# W jeziorze pod Olsztynem przerwano poszukiwania ciała Joanny Gibner

- Link: https://tko.pl/33027,2019,06,24,w-jeziorze-pod-olsztynem-przerwano-poszukiwania-ciala-joanny-gibner
- Published: 2019-06-24T14:09:15+02:00
- Author: Redakcja TKO

**Nurkowie z Fundacji „Na Tropie” przerwali prowadzoną w Jeziorze Dywickim pod Olsztynem
akcję poszukiwania szczątków Joanny Gibner. Fundacja apeluje do wszystkich osób,
które znają miejsce zatopienia zwłok dziewczyny o rozmowę, gwarantuje pełną anonimowość.**

Nurkowie z Fundacji „Na Tropie” przez ponad tydzień szukali w Jeziorze Dywickim 
koło Olsztyna ciała zaginionej w 1996 roku Joanny Gibner. Dziewczyna została zamordowana.

„Zlokalizowaliśmy jedno miejsce, w którym sonar pokazuje nam anomalie, coś jakby
kształt czaszki. Mamy wrażenie, że jesteśmy blisko odnalezienia szczątków Joanny
ale zabrakło nam dnia – dwóch nurkowania” – powiedział prezes Fundacji „Na Tropie”
Janusz Szostak. Dodał, że poszukiwania Joanny przerwano ze względu na inne obowiązki
nurków oraz w powodu bardzo dużej mętności wody. Szostak przyznał, że nurkowie będą
chcieli wrócić do Dywit jesienią, kiedy woda będzie mniej mętna.

„Na dnie jeziora jest ok. 2 metrów mułu, to dodatkowo utrudnia pracę” – powiedział
Szostak. Przyznał, że mimo to nurkom udało się zlokalizować jedno „bardzo prawdopodobne
miejsce zatopienia ciała”. Jesienią ma być ono dokładniej spenetrowane.

„Do tego czasu będę studiował akta sprawy. Proszę też wszystkich ludzi, którzy wiedzą,
co się stało z ciałem Joanny o rozmowę. Pomóżmy matce tej dziewczyny zrobić córce
grób. Ona się już dość w życiu nacierpiała. Gwarantuję rozmówcom anonimowość” – 
powiedział  Szostak. Prosi, by wszelkie osoby wiedzące, co się stało ze zwłokami
Joanny Gibner kontaktowały się z nim pod nr tel. 502 226 215.

Joanna Gibner zaginęła w 1996 roku, trzy tygodnie wcześniej wzięła ślub z mieszkańcem
podolsztyńskich Dywit Markiem W. Znała go zaledwie kilka tygodni. Już w czasie przyjęcia
weselnego mąż i treściowa szarpali dziewczynę i popychali. Joanna skarżyła się też
matce, że mąż ją poddusza.

O zaginięciu Joanny poinformował jej mamę mąż. Twierdził, że Joanna nie wróciła 
na noc do domu. Angażował się w poszukiwania, m.in. wystąpił w programie telewizyjnym
o zaginionych. Nagrał emisję tego programu na wideo, a kasetę z nagraniem podpisał„
Telewizyjny debiut Marka”. Jak się po latach okazało, jego znajomi wysyłali też 
z zagranicy kartki podpisane „Joanna”, w których zaginiona dziewczyna miała informować,
że poukładała sobie życie na nowo.

Po kilku latach od zaginięcia żony Marek W. związał się z Emilią F. – miał z nią
dwoje dzieci. Pewnego dnia przerażona dziewczyna przyszła na policję i powiedziała,
że obawia się o swoje życie, bo partner ją bije, a przed laty zabił żonę – Joannę
Gibner. Emilia F. powiedziała też, że brat męża, który pomagał zatopić zwłoki Gibner,
szantażuje Marka W. tą wiedzą.

W śledztwie okazało się, że oprócz braci W. o zbrodni wie jeszcze kolega Marka –
Tomasz H., który pomagał przewozić zwłoki w torbie. Zatrzymani bracia W. zeznali,
że torbę z ciałem obciążyli złomem i zatopili w Jeziorze Dywickim. Brat Marka narysował
nawet prowizoryczną mapę tego miejsca. Ale nie udało się zweryfikować ich zeznań.

Marek W. odsiedział za zamordowanie żony wyrok, wyszedł z więzienia i zmarł w Anglii.
Nie wiadomo, co zrobił z ciałem Joanny. Jego brat i Tomasz H., którzy prawdopodobnie
wiedzą, co się stało ze zwłokami dziewczyny, nie chcą tego ujawnić ani matce, ani
poszukiwaczom. „Dlatego jesteśmy skazani na trudne przeczesywanie tego jeziora” –
powiedział Szostak.

Mimo wielu kosztownych i skomplikowanych poszukiwań, prowadzonych m.in. przez nurków
z Marynarki Wojennej, ciała Joanny Gibner nie odnaleziono. Obecne poszukiwania prowadzone
przez Fundację „Na tropie” są finansowane z internetowej zbiórki i – jak powiedział
Szostak – prawdopodobnie są ostatnią szansą na znalezienie szczątków Joanny.
