# Jesteś tym, co jesz!

- Link: https://tko.pl/23162,2017,04,01,jestes-tym-co-jesz
- Published: 2017-04-01T15:54:07+02:00
- Author: Redakcja TKO

**Od dwóch lat prowadzę bloga. Lubię jeść, stosunkowo często jadam w restauracjach
i dzielę się moimi opiniami z Czytelnikami. Staram się jeść zdrowo i zwracać uwagę
na to, co jemy: ja i moja rodzina. Kiedy idę do restauracji, wybieram miejsce, gdzie
jakość dania jest co najmniej dobra. Czasem jednak nie wiem, co zastanę w danym 
lokalu, więc zdaję się na łaskę bądź niełaskę kucharza, co czasem daje fatalny efekt.
Tak samo jak z jedzeniem na mieście, staram się uważać z jedzeniem w domu. Czytam
etykiety, mięso kupuję w sklepie mięsnym, warzywa w warzywniaku, pieczywo w sprawdzonej
piekarni. Sama sporo gotuję i lubię to robić. Nie uznaję się za mistrza kulinarnego,
gdyż moje możliwości w kuchni nie dorównują dość dobrze wykształconemu smakowi. 
Nie uznaję jednak metod na skróty i mimo że moje zakupy trwają o wiele dłużej, wiem,
że zrobiłam wszystko, żeby jeść czysto i w miarę zdrowo.**

**Gdzie tu logika?**

Moja ocena powstaje na podstawie sporego doświadczenia i wiedzy na temat gastronomii.
Jeśli sugerujesz się moim zdaniem, pamiętaj, że to Twój wybór. Tak samo jak to, 
co i gdzie jesz. Twoje grzechy są odpuszczone, jeśli nie wiesz, jakiej jakości jest
jedzenie i próbujesz napełnić brzuch mniej lub bardziej jakościową papką. Gorzej
z Tobą, jeśli masz świadomość, że jesz źle, ale w to brniesz. To jak toksyczny związek
bez przyszłości. Pamiętaj jednak, że to, co zjadasz, ma wkład w Twoje zdrowie. Jakość
dań, jakie serwuje się w niektórych lokalach, woła o pomstę do nieba. Troszczysz
się o to, jakie paliwo wlewasz do baku, ale nie myślisz o tym, czym zapełniasz żołądek.
Gdzie tu logika? Właściciele pseudorestauracji śmieją Ci się w twarz, a Ty kupujesz
u nich jedzenie, mimo że masz wybór – pójść i kupić gdzieś indziej. Dlaczego to 
robisz? Z lenistwa. Bo nie chce Ci się już szukać. Dam Ci przykład. Masz ochotę 
na hamburgera. Myślisz, że zrobisz go sobie w domu. Hamburger prosta rzecz: bułka,
kotlet, dodatki. Idziesz do supermarketu, znajdujesz trzy- lub czteropak gotowego
kotleta do hamburgera. Nawet wspaniałomyślnie dla siebie i dla zaspokojenia sumienia
zajrzysz w skład. I tak oto wyczytujesz: 80-90% mięsa wołowego (lub wieprzowo-wołowego),
sól, woda, przyprawy, a na deser cała tablica Mendelejewa. „Nie jest tak źle jak
za 12 złotych” – myślisz sobie i idziesz do kasy z resztą zakupów. Nie pomyślisz,
że dwa regały dalej znajdziesz dział mięsny, gdzie za tę samą cenę zmielą Ci w miarę
świeżą wołowinę (w składzie 100% wołowiny), z której zrobisz kotlety. Dlaczego nie
pomyślisz? Bo Ci się ich nie chce robić. Bo wolisz zjeść byle jak, byle szybko. 
W niedzielę zabierzesz rodzinę na rodzinny obiad do McDonald’s. Zamówisz dwa zestawy
powiększone i Happy Meal dla dzieciaków. Może dostaniesz przy kasie szklankę w gratisie.
Fajnie by było, zostaniesz bohaterem w swoim domu. Za czteroosobową wyżerkę płacisz
70-80 zł. Trochę dużo jak na śmieciowe jedzenie. Dlaczego nie pójdziesz do sprawdzonej
restauracji, gdzie dołożysz 10-20 zł, ale będziesz mieć świadomość, że Ty i Twoja
rodzina zjedliście smacznie, a przede wszystkim zdrowo? Możesz wybrać bar mleczny,
gdzie zapłacisz o wiele mniej. No tak, racja. Szklanki z logo Coca-Coli tam nie 
dostaniesz. Dobre restauracje omijasz z daleka, ale sieciówki i lokale wątpliwej
renomy odwiedzasz kilka razy w miesiącu? Przecież wiesz, że dają tam jedzenie „z
proszku”. Ty jednak idziesz i płacisz niejednokrotnie tyle samo lub więcej niż w
restauracji, w której jakość jest bez wątpienia dobra. Nie szukasz smaku, nie eksperymentujesz,
nie masz potrzeby, aby jeść zdrowo. Potrafisz przepić kilkadziesiąt złotych w pubie,
komentując jakość i smak piwa w poszczególnych lokalach, ale żałujesz kilku złotych
więcej na dobrej jakości jedzenie.

**Winny konsument czy niewinny?**

Do niedawna myślałam, że za stan olsztyńskiej gastronomii odpowiedzialni są właściciele
restauracji. Właściciele, którzy serwują Ci najlepszą na rynku mielonkę szynkopodobną,
najlepszy na rynku wyrób seropodobny i najsmaczniejszą na świecie mieszankę garmażeryjną
wieprzowo-wołową w cenie 8-9 zł/kilogram. Właściciele, którzy, serwując złej jakości
jedzenie, zacierają ręce, bo Ty to zjesz i obliżesz się ze smakiem.

Wina jest po Twojej stronie, drogi Czytelniku. To Ty wybierasz co, gdzie i za ile
jesz. Bo to Ty wydajesz pieniądze i dajesz zarobić. Po Twojej stronie leży odpowiedzialność
za każdą wydaną złotówkę. Zainteresuj się składem i jakością jedzenia, które kupujesz.
Zapytaj kelnera, z czego dokładnie jest ten kotlet, zanim go zamówisz. Pomyśl, czy
te frytki są głęboko zmrożone czy z krojonych ziemniaków?

Cudne Manowca, Malta Cafe czy Tapasta… W [Olsztynie](https://tko.pl/olsztyn) jest
tyle wspaniałych miejsc, w których chefowie karmią cudownym jedzeniem. Poświęć chwilę
i zastanów się nad tym, co wkładasz do ust i jaki to będzie miało wpływ na Ciebie
i Twoje zdrowie. Nie daj zarobić tym szubrawcom, którzy żerują na Twoim lenistwie
i głupocie. To Twoje życie i Twój wybór. Wybierz mądrze.
