# Połamał się w miejskim autobusie i umarł. Wdowa pozywa MPK

- Link: https://tko.pl/34936,2019,08,05,polamal-sie-w-miejskim-autobusie-i-umarl-wdowa-pozywa-mpk
- Published: 2019-08-05T10:58:23+02:00
- Author: Redakcja TKO

**Pani Wanda często budzi się w nocy i nie może zasnąć. To, co spotkało jej męża,
nie daje jej spokoju. Przewrócił się w autobusie i tak strasznie połamał, że kilka
dni później umarł w cierpieniu. Wdowa chce dojść prawdy i prosi o pomoc!**

– To, co spotkało mojego męża, to jakiś horror. Muszę to do końca wyjaśnić. Inaczej
nie zaznam spokoju – mówi roztrzęsiona Wanda Czeczko.
 I faktycznie trudno uwierzyć,
że los może być dla kogoś aż tak okrutny. Pan Bernard zmarł czternaście dni po tym,
jak wsiadł do autobusu Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w [Olsztynie](https://tko.pl/olsztyn),
żeby wrócić do domu z wizyty w banku. Starszy Pan, zaraz po wejściu do autobusu 
chciał kupić bilet w automacie. Już miał wrzucać do niego monety, kiedy pojazd gwałtownie
zahamował. Mężczyzna nie był w stanie utrzymać się na nogach i upadł.

Taka sytuacja przytrafia się wielu osobom, ale skutki upadku rzadko są aż tak dramatyczne.
W szpitalu, po dokładnych badaniach, okazało się, że Pan Bernard ma zgruchotane 
stawy biodrowe, złamaną kość łonową i kulszową. Zupełnie jakby nie tyle przewrócił
się w autobusie, co przejechał po nim co najmniej samochód.
 Na tym nie koniec dramatu
Pana Bernarda. Mężczyzna trafił najpierw do pierwszego szpitala, potem na rehabilitację
do Ośrodka Pomocy Społecznej, a potem do kolejnego szpitala, w którym umarł na niewydolność
serca i… sepsę. I to wszystko w ciągu dziesięciu dni od upadku w autobusie miejskim!–
Bernard strasznie cierpiał. Miał siniaki i wylewy na całym ciele. Jego głowa była
z tyłu cała w wielkim krwiaku – mówi wdowa po Panu Bernardzie.

![Połamał się w miejskim autobusie i umarł. Wdowa pozywa MPK](https://tko.pl/wp-
content/uploads/2019/08/upadek-w-autobusie-3-e1564995276201.jpg)

Nic dziwnego, że Pani Wanda domaga się wyjaśnienia wszystkich okoliczności wypadku,
który doprowadził do śmierci jej męża. Chce też uchronić innych przed podobną sytuacją.
Ma żal do MPK, że automaty do kupowania biletów są, jej zdaniem, tak zainstalowane,
że starsza osoba ma kłopot z utrzymaniem równowagi, korzystając z nich w chwili 
gwałtownego hamowania.
 Pani Wanda, żeby dociec prawdy, poprosiła o pomoc kancelarię
prawną Lecha Obary. Nad sprawą pracuje cały zespół prawników, który stara się dojść
sprawiedliwości. Wyjaśnieniem okoliczności wypadku i śmierci Pana Bernarda zajmują
się też policja oraz prokuratura. – Przecież to był silny mężczyzna. Razem wychowaliśmy
dwoje dzieci. I choć nasze życie różnie się układało, to było tak wiele pięknych
momentów – mówi pogrążona w żałobie Pani Wanda i wspomina najlepsze wspólne chwile
z mężem.

A było ich wiele. Pani Wanda z zachwytem opowiada o kulinarnych umiejętnościach 
męża. Jego pasji do wędkarstwa, zbierania grzybów i talentu do fotografii.
 – Bernard,
aż do przejścia na rentę, był zawodowym wojskowym, ale nie był jakimś mundurowym
mrukiem. To była prawdziwa dusza towarzystwa – wspomina wdowa. – Wszyscy uwielbiali
jego żarty. A kiedy zrobił bigos, albo śledzie po flisacku, to nasi znajomi upominali
się o możliwość ich spróbowania. Pasję do gotowania Pan Bernard zaszczepił swojej
córce. Syn przejął po nim zamiłowanie do elektroniki i spacerów po lesie. Nieoczekiwana
i pełna cierpień śmierć wszystkich zszokowała.

![Połamał się w miejskim autobusie i umarł. Wdowa pozywa MPK](https://tko.pl/wp-
content/uploads/2019/08/upadek-w-autobusie-2.jpg)

– Wdowa po Panu Bernardzie Czeczko, którą reprezentujemy, jest przekonana, że śmierć
jej męża wynika z wypadku w autobusie. Dlatego też mamy zamiar wystąpić do MPK o
zadośćuczynienie ­– poinformowała nas kancelaria prawna Lecha Obary.
 – Bardzo współczujemy
bliskim Pana Bernarda Czeczko. Gwałtowne hamowanie autobusu wynikało z zachowania
innych uczestników ruchu, kiedy kierowca naszego autobusu ruszał z zatoczki przystanku.
To nie była jego wina, jednak nasza firma jest ubezpieczona na wypadek także tak
tragicznych sytuacji i jeśli okaże się, że okoliczności kwalifikują zdarzenie do
wypłaty zadośćuczynienia, to zapewne tak się stanie – deklaruje Cezary Stankiewicz,
rzecznik MPK w Olsztynie.

Problem polega jednak na tym, że nie ma nagrania wypadku z monitoringu w autobusie.
Kamery w tragicznym momencie nie działały. Żeby wdowa otrzymała zadośćuczynienie,
musi być pewność, że obrażenia Pana Bernarda to wynik upadku w autobusie.
 – Z relacji
kierowcy wynika, że starszy pasażer autobusu faktycznie upadł. Nasz kierowca widział
to i zareagował prawidłowo. Zatrzymał autobus, podszedł do pasażera, żeby udzielić
mu pomocy. Ten jednak zapewnił, że czuje się dobrze – relacjonuje rzecznik MPK. –
Po przejechaniu dłuższego odcinka trasy kierowca ponownie podszedł do pasażera, 
bo był zaniepokojony jego stanem. Uznał, że trzeba wezwać pogotowie i poprosił o
to innego z pasażerów – dodaje rzecznik. – W wyjaśnieniu faktycznych okoliczności
zdarzenia mogą pomóc relacje świadków i dlatego w imieniu wdowy po Panu Bernardzie
prosimy, żeby osoby, które je widziały, zgłosiły się do nas – apelują prawnicy z
kancelarii Lecha Obary.

![Połamał się w miejskim autobusie i umarł. Wdowa pozywa MPK](https://tko.pl/wp-
content/uploads/2019/08/upadek-w-autobusie-1.jpg)

_17 października 2018 r. ok. godz. 9:35 Pan Bernard Czeczko wsiadł z przystanku 
pod Teatrem im. Stefana Jaracza przy ul. 1 Maja w Olsztynie do autobusu komunikacji
miejskiej linii nr 117 jadącego w kierunku Osiedla Generałów. Świadkowie zdarzenia
proszeni są o zgłaszanie informacji na jego temat na adres e-mail redakcja@tko.pl_
