# Jedyne w Polsce okruchy księżycowe z misji Apollo znajdują się w Olsztynie

- Link: https://tko.pl/32784,2019,06,17,jedyne-w-polsce-okruchy-ksiezycowe-z-misji-apollo-znajduja-sie-w-olsztynie
- Published: 2019-06-17T09:09:40+02:00
- Author: Redakcja TKO

**Jedyne w Polsce okruchy księżycowe, z pierwszej załogowej misji księżycowej – 
Apollo 11 – znajdują się w olsztyńskim planetarium. Przekazał je polskim władzom
prezydent USA Richard Nixon w czasie wizyty w Warszawie w 1972 r.**

20 lipca przypada pięćdziesiąta rocznica pierwszego załogowego lądowania na Księżycu.
Kiedy amerykański astronauta Neil Armstrong zszedł po drabince i postawił stopę 
na pokrytym pyłem Srebrnym Globie wypowiedział słynne słowa: “To jest mały krok 
człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”. W związku z rocznicą rozmawia z ekspertami
na tematy związane z eksploracją Księżyca.

W trakcie sześciu załogowych lotów na Księżyc od 1969 do 1972 r. amerykańscy astronauci
zebrali blisko 400 kg próbek skał, które przewieziono na Ziemię. Większość z nich
trafiła do specjalnego magazynu w Centrum Lotów Kosmicznych imienia Lyndona B. Johnsona,
gdzie do dziś są przechowywane i poddawane analizom.

Administracja prezydenta Richarda Nixona niewielkie okruchy księżycowe przekazała
przedstawicielom władz ok. 200 państw świata. Poszczególne kraje otrzymały je wraz
ze swoimi flagami, które znajdowały się na pokładzie lądownika Apollo i powróciły
na Ziemię. Przewodniczącemu rady państwa Henrykowi Jabłońskiemu prezydent Richard
Nixon przekazał je podczas wizyty w Polsce w czerwcu 1972 r., jako dar dobrej woli
dla narodu polskiego.

„Obecnie te jedyne w Polsce okruchy księżycowe przywiezione przez astronautów misji
Apollo 11 znajdują się w Olsztyńskim Planetarium i Obserwatorium Astronomicznym”–
powiedział dyrektor tej placówki, dr Jacek Szubiakowski.

W sumie cztery okruchy, których wagę dr Szubiakowski szacuje na kilka gramów, zatopione
są w akrylu i umieszczone na szybie z pleksi, pod którą znajduje się też wspomniana
polska flaga wykonana z jedwabiu. Poniżej płyty znajdują się plakietki z anglojęzycznymi
napisami: „Dar prezydenta USA Richarda Nixona dla mieszkańców PRL” i druga, na której
czytamy: „Ta flaga twojego kraju poleciała na Księżyc i z powrotem w Apollo 11 i
ten fragment powierzchni Księżyca został przywieziony na Ziemię przez załogę pierwszego
załogowego lądownika”.

W jaki sposób księżycowe okruchy trafiły akurat do Olsztyna? „Rok po wizycie Nixona
w Polsce w nowo otwartym Olszyńskim Planetarium odbyło się sympozjum Międzynarodowej
Unii Astronomicznej poświęcone 500 rocznicy urodzin Mikołaja Kopernika. Na tym wydarzeniu
pojawili się też przedstawiciele władz, którzy postanowili przekazać postument zawierający
pył księżycowy” – opowiada dr Szubiakowski. Od tego momentu przedmiot znajduje się
w tym miejscu. Astronom zachęca do obejrzenia go w pracowni meteorytyki – okruchom
księżycowym można przyjrzeć się w czasie standardowego zwiedzania Olsztyńskiego 
Obserwatorium Astronomicznego.

Nixon w czasie swojej wizyty w Polsce w 1972 r. przekazał również drugi, podobny
dar, który zawierał okruchy księżycowe z ostatniej załogowej misji na Księżyc – 
Apollo 17. Nie wiadomo jednak, gdzie się on dziś znajduje. W 2012 r. Gazeta Wyborcza
przeprowadziła śledztwo w tej sprawie – wówczas Kancelaria Prezydenta RP odpowiedziała,
że nie przechowuje żadnej próbki księżycowej. „Nic nie wiedzą też o nim w PAN, ani
w Polskim Towarzystwie Astronomicznym” – czytamy w archiwalnym wydaniu GW. Dr Szubiakowski
w rozmowie przytakuje – faktycznie nie wiadomo, gdzie znajduje się drugi postument.

Okruchy księżycowe kilkukrotnie były wypożyczane na czasowe wystawy, odbywające 
się w Polsce. Szubiakowski przypomina, że na fali zainteresowania eksploracją kosmosu
skałę ze Srebrnego Globu udostępniał w Krakowie astronom doc. Kazimierz Kordylewski,
który najprawdopodobniej pozyskał ją w pocz. lat 70. za pośrednictwem amerykańskiej
ambasady. Syn Kordylewskiego cytowany w GW wspomina, że okruch był wielkości pięści.

„Początkowo Kordylewski pokazywał okaz na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale ówczesne
władze zakazały tego. Dlatego zdecydował się o udostępnianiu go w swoim prywatnym
mieszkaniu. Zainteresowanie było tak duże, że zaczęły się pod nim ustawiać długie
kolejki” – opowiada Szubiakowski.

Ponownie władze postanowiły ukrócić tę praktykę Kordylewskiego i nakazały, by astronom
pokazywał próbkę gruntu księżycowego tylko członkom Polskiego Towarzystwa Astronautycznego.
Tak też się stało.

„Każdy, kto chciał obejrzeć okruch musiał wypełnić deklarację członkowską organizacji.
W ten sposób zapisało się do niej nawet kilka tysięcy osób. W taki kreatywny sposób
udało się obejść zakaz władz PRL” – relacjonuje dr Szubiakowski. Losy tej grudki
nie są znane – prawdopodobnie Kordylewski zwrócił ją, bo została ona tylko wypożyczona.

Okruchy księżycowe z uwagi na to, że są absolutną rzadkością, są uznawane wręcz 
za bezcenne. Dr Anna Łosiak z Instytutu Nauk Geologicznych PAN, która kilka lat 
temu miała okazje je badać wspomina w rozmowie, że do magazynu w Houston w USA, 
w którym się znajdują prowadzą 3 śluzy powietrzne, a próbki są zamrożone. „Trzymane
są w pojemnikach w atmosferze azotowej pod wysokim ciśnieniem. Dzięki temu zapobiega
się ich zanieczyszczeniu” – opowiada. Dodaje, że procedura uzyskania pozwolenia 
na przebadanie tych próbek jest bardzo skomplikowana, a większość z nich (o ile 
badania nie są to badania niszczące) należy po analizach zwrócić NASA.
