# Na dobre i na złe! Dworzec symbolem Olsztyna

- Link: https://tko.pl/29051,2019,04,21,na-dobre-i-na-zle-dworzec-symbolem-olsztyna
- Published: 2019-04-21T18:13:30+02:00
- Author: Redakcja TKO

**Z olsztyńskim dworcem jest jak z samym miastem. To jego cała historia zaklęta 
w jednym budynku. Jest tu i duch przeszłości, którego nie widać, bo zostało po nim
tylko miejsce. Jest gierkowskie samozadowolenie. Jest w końcu i pospiesznie robiony
interes, po którym zostaje niesmak oraz plany nie do zrealizowania.**

Dyskusja o przyszłości olsztyńskiego dworca PKS-PKP to temat, którym od co najmniej
trzech lat karmią się mieszkańcy stolicy Warmii i Mazur. I trzeba przyznać, że jedynym
trzeźwym głosem, który w ostatnich tygodniach był słyszalny w chórze często sprzecznego
ze sobą chciejstwa, jest głos prezydenta Piotra Grzymowicza.
 Najzwyczajniej przypomniał
on kilka faktów. Dworzec PKS nie należy do miasta, a do spółki, której sprzedał 
go Skarb Państwa za ponad 12 milionów złotych. A Dworzec PKP jest własnością PKP.
Z tych prostych wniosków wynika jasno, że wpływ władz miasta na los dworca jest 
jedynie w gorących głowach różnorakich miejskich aktywistów. – Zostaniemy z tym 
koszmarem na lata – prorokuje Piotr Grzymowicz, a że obecny prezydent niezbyt często
zabiera głos w sprawach, na które nie ma bezpośredniego wpływu, warto zapamiętać
jego opinię.

**Trochę historii**

Olsztyński dworzec to kawał historii. Ten, który teraz stoi u zbiegu ulic Partyzantów
i Dworcowej, tylko zajmuje miejsce swojego poprzednika. Pierwszy dworzec kolejowy
został wybudowany w Olsztynie w 1871 roku. I to po długiej dyskusji.
 Połączenie
kolejowe Olsztyna z resztą świata było wydarzeniem, które obecnie można by jedynie
porównać do budowy lotniska w mieście. Jego współczesna lokalizacja była wtedy na
całkowitych peryferiach Olsztyna. Zanim dworzec stanął na swoim obecnym miejscu,
trwała zajadła dyskusja na temat jego umiejscowienia. I była tak samo gorąca jak
obecna na temat jego przyszłości. Teraz różne strony spierają się, czy dworzec jest
zabytkiem, czy nie. Czy remontować go, czy burzyć. Prawie 250 lat temu zacni mieszczanie
i rajcowie miejscy spierali się, czy dworzec stawiać przy obecnej ulicy 1 Maja, 
czy tam gdzie ostatecznie stanął. Przeważył argument oddalenia dworca od miasta,
bo olsztynianie ówczesnej doby cenili sobie spokój. I nie chcieli go zakłócać stukotem
kół wagonów i gwizdami parowozów. Z kronikarskiego obowiązku warto przypomnieć, 
że w 1907 roku uruchomiono pierwszą linię tramwajową łączącą dworzec ze śródmieściem,
a dotarcie do niego dzięki temu przestało być prawdziwą wyprawą. Piękny, stylowy
budynek przetrwał w niezmienionym kształcie do 1945 roku. Do wyzwolenia Olsztyna…
Przebudowa i modernizacja zniszczonego budynku zakończyły się trzy lata później.
Dopiero w 1971 roku postawiono obecny budynek, który nawiązywał do socrealistycznych
projektów architektonicznych. Miał, w swoim założeniu, pasować do architektury Dworca
Centralnego w Warszawie. Wpasował się też w nadchodzącą dobę gierkowską i zaplanowane
na kilka lat później ogólnopolskie dożynki w Olsztynie, po których został nam między
innymi Stadion Stomilu.

**Burzyć czy remontować**

Wojewódzki Konserwator Zabytków, po naprawdę długiej dyskusji i zmiennej argumentacji,
zawyrokował ostatecznie, że budynek olsztyńskiego dworca zabytkiem nie jest. Trudno
się takiemu wyrokowi dziwić, bo jego uroda nie jest nawet klasyką gierkowszczyzny.

Chwalić się budynkiem dworca [Olsztyn](https://tko.pl/olsztyn) przed przyjezdnymi
nie bardzo może. Każdy, kto na dworcu PKP lub PKS wsiada do pociągu lub autobusu,
dobrze czuje i smrodek, i słabą funkcjonalność obiektu. Zwolennikiem wyburzenia 
jest oczywiście spółka, która za 12 milionów wykupiła od PKS jego część dworca. 
Jedynym opłacalnym dla tej spółki rozwiązaniem jest zarobienie na budowie centrum
handlowego powiązanego z nowym dworcem. Trzeba jednak przyznać, że niektóre projekty,
szczególnie te prezentowane przez Forum Rozwoju Olsztyna, mogą budzić zainteresowanie.
Wręcz zachwycają ich wizualizacje, opis funkcjonalności i rozmach, z których to 
realizacji każdy olsztynianin mógłby być dumny. Na przeszkodzie pomysłu wyburzenia
i budowy od podstaw całego dworca stoi jednak struktura własności. PKP zapewne wolałoby
remont swojej części obiektu, bo to przecież jest tańsze rozwiązanie. A wiadomo,
że każda firma chce zaoszczędzić i jak najwięcej zarabiać.

**Na dobre i na złe**

Do pełnej gamy pomysłów brak jeszcze tylko zwolenników odbudowy dworca w dawnym 
stylu sprzed 250 lat. To zbyt kosztowne rozwiązanie dla PKP, a dla właściciela budynku
PKS jest ślepą uliczką pod względem biznesowym.
 I zapewne rację ma prezydent Piotr
Grzymowicz. Obecny dworcowy klincz może trwać jeszcze długie lata. A przecież do
tego dochodzą polityczne zależności, które dodatkowo utrudniają wypracowanie i wprowadzenie
w życie któregokolwiek z rozwiązań. Tylko duchy przeszłości, zaklęte w gierkowskiej
architekturze, mają się na olsztyńskim dworcu nadal dobrze.
