# Goście spod Olsztyna

- Link: https://tko.pl/22965,2017,03,12,goscie-spod-olsztyna
- Published: 2017-03-12T11:50:47+01:00
- Author: Redakcja TKO

Czy kiedy przychodzicie do kogoś z wizytą, to oczekujecie, że gospodarz na wasze
życzenie przemebluje swoje mieszkanie? Bo wy chcecie, żeby to wam było wygodnie?
Wygodniej niż jemu? Nie wydaje mi się. A taka właśnie analogia nasunęła mi się po
lekturze wpisów na profilu „Kierowcy [Olsztyna](https://tko.pl/olsztyn) na rzecz
ładu komunikacyjnego” na popularnym portalu społecznościowym. Podobno jak kogoś 
nie ma na Facebooku, to nie istnieje. W tym wypadku jest na odwrót. Powstało tam
coś, co w rzeczywistości jest czymś zupełnie innym. Bo profil ten został założony
przez mieszkańca Purdy, dojeżdżającego codziennie do Olsztyna samochodem. Właściciel
sam namaścił się do występowania w imieniu „kierowców Olsztyna” i żąda, żeby jemu
i jemu podobnym, dojeżdżającym z okolicznych miejscowości, było w naszym mieście
łatwiej, prościej i przyjemniej. W opisie profilu precyzuje (pisownia oryginalna):„
Tworzymy społeczność kierowców niezgadzających się z obecną polityką zarządzania
naszymi drogami, która wprowadza na nie chaos”. Co ciekawe maniera pisania o sobie
w liczbie mnogiej jest u niego dość częsta.

Czego możemy dowiedzieć się z rzeczonych wpisów? Zdaniem autora (a zna się on na
wszystkim, bo nie będąc inżynierem, wybudował dom), w mieście jest za dużo świateł(
tych dla samochodów), transport zbiorowy należy natychmiast pozbawić jakichkolwiek
przywilejów, a piesi powinni przechodzić przez ulice tylko przejściami naziemnymi
lub podziemnymi. Nie przekonują go żadne argumenty, nie przekonują badania, nie 
przekonują twarde dane. Bo on wie, że jest inaczej. Wie, bo przecież widzi. I bez
wahania odpowiada, że jeśli piesi chcą, żeby samochody przestały zajmować im chodniki,
to powinni stanąć ramię w ramię z kierowcami i walczyć o parkingi dla tych ostatnich.
Zgodnie z tą logiką gdy ktoś właduje ci się do domu i wprowadzi tam całą rodzinę,
to twoim obowiązkiem jest walczyć z nim o lepsze mieszkanie dla niego. Wtedy może
sobie pójdzie. Taki scenariusz już kiedyś powstał. Wykorzystał go Bareja i nakręcił
komedię „Nie ma róży bez ognia”. Oglądając film, można było się pośmiać. Czytając
postulaty kierowcy z Purdy, dla którego samochód to wolność, a piesi w mieście powinni
chodzić w odblaskowych kamizelkach, można jedynie usiąść i zapłakać. Lepiej to jednak
robić po cichu, bo tych, którzy nie zgadzają się z jego twórczymi pomysłami, po 
prostu blokuje.

Kierowca z Purdy chce, by traktowano go bardzo poważnie, podczas gdy sam głosi absurdalne
tezy i stawia żądania, których nie da się spełnić. Codziennie przyjeżdża do nas 
w gości i oczekuje, że specjalnie dla niego kupimy nowe fotele. Bo te stare go uwierają,
a ich kolor wpędza go w depresję. Co można zrobić z takim gościem? Jakieś propozycje?
