprawdopodobnił,
że kobieta dopuściła się zarzucanego jej czynu.

Za zastosowaniem aresztu przemawiał również rozwojowy charakter śledztwa oraz obawa,
że pozostając na wolności, podejrzana mogłaby utrudniać postępowanie.

Sąd zwrócił uwagę, że kobieta nie ma stałego miejsca pobytu na terytorium Polski.
Zdaniem sądu stwarzało to realną obawę ucieczki lub ukrywania się przed organami
ścigania.

Znaczenie miała też grożąca podejrzanej surowa kara. Za zabójstwo może jej grozić
od 8 lat pozbawienia wolności do dożywocia.

## Najważniejsze pytania nadal pozostają bez odpowiedzi

Policja ogłosiła rozwikłanie zagadki śmierci Stanisława H., ale postępowanie nie
zostało jeszcze zakończone.

Nadal nie wiadomo, w jaki sposób mężczyzna został zabity. Nie ujawniono motywu ani
szczegółów osobistej relacji łączącej go z podejrzaną. Nie wiadomo również, co wydarzyło
się bezpośrednio przed jego śmiercią.

Śledczy będą musieli sprawdzić, czy wyjaśnienia 61-latki znajdują potwierdzenie 
w wynikach badań medycyny sądowej, materiałach archiwalnych oraz zeznaniach świadków.

Sprawa pokazuje również, jak duże znaczenie we współczesnej kryminalistyce mają 
badania DNA. Bez nich odnalezione nad Łyną kości mogłyby jeszcze długo pozostać 
szczątkami niezidentyfikowanego mężczyzny.

Dopiero nazwisko pozwoliło policjantom cofnąć się do Olsztyna z początku 2004 roku,
odnaleźć ludzi znających H. i dotrzeć do kobiety, która miała znać tajemnicę jego
śmierci przez ponad dwie dekady.

Przez 22 lata mieszkańcy mijali zalesiony teren nad Łyną, nie wiedząc, że pod ziemią
[spoczywa ciało](https://tko.pl/215533,2023,10,06,odkrycie-martwego-ciala-mezczyzny-przy-rondzie-bema)
zamordowanego człowieka. Ostatecznie miejsce odkryły przypadkowo dwie młode osoby.

Od wystających z ziemi kości do zatrzymania podejrzanej minęło niespełna jedenaście
miesięcy.

Na ostateczne wyjaśnienie, dlaczego Stanisław H. zginął i co dokładnie wydarzyło
się w 2004 roku, trzeba będzie jednak poczekać do zakończenia śledztwa.

Źródło: KWP, Prokuratura Okręgowa, Sąd Okręgowy, materiały z wizji lokalnej
