# Akcja „Zapal światełko Mazurom”

- Link: https://tko.pl/37998,2019,10,30,akcja-zapal-swiatelko-mazurom
- Published: 2019-10-30T17:02:28+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Miłośnicy Mazur apelują, by odwiedzający groby bliskich miłośnicy regionu zapalali
także światełka na grobach Mazurów, które często są dziś opuszczone i zaniedbane.
Często też groby te są tuż za ogrodzeniami aktualnie funkcjonujących cmentarzy.**

Akcja zapalania światełek na opuszczonych mazurskich grobach ma przypominać współczesnym
mieszkańcom regionu o rdzennych mieszkańcach – Mazurach. Zapoczątkował ja kilka 
lat temu miłośnik Mazur i wydawca książek o historii tej krainy Waldemar Mierzwa
z Dąbrówna.

„Jak co roku proszę Was, byście w te nadchodzące listopadowe dni znaleźli czas, 
by pójść na stare mazurskie cmentarze. Znajdźcie wśród stert jesiennych liści, porozbijanych
mogił, poniszczonych krzyży i poskręcanych ogrodzeń miejsce na +swój+ znicz. Przystańcie
na chwilę, skłońcie głowę lub po prostu pomilczcie, a potem zapalcie, proszę, światełko
Mazurom. Ta ziemia była także ich małą ojczyzną. Pamiętajmy o tym chociaż raz w 
roku” – zaapelował w mediach społecznościowych Mierzwa.

Mazury są specyficznym regionem. jeśli chodzi o dawne cmentarze: tu małe nekropolie
są niemal w każdej wsi. A są i takie wsie, w których jest ich nawet kilka. Wynika
to stąd, że gdy z powodów sanitarnych w początkach XIX wieku zakazano pochówków 
przy kościołach, Mazurzy zaczęli chować swoich bliskich na cmentarzach zakładanych
przy wsiach. Często na miejsce pochówku wybierano pagórki, z których roztaczał się
widok na rodzinną wieś zmarłego, a tam gdzie było to możliwe, także i na pobliskie
jezioro.

Tekla Żurkowska, autorka pracy „Mazurskie cmentarze. Symbole w krajobrazie” zauważa,
że takie położenie tworzyło związek pomiędzy światami żywych i zmarłych, bo „skoro
zmarły miał możność +spoglądania+ na swoich bliskich lub znajomą okolicę, to przybliżało
go to do świata żywych, wprowadzało nadzieję na przyszłe spotkanie”.

Wiejskie cmentarze mazurskie cechowała prostota formy, zakładano je najczęściej 
na planie prostokąta, często z aleją prowadzącą przez środek, dzielącą je na dwie
części. Granice, czasem także alei, wyznaczały drzewa. Jak podkreśla Waldemar Mierzwa,
dzisiaj to właśnie kępy starodrzewu i zdziczałych krzewów pozwalają nam odnaleźć
w krajobrazie zapomniane miejsca pochówku Mazurów.

Mazurzy na cmentarz mówili „smyntorz” lub „kerchow”; był on dla nich jedynie miejscem
pochówku doczesnych szczątków człowieka. Uważali, że jeśli ktoś wierzył w Chrystusa
i jego zbawienie, a przy tym pędził dobre życie, to po śmierci na pewno cieszy się
radością nieba. Ten, kto nie wierzył, lub wierząc ciężko grzeszył, został potępiony
i żadne ludzkie modlitwy czy prośby nie mogły mu już w niczym pomóc.

Mazurskie wiejskie cmentarze są dziś często opuszczone, bo po wojnie wielu Mazurów
wyjechało do Niemiec. Dziś potomkowie tych ludzi nie odwiedzają tych grobów. W wielu
miejscowościach porządkują je harcerze czy uczniowie pobliskich szkół, często też
lokalne stowarzyszenia działające we wsiach porządkują zaniedbane i często zniszczone
mazurskie nekropolie.

W nielicznych przypadkach, np. we wsi Pozezdrze czy Kruklanki groby Mazurów są dziś
otoczone przez współczesne nagrobki. W innych zaś, np. w Budrach, groby Mazurów 
są tuż za płotem współczesnych cmentarzy. Są zaniedbane i zarośnięte.

Prośba o pamięć o grobach Mazurów nie jest pierwszą tego rodzaju akcję Mojej Biblioteki
Mazurskiej. Wcześniej z powodzeniem namawiała ona mieszkańców regionu do sadzenia
w ogrodach tradycyjnych roślin – malw i lilaków, zwanych bzami.
