# Kryzys powołań: ełcka diecezja szuka wsparcia w Afryce

- Link: https://tko.pl/196644,2023,05,14,kryzys-powolan-elcka-diecezja-szuka-wsparcia-w-afryce
- Published: 2023-05-14T07:42:00+02:00
- Author: strzelec

**Kwestia niedostatku kandydatów do duchowieństwa jest istotnym wyzwaniem, przed
którym stoi obecnie Kościół. Biskup z Ełku zasugerował, że „luka w kadrowym zasobie”
może zostać wypełniona przez studentów seminarium z Afryki.**

W ostatnim czasie w Kościele odprawiano modlitwy o nowe powołania. W regionie Warmii
i Mazur obserwujemy dramatyczny spadek liczby powołań. Młodzież nie wykazuje chęci
do zostania duchownymi, a jedynie nieliczni decydują się na podjęcie studiów w seminarium.
Co więcej, jeszcze mniej osób jest zdolnych do zrealizowania tego zobowiązania i
doczekać do święceń kapłańskich. Dotyczy to całego kraju, a diecezja ełcka nie stanowi
tutaj wyjątku.

## Brakuje kapłanów

W diecezji ełckiej pracuje łącznie 298 duchownych diecezjalnych. Tymczasem w miejscowym
seminarium na drodze do święceń kapłańskich jest tylko 16 studentów. Szczególnie
niepokojące dla lokalnych liderów kościelnych jest to, że na pierwszym i drugim 
roku studiów jest po jednym studencie. To zdecydowanie za mało, biorąc pod uwagę
liczbę parafii – w diecezji ełckiej jest ich obecnie 152.

W swoim liście do wiernych biskup ełcki Jerzy Mazur apeluje o modlitwę. Wskazuje
również na przyczyny trudnej sytuacji.

„Jesteśmy świadkami, jak pod wpływem różnych narracji medialnych wielu katolików
przyjmuje bezkrytycznie pewne półprawdy, kłamstwa na temat ludzi Kościoła, choćby
w ostatnim czasie wielki atak na osobę św. [Jana Pawła](https://tko.pl/28130,2014,04,25,sprawdz-jak-bedzie-miasto-swietowac-kanonizacje-jana-pawla-ii-w-olsztynie)
II. Pod wpływem tych narracji wielu zmienia swoje odniesienie do Kościoła, chociaż
na co dzień wcale nie mają z kapłanami złych doświadczeń. W wielu katolickich domach
mówi się wyłącznie negatywnie o Kościele, o duchownych. To jest najmocniejszy młot
dechrystianizacyjny, który niszczy wiarę w Polsce, a szczególnie wiarę wśród młodzieży”–
napisał w liście biskup.

Biskup Jerzy Mazur sądzi, że możliwe, że dopiero brak duchownych otworzy niektórym
ludziom oczy na znaczenie misji kapłanów w życiu człowieka na jego drodze do zbawienia.

Podkreśla, że nawet ci, którzy zostali powołani do kapłaństwa, „nie mają odwagi,
aby iść za głosem powołania, a niektórzy z kapłanów również nie wytrzymują presji
i przeżywają załamania, a nawet odchodzą z kapłaństwa”.

## Biskup ma rozwiązanie

Biskupa niepokoi ta sytuacja. Planuje działania, które mogą pomóc uniknąć problemów:

„Z powodu niewystarczającej liczby kapłanów jestem zmuszony w pewnych parafiach 
zmniejszać ilość kapłanów. Jestem również przynaglony, aby niektóre parafie połączyć,
i to już w najbliższym czasie”.

Przy tym zapewnia, że w parafiach, które nie będą miały stałego księdza, nadal będzie
prowadzona opieka duszpasterska oraz będą odprawiane msze niedzielne i sakramenty.

To jednak nie wszystko. Biskup zapowiedział, że rozważa możliwość zaproszenia alumnów
z Afryki.

„Patrząc jeszcze dalej w przyszłość, mając doświadczenie misyjne i znając wielu 
biskupów z Afryki, którzy mają dużo powołań w swoich diecezjach, rozważam, by każdego
roku zapraszać alumnów, którzy ukończyli tam filozofię, aby kontynuowali formację
do kapłaństwa w naszym Seminarium. Po otrzymaniu święceń kapłańskich przez przynajmniej
dziesięć lat pełniliby posługę kapłańską w naszej diecezji” – napisał biskup Jerzy
Mazur w liście do wiernych.

## Co na to wierni?

Profesor Jacek Poniedziałek, socjolog z UMK w Toruniu, jest dobrej myśli.

– Jeżeli Kościół katolicki jest kościołem powszechnym, to logiczne, że hierarcha
bierze zasoby ludzkie stamtąd, gdzie one aktualnie są są. My także jeszcze niedawno„
eksportowaliśmy” księży w świat. Myślę, że będzie to miało dobry wpływ na otwartość
ludzi. To szansa dla wielu katolików. Mogą sobie oni pomyśleć, że emigranci, których
atakuje rządowa telewizja, wcale nie różnią się od naszego księdza – powiedział „
Gazecie Wyborczej”.

Jacek Poniedziałek wskazuje jednak na inny problem, który może okazać się ważniejszy
niż brak duchownych.

– Podstawowe pytanie brzmi: czy za kilka lat będą jeszcze wierni? Bo jeśli Kościół
ich straci, to nie będzie potrzeby ściągania księży – podsumowuje.

źródło: Gazeta Wyborcza
