# Prof. Maksymowicz: mimo wielu artystycznych zainteresowań wybrałem medycynę

- Link: https://tko.pl/29042,2019,04,20,prof-maksymowicz-mimo-wielu-artystycznych-zainteresowan-wybralem-medycyne
- Published: 2019-04-20T14:11:31+02:00
- Author: Redakcja TKO

**Neurochirurg prof. Wojciech Maksymowicz, mimo wielu artystycznych zainteresowań
w młodości, wybrał nie sztukę, ale medycynę. Nie porzucił jednak malarstwa, uprawia
je w wolnych chwilach – mówi, że daje mu odpoczynek od codziennej ciężkiej pracy.**

Prorektor do spraw Collegium Medicum Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego prof. Wojciech
Maksymowicz na co dzień operuje pacjentów w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w
Olsztynie. W wolnych chwilach maluje, a obrazy jego autorstwa można zobaczyć w galerii
Bakałarz Wojewódzkiej Biblioteki Pedagogicznej w Olsztynie. Są to pejzaże morskich
plaż, widoczki z Nałęczowa, portrety dzieci, ilustracje norweskich trolli czy sceny
ze stacji drogi krzyżowej. Te ostatnie zdobią na co dzień kaplicę w Szpitalu Uniwersyteckim
w Olsztynie.

„Odżegnuję się od nazywania mnie artystą. Namówiono mnie, bym pokazał swoje obrazy.
Ciągle mam jednak niepokój, czy nie jest to bezczelność z mojej strony, bo nie jest
to w końcu mój zawód. Pozwoliłem sobie odsłonić to, co zwykle jest bardzo intymne
dla mnie”- powiedział prof. Maksymowicz.

Dodał, że obrazy maluje głównie dla siebie, rodziny i przyjaciół.

Pytany, skąd zainteresowanie sztuką, prof. Maksymowicz odpowiedział, że w młodości
miał wiele artystycznych zainteresowań.

„Niektórzy mówią, że najlepiej, jak się ma jedną pasję i człowiek się na niej koncentruje.
Ja miałem ten problem, że miałem wiele pasji. Gdy kończyłem Liceum Ogólnokształcące
nr 1 im. Adama Mickiewicza w Olsztynie, moja polonistka uważała, że powinienem zająć
się na poważnie literaturą i zacząć pisać. Nauczycielka od sztuk plastycznych namawiała
mnie na studia w Akademii Sztuk Pięknych”- powiedział.

Jak wspomina, kiedy recytował w szkolnej auli np. Wielką Improwizację, był przekonany,
że aktorstwo także może być jego powołaniem. Odkrył w sobie również miłość do śpiewu
i zaczął uczęszczać do klasy wokalnej w szkole muzycznej.

„Gdy zaczęła się klasa maturalna, trzeba było się jednak na coś zdecydować. Zaciekawiły
mnie problemy związane z fizjologią mózgu, a moja babcia, która była – obok mamy–
moją przewodniczką życiową, namówiła mnie na medycynę. Babci bardzo zależało, by
podtrzymać rodzinne tradycje; jej brat był uznanym przed wojną lekarzem i wielkim
społecznikiem”- wspomina prof. Maksymowicz.

Jak dodał, uzgodnił z babcią, że pójdzie studiować medycynę, jednak nie zostanie
lekarzem praktykującym, ale zajmie się naukowo neurochirurgią. Wówczas, jak wspomina,
malarstwo zeszło na drugi plan, ale w wolnych chwilach do niego powracał – i wciąż
powraca.

„W pracy zawodowej, jestem nieustannie poddawany stresom. Na co dzień podejmuje 
się decyzje dotyczące życia i śmierci, i ta odpowiedzialność i stres kumuluje się.
Potrzebuję chwil, w których mogę oderwać się od pracy i malowanie daje mi to niewątpliwie”-
wskazał.
