# Odnaleziono jamę grobową ze spopielałymi szczątkami polskich ofiar niemieckich zbrodni

- Link: https://tko.pl/37966,2019,10,29,odnaleziono-jame-grobowa-ze-spopielalymi-szczatkami-polskich-ofiar-niemieckich-zbrodni
- Published: 2019-10-29T17:40:28+01:00
- Author: Redakcja TKO

**W lesie koło Białut odnaleziono jamę grobową ze spopielałymi szczątkami polskich
ofiar niemieckich zbrodni z czasów II wojny światowej – podał we wtorek gdański 
pion śledczy IPN. Według śledczych byli to więźniowie obozu koncentracyjnego KL 
Soldau w Działdowie.**

O pracach ekshumacyjnych prowadzonych we współpracy z Pomorskim Uniwersytetem Medycznym
ze Szczecina poinformował we wtorek naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni
przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku prokurator Tomasz Jankowski. Jak wyjaśnił,
zmierzają one do ujawnienia nieznanych miejsc niemieckiej eksterminacji ludności
polskiej w czasie II wojny światowej.

Ekshumacje ofiar niemieckich zbrodni odbywają się do końca października w kompleksie
leśnym koło wsi Białuty w powiecie działdowskim (woj. warmińsko-mazurskie). W pracach
biorą udział biegli i specjaliści z zakresu archeologii i antropologii pod kierunkiem
dr. hab. Andrzeja Ossowskiego i Piotra Brzezińskiego.

W lipcu 2019 r. zespół pod kierunkiem prokuratora IPN ujawnił tam zarys jamy grobowej,
w której znajdują się liczne szczątki ludzkie z widocznymi zmianami wskutek działania
wysokiej temperatury, czyli tzw. grób ciałopalny.

Według śledczych zbadanie miejsca, w którym zdeponowano popioły wraz ze szczątkami
ludzkimi, może stać się przełomowym etapem w badaniach nad niemieckimi zbrodniami
popełnionymi podczas II wojny światowej.

„Do tej pory nigdy nie przebadano z zastosowaniem nowoczesnego aparatu naukowego
takiego miejsca. Stanowi ono pierwszy namacalny dowód przeprowadzonej w 1944 r. 
niemieckiej akcji zacierania śladów swojej zbrodniczej działalności (tzw. Aktion
1005), w trakcie której zwłoki pomordowanych były wykopywane z masowych grobów przez
więźniów i palone lub niszczone w inny sposób” – powiedział prokurator Jankowski.

Według niego w ujawnionej już jamie grobowej i ewentualnych kolejnych takich grobach
mogą się znajdować szczątki nawet tysiąca osób.

Podczas pierwszych prac wydobyto szczątki co najmniej 10 ofiar, a także szereg artefaktów–
m.in. polskie guziki mundurowe, medaliki religijne, obrączki i inne rzeczy osobiste
należące do więźniów obozu zagłady KL Soldau w [Działdowie](https://tko.pl/dzialdowo).

Pion śledczy IPN zapowiedział, że po zakończeniu ekshumacji, w trakcie dalszych 
badań zespół biegłych podejmie próbę ustalenia minimalnej liczby ofiar i mechanizmu
zadania im śmierci oraz zbadania metod jakimi posługiwały się siły niemieckie w 
celu ukrycia swoich zbrodni.

IPN przypomniał, że na początku 1942 r. została zarządzona przez Główny Urząd Bezpieczeństwa
III Rzeszy – pod kryptonimem „Aktion 1005” – akcja odkopywania dawnych grobów masowych
i spalania wydobytych zwłok, co miało na celu zatarcie śladów popełnionych przez
Niemców zbrodni.

Jedna z takich akcji odbyła się m.in. w kwietniu 1944 r. w lesie koło Białut, gdzie
zakopane zwłoki prawdopodobnie ok. tysiąca osób zostały wydobyte z ziemi przez więźniów
obozu działdowskiego i spalone. Po opróżnieniu grobów i spaleniu zwłok, popiół zakopano,
a teren wyrównano i ponownie zalesiono. Nieustalona liczba więźniów, którzy wykonywali
tę pracę, została zabitych po jej zakończeniu przez nadzorujących SS-manów.

Według śledczych IPN niemiecka ekshumacja w tym miejscu nie była przeprowadzona 
dokładnie, o czym świadczą kości i ich fragmenty znalezione w tzw. warstwie zasypiskowej–
zwłoki ze zbiorowej mogiły zostały spalone, a resztki stosu wraz z przepalonymi 
szczątkami wrzucone do jamy. Wśród znalezionych kości znajdował się np. fragment
czaszki z widoczną raną wlotową i wylotową, a obok odnaleziono pocisk.

Obóz koncentracyjny KL Soldau został utworzony w 1939 r., po wkroczeniu wojsk niemieckich
do Działdowa. Na terenie miejscowych koszar powstał wówczas przejściowy obóz dla
polskich jeńców wojennych, a także tymczasowy obóz jeniecki Selbstschutzu, w którym
więziono i eksterminowano m.in. polskich działaczy społecznych, przedstawicieli 
inteligencji, ziemiaństwa i duchowieństwa. Do końca okupacji był to również obóz
przejściowy, wychowawczy obóz pracy, obóz pracy przymusowej i obóz karny.

Na skutek wyniszczających warunków życia w obozie, a także epidemii tyfusu, tortur
i masowych rozstrzeliwań śmierć poniosło kilkanaście tysięcy osób. Ofiary grzebano
zarówno na terenie obozu, jak i w okolicznych miejscowościach i lasach. Po wojnie
dokonano tylko częściowych ekshumacji szczątków.

Wśród ofiar był m.in. ostatni przedwojenny polski konsul w Olsztynie Bogdan Jałowiecki,
a także kilkudziesięciu duchownych, w tym biskup płocki bł. abp. Antoni Julian Nowowiejski
oraz biskup pomocniczy tej diecezji bł. bp. Leon Wetmański.
