# W jeziorze pod Olsztynem trwają poszukiwania ciała dziewczyny zaginionej w 1996 r.

- Link: https://tko.pl/32391,2019,06,12,w-jeziorze-pod-olsztynem-trwaja-poszukiwania-ciala-dziewczyny-zaginionej-w-1996-r
- Published: 2019-06-12T13:58:27+02:00
- Author: Redakcja TKO

**Nurkowie z Fundacji „Na Tropie” od kilku dni szukają w Jeziorze Dywickim koło 
Olsztyna ciała zaginionej w 1996 roku Joanny Gibner. Na razie bezowocnie. Dziewczyna
została zamordowana. Dwóch mężczyzn, którzy mogą znać miejsce ukrycia zwłok, nie
chce współpracować z poszukiwaczami.**

„Na razie nic konkretnego nie znaleźliśmy, ale nie rezygnujemy” – powiedział w środę
prezes Fundacji „Na Tropie” Janusz Szostak. Nurkowie tej fundacji postawili sobie
za cel odnalezienie ciała Joanny Gibner, która zaginęła w 1996 roku. Dziewczyna 
trzy tygodnie wcześniej wzięła ślub z mieszkańcem podolsztyńskich Dywit Markiem 
W. Znała go zaledwie kilka tygodni. Już w czasie przyjęcia weselnego mąż i treściowa
szarpali dziewczynę i popychali. Joanna skarżyła się też matce, że mąż ją poddusza.

O zaginięciu Joanny poinformował jej mamę mąż. Twierdził, że Joanna nie wróciła 
na noc do domu. Angażował się w poszukiwania, m.in. wystąpił w programie telewizyjnym
o zaginionych. Nagrał emisję tego programu na wideo, a kasetę z nagraniem podpisał„
Telewizyjny debiut Marka”. Jak się po latach okazało, jego znajomi wysyłali też 
z zagranicy kartki podpisane „Joanna” , w których zaginiona dziewczyna miała informować,
że poukładała sobie życie na nowo.

Po kilku latach od zaginięcia żony Marek W. związał się z Emilią F. – miał z nią
dwoje dzieci. Pewnego dnia przerażona dziewczyna przyszła na policję i powiedziała,
że obawia się o swoje życie, bo partner ją bije, a przed laty zabił żonę – Joannę
Gibner. Emilia F. powiedziała też, że brat męża, który pomagał zatopić zwłoki Gibner,
szantażuje Marka W. tą wiedzą.

W śledztwie okazało się, że oprócz braci W. o zbrodni wie jeszcze kolega Marka –
Tomasz H., który pomagał przewozić zwłoki w torbie. Zatrzymani bracia W. zeznali,
że torbę z ciałem obciążyli złomem i zatopili w Jeziorze Dywickim. Brat Marka narysował
nawet prowizoryczną mapę tego miejsca. Ale nie udało się zweryfikować ich zeznań.

Mimo wielu kosztownych i skomplikowanych poszukiwań, prowadzonych m.in. przez nurków
z Marynarki Wojennej, ciała Joanny Gibner nie odnaleziono. Obecne poszukiwania prowadzone
przez Fundację „Na tropie” są finansowane z internetowej zbiórki i – jak powiedział
Szostak – prawdopodobnie są ostatnią szansą na znalezienie szczątków Joanny.

„Na te poszukiwania wydano już mnóstwo pieniędzy i poświęcono mnóstwo czasu. My 
robimy to dla matki Joanny, która przez te wszystkie lata nie ma grobu córki i wciąż
żyje nadzieją, że uda się odnaleźć choć jedną kość jej dziecka” – wyjaśnił Szostak.

Marek W. odsiedział za zamordowanie żony wyrok, wyszedł z więzienia i zmarł w Anglii.
Nie wiadomo, co zrobił z ciałem Joanny. Jego brat i Tomasz H., którzy prawdopodobnie
wiedzą, co się stało ze zwłokami dziewczyny, nie chcą tego ujawnić ani matce, ani
poszukiwaczom. „Dlatego jesteśmy skazani na trudne przeczesywanie tego jeziora” –
powiedział Szostak.

Woda w Jeziorze Dywickim ma 26 stopni, kwitną podwodne rośliny, jest duże zamulenie
i bardzo ograniczona widoczność. Nurkowie pracują tam niemal po omacku. Mają do 
sprawdzenia 53 miejsca, w których sonar, którym przeskanowano jezioro, pokazał anomalie.
Przez kilka dni nurkom udało się sprawdzić zaledwie kilka z tych miejsc.
