# Trudne sprawy: pracownicy kontra UWM

- Link: https://tko.pl/3452,2015,11,04,trudne-sprawy-pracownicy-kontra-uwm
- Published: 2015-11-04T08:58:02+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Kilkanaście dni temu była redaktor naczelna Radia UWM FM wygrała w sądzie z uczelnią,
która zarzuciła jej niewłaściwe wywiązywanie się z powierzonych obowiązków służbowych.
Okazuje się, że to nie jedyny proces dotyczący spraw pracowniczych na uniwersytecie.**

Karolina Lewandowska, była już redaktor naczelna Radia UWM FM, po czternastu latach
pracy rozstała się w nerwowej atmosferze z uczelnią. Nie pogodziła się jednak z 
tą decyzją i skierowała sprawę do sądu.

– _Wypowiedzenie umowy dotyczyło niewłaściwego wywiązywania się przez pracownika
z powierzonych mu obowiązków służbowych_ – wyjaśnia Izabela Bagińska, uczelniany
radca prawny.

Sąd pierwszej instancji uznał, że argumentacja stojąca za zwolnieniem była zasadna.

– _Złożyłam jednak apelację, ponieważ absolutnie nie zgadzałam się z ani jednym 
zarzutem uniwersytetu oraz tym bardziej wyrokiem sądu_ – mówi Karolina Lewandowska.–
_Czułam się zwyczajnie oszukana, tym bardziej, że łącznie przepracowałam w radiu
14 lat i nigdy nikt z moich przełożonych nie zwracał mi uwagi, że źle wykonuję swoje
obowiązki służbowe. Z dnia na dzień zostałam zwolniona bez żadnego ostrzeżenia._

Podczas rozprawy sąd apelacyjny uznał rację pracownika i zasądził odszkodowanie.
Wyrok jest prawomocny.

Część osób pracujących na uczelni nie może jednak dochodzić swoich spraw przed sądem,
bo uniemożliwia im to rodzaj umowy o pracę.

– _Zostałem w ten sposób zwolniony z dnia na dzień, bez podania przyczyny, w gorącym
okresie po tym, jak jesienią 2012 roku nowy rektor zaczął urzędowanie. Nikt mi nie
podziękował za pracę i nikt nie zgłosił wcześniej zastrzeżeń. Nie tylko ja zostałem
tak potraktowany, bo wiele osób było związanych z uczelnią umowami o pracę na czas
określony i dzięki temu uczelnia nie musiała podawać uzasadnienia wypowiedzenia_–
mówi anonimowo jeden z pracowników. – _Czasem żartujemy sobie ze zwolnionymi, że
z tych wszystkich osób powstałoby całkiem niezłe biuro._

Tuż po objęciu funkcji rektora prof. Ryszard Górecki zaczął reorganizować życie 
uczelni i zmieniać strukturę zatrudnienia. Z uczelnią rozstał się były dyrektor 
Regionalnego Centrum Informatycznego, swoje stanowiska straciła część kierownictwa
komórek odpowiedzialnych za realizację projektów unijnych. Szefowa działu zamówień
publicznych również sądziła się z uczelnią o nieuzasadnione wypowiedzenie (sprawa
zakończyła się ugodą). Zwolniona została redaktor naczelna radia, z czasem odszedł
dyrektor m. in. uczelnianego Centrum Innowacji i Transferu Technologii. Nie tak 
dawno w ciężkiej atmosferze z uniwersytetem rozstał się Janusz Kijowski, dyrektor
Teatru im. Stefana Jaracza.

W kilku przypadkach pracownicy byli przenoszeni na niższe stanowiska, co w konsekwencji
wymusiło na nich odejście z pracy. Są też tacy, którzy wciąż pracują, ale nie ukrywają
rozgoryczenia.

– _Pomimo że obiecywano nam więcej, zostałem przeniesiony na niższe stanowisko. 
Zdegradowany, mimo że efekty mojej pracy zawsze spełniały oczekiwania przełożonych_–
mówi anonimowo drugi z pracowników. – _Jest mi z tego powodu bardzo przykro. Tak
po ludzku przykro._

W sumie od 2012 roku, gdy obowiązki objął nowy rektor prof. Ryszard Górecki, uczelnia
w sprawach pracowniczych sądziła się dziesięć razy. Trzy razy dochodziło do ugody,
raz do wygranej, cztery razy uczelnia była górą, dwa postępowania się toczą. Radca
prawny uczelni podkreśla, że to niewielki odsetek spraw na 3,5 tys. zatrudnionych
osób.
