# Olsztyn miał na etacie własnego kata. Nazwiska ofiar grawerował na swym toporze

- Link: https://tko.pl/196201,2023,11,26,gdzie-scinano-skazancow-olsztyn-mial-na-etacie-wlasnego-kata
- Published: 2023-11-26T10:00:00+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Olsztyn miał na etacie własnego kata, ale zdarzało się, że do miasta przyjeżdżali
kaci, żeby dokonać gościnnych egzekucji. Zbrodniarze życie tracili w kilku miejscach
Olsztyna.**

## Obowiązki? Ścinanie lub łamanie kołem

Instytucja kata miejskiego, znana jest w Europie od czasów średniowiecza. Do jego
obowiązków należało wykonywanie wyroków sądowych, wśród których nie tylko istniała
kara śmierci ([wykonywana przez ścięcie](https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Aci%C4%99cie_(kara)),
powieszenie, ale także ćwiartowanie, łamanie kołem, spalenie czy pogrzebanie żywcem),
ale także rozmaite kary cielesne, np. chłosta, czy pozbawienie części ciała. Kat
nadzorował również wypędzenie z miasta lub noszenie przez skazanego kamienia hańby.

Oprócz tego w miastach pruskich kaci nadzorowali więzienia, karmili więźniów, ale
także zajmowali się usuwaniem nieczystości, czyścili wychodki, rynsztoki, odławiali
bezpańskie psy, dokonywali oględzin zwłok, grzebali samobójców i zmarłych w niejasnych
okolicznościach. Co ciekawe, zdarzało się, że kaci prowadzili działalność leczniczą–
wykonywali zabiegi, amputacje, nastawiali złamane kończyny. Ich praca, choć potrzebna,
nie cieszyła się szacunkiem mieszkańców.

## Pierwszy kat w Olsztynie

W czasach biskupich na[ Warmii](https://tko.pl/187609,2023,03,10,8-ciekawych-miejsc-na-warmii-i-mazurach-ktore-warto-je-odwiedzic-w-2023-roku)
swojego kata miało sześć miast: Orneta, Lidzbark, Dobre Miasto, Reszel, Braniewo
i Pieniężno. Własnego kata nie posiadał wówczas położony na skraju szlaków handlowych
Olsztyn, więc gdy trzeba było dokonać egzekucji w grodzie nad Łyną, to przyjeżdżał
kat na gościnne występy.

Pierwsza wzmianka o olsztyńskim kacie pojawia się w 1760 roku, kiedy cech szewców
poskarżył się, że miejski kat nielegalnie handluje skórami. Potwierdzenie tej informacji
pochodzi również z 1772 roku. Okazuje się wówczas, że własnego kata na Warmii ma
pięć miast, w tym Olsztyn. Z dokumentów z 1808 roku wynika, że kat nosił nazwisko
Mueller i był właścicielem budy nr 242, położonej na terenie Górnego Przedmieścia,
do której przynależały cztery morgi i 270 prętów kwadratowych ziemi. Sam kat mieszkał
poza granicami Olsztyna, przy drodze do Dobrego Miasta.

Wśród miejsc straceń w dawnym Olsztynie badacze wymieniają wzgórze Soja (w byłych
koszarach przy ul. Gietkowskiej) oraz nieistniejącą już tzw. Szubieniczną Górę nad
jeziorem Ukiel.

## Egzekucje w Wysokiej Bramie

Przez kilkaset lat egzekucje odbywały się publicznie, ale w Prusach zaprzestano 
tego po 1851 roku wraz z wprowadzeniem nowego Kodeksu Karnego. Odtąd ścięcie skazanego
mogło być dokonane w zamkniętym pomieszczeniu lub na ograniczonej przestrzeni (np.
dziedziniec więzienny).

W Olsztynie do wykonywania wyroków według nowych zasad nadawało się więzienie sądowe
mieszczące się w [Wysokiej Bramie](https://tko.pl/70275,2021,01,04,dziura-pod-wysoka-brama-zostanie-niestety-zasypana).
Powstało ono w latach 1858-1860, kiedy przebudowano wnętrze na cele więzienne, a
do Wysokiej Bramy dostawiono spiralną klatkę schodową oraz przebudowany już obecnie
piętrowy, wzniesiony z cegły budynek administracyjny.

O jednej z takich egzekucji możemy przeczytać nawet w „Gazecie Olsztyńskiej” z 1894
roku. Kat wykonał wówczas wyrok na przestępcy, który podczas bójki zamordował kolegę.
Wyrok wymierzył słynny wówczas kat Friedrich Reindel, pochodzący z rodziny z długimi
katowskimi tradycjami. Reindel pierwszej egzekucji dokonał w wieku 51 lat, a swoją
działalność zawiesił 23 lata później. Uśmiercił 213 osób w 196 egzekucjach (czasem
ścinał kilka głów jednego dnia). Był prawdziwych fachowcem, czego dowodzą komentarze
w księdze atestowej na temat jego pracy: „szybko i czysto”, „krew nie chlapała”.

## Egzekucje na placu więziennym

Friedrich Reindel dokonał jeszcze jednej egzekucji w [Olsztynie](http://tko.pl/olsztyn).
W 1898 roku ściął skazańca w kolejnym miejscu – tym razem na dziedzińcu nowego więzienia
przy ówczesnej Kleeberger-Strasse (al. Piłsudskiego). Kolejna egzekucja odbyła się
na terenie więzienia w 1902 roku, ale katem był już pochodzący ze Śląska, z zawodu
rzeźnik, Lorenz Schwietz. Na egzekucje, wykonywane w asyście pomocników, zabierał
ze sobą pomalowaną na czerwono ławkę oraz pieniek katowski. Nazwiska ofiar grawerował
na swym toporze. Sam dokonał żywota w nienaturalny sposób – zbankrutował i popełnił
samobójstwo, strzelając sobie w głowę z rewolweru.

[[

_Artykuł powstał na podstawie tekstu Rafała Bętkowskiego „Gdy kat przyjeżdżał koleją…”,
który ukazał się w miesięczniku Debata (7/2019)._
