# Niespodziewany debiut literacki policjanta z Olsztyna

- Link: https://tko.pl/260761,2024,12,15,niespodziewany-debiut-literacki-policjanta-z-olsztyna
- Published: 2024-12-15T08:30:00+01:00
- Author: Dorotab

**Olsztyn za kilkadziesiąt lat – jedno z miast potężnego zjednoczonego państwa Eurolandu.
Postęp technologiczny i wszechobecna sztuczna inteligencja. W takiej rzeczywistości
żyje i służy Frank Kraft – policjant olsztyńskiego wydziału narkotykowego – bohater
powieści „Granice niepamięci”. Z autorem Robertem Ruczyńskim o jego pisarskim debiucie
rozmawiał Jacek Wilczewski.**

**Jacek Wilczewski** – Kiedy w telewizji śniadaniowej gości kulturysta albo strongman,
zwykle pada naiwne pytanie „Co robić, żeby mieć takie bicepsy?”. Wpiszę się w tę
retorykę i zapytam co zrobić, żeby w naszych czasach wydać debiutancką książkę?

**Robert Ruczyński** – Trzeba mieć przede wszystkim pomysł, no i chęć. Już od wielu
lat rodziła się w mojej głowie wizja wydania książki. Jeszcze jak chodziłem do gimnazjum,
a potem liceum, to pisałem wiersze – one znajdują się na końcu mojej książki, wybrałem
pięć, spośród wszystkich które do tej pory napisałem. Słyszałem od innych, że mam
talent. W końcu przyszedł czas, kiedy postanowiłem zrealizować swój pisarski cel.
W zeszłym roku powiedziałem żonie, że mam zamiar napisać książkę. Usłyszałem od 
niej, no to pisz (śmiech). Napisanie powieści zajęło mi trzy miesiące, codziennie
pisałem po dwie – trzy strony.

**JW** – Zatem Twoją receptą na sukces jest konsekwencja w działaniu. Codziennie
dokładać choćby niewielką cegiełkę, ale robić to systematycznie, każdego dnia.

**RR** – Takie jest moje podejście. Postawić sobie cel i każdego dnia zbliżać się
do jego osiągnięcia. Wydanie książki to było jedno z moich największych marzeń, 
stąd moja determinacja. Dotychczasowe marzenia związane z posiadaniem rodziny już
zrealizowałem, przyszedł więc czas na pisanie.

**JW** – Samo napisanie książki nie wiąże się jeszcze z tym, że trafi ona do publiczności.
Wystarczy komputer lub kartka papieru i każdy może zapisać setki stron, tylko co
dalej?

**RR** – Jestem raczej niecierpliwy, dlatego jak tylko postawiłem ostatnią kropkę
w swojej książce, to od razu zacząłem szukać wydawnictwa. Do kilku wysłałem całą
treść, do innych fragmenty. Okazało się, że wszystkie wydawnictwa, z którymi się
skontaktowałem odpowiedziały. Mogłem wybrać to, które oferowało najbardziej satysfakcjonujące
mnie warunki.

**JW** – Rozumiem, że sam musiałeś ponieść jakieś koszty związane z procesem umieszczenia
swojej powieści na półkach księgarni.

**RR **– Oczywiście musiałem zainwestować w to swoje pieniądze, ale to jest nieuniknione.
Wydaje mi się, że moja umowa z wydawcą jest w porządku. Z resztą nie wydałem książki
z myślą o zarobku, jak już mówiłem – chciałem zrealizować swoje marzenie. Może to
zabrzmi górnolotnie, ale chodziło mi też o to, żeby coś po mnie zostało. Dziś jestem–
jutro może mnie nie być, a książka to będzie coś takiego, co może być pewną namiastką
mojej obecności, na przykład dla moich dzieci.

**JW** – Powiedziałeś, że wcześniej pisałeś sporo wierszy. Masz też jakieś doświadczenia
z prozą?

**RR** – „Granice niepamięci” to mój debiut, jeżeli chodzi o prozę. Na końcu książki
umieściłem też kilka z dziesiątek moich wierszy. Pisałem je głównie z myślą o mojej
żonie, wtedy jeszcze narzeczonej. Do tej pory nikt poza żoną ich nie czytał.

**JW** – Akcja książki dzieje się w niedalekiej przyszłości, kiedy państwa Europy
zjednoczyły się pod sztandarem jednego superpaństwa – Eurolandu. Na czele tego mocarstwa
stoi kilku „ojców założycieli”, a ludziom nieustannie towarzyszy inteligentny asystent
_Alice. _Może się wydawać, że mamy do czynienia z dystopijną wizją niczym z Orwella
lub Bradburego. Ja odnoszę wrażenie, że głównym wątkiem tej historii jest wątek 
kryminalny, mniejsze znaczenie ma to, gdzie i kiedy dzieje się akcja.

**RR** – O to właśnie chodziło, żeby był to kryminał. Czytam dużo Mroza, Co bena,
lubię seriale kryminalne. Ten rodzaj literatury mi bardzo odpowiada.

**JW** – Nie kusiło Cię jednak, żeby te wątki społeczne trochę rozwinąć? Mamy tu
dobry przyczynek do rozważenia tego, co może nas czekać w przyszłości – np. sztuczna
inteligencja jako narzędzie kontroli.

**RR** – Akcja książki dzieje się w latach 40 naszego wieku, ale opisany w niej 
kontekst polityczny i społeczny jest w zasadzie aktualny. To jest pozornie przyszłość,
ale tak naprawdę teraźniejszość. Kraje Europy są już przecież zjednoczone jako Unia
ze wspólną walutą, smartfony, opaski czy zegarki śledzą każdy nasz ruch, badają 
nasz stan zdrowia, codzienną aktywność. Mamy do dyspozycji różne aplikacje reagujące
na polecenia głosowe i działające na zasadzie sztucznej inteligencji. Nie skupiałem
się na rozwijaniu tego kontekstu, ponieważ nie jest to aż tak istotne dla głównego–
kryminalnego – wątku opisanej historii.

**JW** – Głównym bohaterem powieści jest Frank Kraft policjant wydziału narkotykowego
olsztyńskiej Policji. Pytanie o Twoją służbę nasuwa się samo…

**RR** – Jestem policjantem pionu prewencji od kilkunastu lat. Nigdy temu nie zaprzeczałem.
Natomiast pomysł na wydanie książki i na to, że będzie to kryminał pojawił się dużo
wcześniej zanim wstąpiłem do służby. Moja praca zawodowa nie jest w tym przypadku
jakąś bardzo istotną okolicznością w mojej pisarskiej pasji.

**JW** – Mimo to Twoje doświadczenie w pracy w Policji można traktować jako atut.
Jako autor kryminału jesteś wiarygodny, wiesz o czym piszesz. Język, jakiego używasz
w książce odpowiada stylem naszemu policyjnemu dyskursowi.

**RR** – Policjanci, którzy przeczytają moją książkę na pewno wyłapią te fragmenty,
które wpisują się styl naszego branżowego języka. Podobnie mieszkańcy Olsztyna będą
doskonale wiedzieli, w jakich miejscach miasta dzieje się akcja.

**JW** – Któreś z opisanych przez Ciebie interwencji lub sytuacji wydarzyły się 
naprawdę?

**RR** – Powiem tylko tyle, że część z tych zdarzeń mogłaby się wydarzyć (śmiech).

**JW** – Moje najważniejsze wrażenia po lekturze „Granic niepamięci” związane są
ze sposobem, w jaki przedstawiasz relacje między bohaterami. Wystarczy kilka wersów
dialogu, żeby zorientować się, czy jest to sympatia, antypatia, zaufanie czy zauroczenie.
Taka łatwość w kreowaniu relacji wynika z Twojej wrażliwości?

**RR **– Jestem osobą wrażliwą i empatyczną, to na pewno. Jeżeli chodzi o dialogi,
to chciałem oddać w nich sposób, w jaki ludzie porozumiewają się na co dzień w różnych
sytuacjach. Kiedy jesteśmy w pracy, wykonujemy jakieś swoje zawodowe zadania to 
często wcielamy się w jakieś role, na przykład policjanta. Język, jakim się wtedy
posługujemy jest inny niż ten, który używamy w rozmowach ze znajomymi albo rodziną.

**JW** – Rozmowy, jakie prowadzą Twoi bohaterowie związani wątkiem miłosnym sprawiły,
że byłem do końca przekonany, że łączy ich prawdziwe uczucie. Wydaje się, że wyraziłeś
tam swoje autentyczne emocje.

**RR** – Dokładnie. Właśnie tak było.

**JW** – W powieści dotykasz problemu środków odurzających. Twój bohater natrafia
na nowy na czarnym rynku narkotyk.

**RR** – Tak, jest to substancja, która zmienia człowieka, daje mu nadludzką siłę.

**JW** – I niesie ze sobą niemal pewną śmierć. Narkotyki, które dają tak intensywne
doznania, że ludzie, aby je osiągnąć godzą się na to, że to będzie ostanie, co poczują
przed śmiercią, to też nasza przyszłość?

**RR** – Myślę, że nawet teraźniejszość. Wystarczy popatrzyć na to, jakie spustoszenie
sieje teraz fentanyl. Ludzie szukają sposobu na wypełnienie jakiejś pustki, którą
noszą w sobie i sięgają po coraz bardziej wymyślne środki. Przy okazji ktoś na tym
zarabia.

**JW** – Opisaną przez siebie historię nie tyle pozostawiasz otwartą, co wprost 
wskazujesz, że będzie kolejna część.

**RR** – Tak, mam już plan co do rozwinięcia tej historii, musi mi tylko wystarczyć
czasu (śmiech). W przyszłym roku ukaże się za to moja druga książka. Mogę zdradzić,
że tym razem bohaterem będzie prokurator.

**JW** – Dziękuję za rozmowę.

**RR** – Dziękuję.

[[
