# Szokujące ogłoszenie: Mieszkanie na sprzedaż z 98-letnim lokatorem

- Link: https://tko.pl/189344,2023,04,02,szokujace-ogloszenie-mieszkanie-na-sprzedaz-z-98-letnim-lokatorem
- Published: 2023-04-02T13:31:58+02:00
- Author: strzelec

**W sieci pojawiło się bulwersujące ogłoszenie. Flipper wystawił na sprzedaż mieszkanie
z 98-letnim lokatorem „słabej kondycji”. Zaznaczył też, że „czeka na zmiany”. Internet
zawrzał.** **Sprawę nagłośniła Gazeta Wyborcza.**

## Bulwersujące ogłoszenie

Na portalu OLX pojawiło się szokujące ogłoszenie. Pan Artur postanowił sprzedać 
mieszkanie w Olsztynie. Mieszkanie ma 44 metry kwadratowe, dwa pokoje w bloku trzypiętrowym.
Jest w dobrej lokalizacji (przy ulicy Dworcowej), „z bardzo dużym potencjałem na
nową aranżację”, czyli wymaga remontu, za to w bardzo przyzwoitej cenie, poniżej
średniej rynkowej za metr. [Za mieszkanie trzeba zapłacić](https://tko.pl/212840,2023,09,14,kto-ma-szanse-kupic-olsztynie-wlasne-m-wyjasniamy)
225 tysięcy złotych, czyli około 5053,91 złotych za metr kwadratowy, przy średniej–
według portalu sonarhome.pl – cenie w Olsztynie wynoszącej 6731 złotych za metr 
kwadratowy. Można jeszcze negocjować.

Sprzedający określa mieszkanie jako bardzo dobrą inwestycję „pod wynajem”, ogłoszenie
więc jest skierowane do flipperów, którzy kupują mieszkania po stosunkowo niskich
cenach, przeprowadzają remont, po czym sprzedają z zyskiem.

[[

_zrzut ekranu z OLX_

## Ogłoszenie zelektryzowało internet

Co więc wzbudziło aż takie emocje wśród internautów? Ano dalsza część ogłoszenia.

Anons był kilkakrotnie zmieniany, jednak w pierwotnej wersji mogliśmy przeczytać,
że obecnie w lokalu zamieszkuje 98-latek „w słabej kondycji ze służebnością do zamieszkiwania”(
pisownia oryginalna). Jak zapewniał sprzedający, „dziadek w niczym nie przeszkadza,
aby zrobić remont i wynająć pokój innym ludziom”. I chociaż zakup mieszkania z lokatorem
już sam w sobie może wzbudzać obawy, internautów oburzyła inna informacja: „czekamy
na zmiany”.

Co miał na myśli autor ogłoszenia? Aby oddać mu sprawiedliwość, trzeba zaznaczyć,
że ta część ogłoszenia brzmiała dosłownie: „w księgach wieczystych dokumentacja 
złożona opłacone tylko czekamy na zmiany” (pisownia oryginalna). Można więc domniemywać,
że zmiany mają dotyczyć wpisu w dokumentach, jednak takie sformułowanie budzi wątpliwości
i może sugerować, że zmiany mają dotyczyć śmierci seniora.

## Czy 98-latek zdaje sobie sprawę z sytuacji?

Dziennikarze „Gazety Wyborczej” postanowili przyjrzeć się tematowi. Próbowali dodzwonić
się do pana Artura, ten jednak nie odbierał, wybrali się więc pod wskazany w ogłoszeniu
adres. W budynku są trzy piętra, na każdym po cztery lokale. Zagadnięci sąsiedzi„
kojarzą” seniora, jednak nie mogą za dużo o nim powiedzieć.

Reporterom udało się skontaktować z 98-latkiem – otwiera drzwi, jest, jak to określają,„
przygarbiony, powolny w ruchach i zdezorientowany”. Nie są pewni, czy „słyszy i 
rozumie, co się do niego mówi”, nie zgadza się na zdjęcia, a po pytaniu o pana Artura
po prostu bez słowa wchodzi do swojego mieszkania i zamyka drzwi.

Dziennikarze mają wątpliwości, czy senior zdaje sobie sprawę z sytuacji, zostawiają
więc informację z prośbą o kontakt w drzwiach sąsiada. Ten oddzwania i zapewnia,
że nie pozwoli skrzywdzić 98-latka.

– Nieraz ze sobą rozmawiamy, może nie wygląda, ale on jak na swój wiek jest dość
aktywny, jak to się mówi, ogarnia: chodzi do sklepu, jeździ na grób żony, jak jestem
w domu, to mu wniosę zakupy na górę. Czy zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje
z mieszkaniem? Trudno powiedzieć – ocenia sytuację mężczyzna.

Przyznaje także, że miał okazję spotkać właściciela mieszkania – zrobił na nim dobre
wrażenie. Mówił wprost, że kupił lokal z lokatorem, który ma zagwarantowane „dożywocie”.
O ewentualnej sprzedaży nie rozmawiali.

## „To nie moja wina”

W internecie pojawił się kolejny komentarz. Pani Sabina zamieściła na Facebooku 
wpis, którego autorem ma być pan Artur.

„Gdybyś miała mózg, to byś wiedziała co to jest służebność. Przecież to nie jest
moja wina, że syn dziadka zadłużył mieszkanie i komornik sprzedał to mieszkanie 
razem z dziadkiem, bo synuś myślał, że oszuka sądy i komorników, a teraz zamiast
zabrać starego człowieka, to panisko żyje sobie, a dziadziuś biedny sam jak palec
w tym okropnym mieszkaniu” (pisownia oryginalna).

Pan Artur nadal nie odbiera telefonu, ogłoszenie jednak wciąż jest aktywne, choć
nieco inaczej sformułowane.

## Pan Artur ma też inne oferty

To nie jest jedyne ogłoszenie pana Artura. Ma do wynajęcia pokój i działkę pod gastronomię
w [Giżycku](https://tko.pl/gizycko) na Mazurach, na sprzedaż wystawił czarne bmw
i dwa inne mieszkania w Olsztynie, również opisywane jako „superinwestycje. „Mieszkanie
do nieograniczonej aranżacji” na [olsztyńskich](https://tko.pl/olsztyn) Jarotach
wycenił na 277 tysięcy złotych, do negocjacji – to również cena poniżej średniej.

Oferty są ewidentnie skierowane do flipperów.

## Flipperzy byli, są i będą

Flipperzy zajmują się inwestowaniem w nieruchomości. Kupują lokale, nawet wymagające
gruntownego remontu, po okazyjnych cenach, remontują je i aranżują, po czym sprzedają
z zyskiem. To już niejako nowy zawód.

– Tego rodzaju ogłoszenia o nieruchomościach inwestycyjnych (kiedy ktoś kupuje tanio
mieszkanie, na przykład ze względu na skomplikowany stan prawny, ale głównie ze 
względu na stan techniczny i „prostuje sytuacje”, a następnie sprzedaje z zyskiem)
są na stałym poziomie. Były, są i będą, dopóki znajdą się ludzie gotowi je kupować–
powiedział dziennikarzom „Gazety Wyborczej” przedstawiciel jednego z biur nieruchomości,
działającego w północnej Polsce.

[[

zrzut ekranu OLX

Flipper to już niejako zawód – chcąc zmaksymalizować zysk, raczej nie będzie współpracował
z agencją nieruchomości. Poza tym najczęściej ma doświadczenie, które pozwala mu
samodzielnie załatwić wszelkie formalności i sfinalizować sprzedaż, pośrednictwo
biura nie jest mu do niczego potrzebne.

– Moim zdaniem sformułowanie „czekamy na zmiany” wcale nie musi dotyczyć oczekiwania
na śmierć lokatora. Prawdopodobnie chodzi tu o wpisanie nowego właściciela do księgi
wieczystej, które zajmuje sądowi trochę czasu. To, co mnie razi, to forma tego ogłoszenia,
sposób, w jaki ogłoszeniodawca uprzedmiotawia lokatora. To jest po prostu nieludzkie
i niesmaczne – podsumowuje pracownik biura nieruchomości.

źródło: Gazeta Wyborcza
