-0 C
Olsztyn
poniedziałek, 30 stycznia, 2023
reklama

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy tylko najważniejsze wiadomości

Są już pierwsze zgony w Polsce z powodu grypy

KrajSą już pierwsze zgony w Polsce z powodu grypy

W całym kraju w szpitalach zajętych jest prawie 9,5 tys. łóżek pediatrycznych. Najtrudniejsza sytuacja panuje w woj. podkarpackim, lubelskim i świętokrzyskim – poinformował w poniedziałek wiceminister zdrowia Waldemar Kraska, mówiąc o aktualnej sytuacji epidemicznej.

reklama

Wiceminister zdrowia w poniedziałek w RMF FM pytany był m.in. o zachorowania na grypę i obłożenie łóżek na oddziałach pediatrycznych w szpitalach oraz czy szczyt zachorowania na grypę jest jeszcze przed nami, czy już za nami.

„Jeżeli popatrzymy na zajętość łóżek w szpitalach (…) wydaje się, że sytuacja się stabilizuje (…). Niestety na wysokim poziomie. (…) Ponad połowa infekcji grypowych to są osoby poniżej 14. roku życia. (…) Jest w tej chwili zajętych prawie 9,5 tys. łóżek pediatrycznych” – poinformował wiceminister. „Wdrożyliśmy plan, aby zwiększyć bazę łóżkową dla najmłodszych. W tej chwili jest to już ponad 15 tys. łóżek pediatrycznych w naszym kraju” – podał.

reklama

Kraska zaznaczył, że jeśli chodzi o obłożenie łóżek pediatrycznych, sytuacja jest różna, w różnych województwach.

„Najtrudniejsza sytuacja jest w woj. podkarpackim, lubelskim i świętokrzyskim. To jest prawie 90 proc. zajętych łóżek pediatrycznych, właśnie przez młodych ludzi, którzy chorują głównie na grypę i zakażenie wirusem RSV” – przekazał.

reklama

Odniósł się też do pytań, co ma zrobić rodzic, gdy zachoruje dziecko, a nie można dodzwonić się do przychodni, by zapisać je na badanie.

„Jesteśmy w bardzo trudnym okresie. Zachorowań jest bardzo dużo, a to nie jest tak, że zwiększymy liczbę lekarzy, szczególnie lekarzy pediatrów z dnia na dzień. (…) Jeżeli jest stan, który bardzo nas niepokoi, to jest (…) nocna, świąteczna pomoc lekarska, jest szpitalny oddział ratunkowy, jest izba przyjęć, gdzie dyżurują lekarze pediatrzy” – mówił Kraska.

Wskazał też na lekarzy rodzinnych. „Nie zawsze musi to być lekarz pediatra, także lekarze rodzinni potrafią doskonale badać, diagnozować i leczyć najmłodszych” – powiedział. 

Przed świętami Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH odnotował w Polsce pierwszy zgon z powodu grypy — mowa o mieszkańcu województwa śląskiego, w wieku powyżej 65 lat. W kolejnym tygodniu Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi poinformował o śmierci 10-letniego chłopca, który trafił do szpitala z powodu ciężkiego przebiegu sezonowej infekcji typu grypowego.

Rośnie liczba pacjentów z grypą

„Mamy epidemię grypy. RSV się wycisza – najgorzej było 2-3 tygodnie temu. Teraz przybywa dzieci z grypą. Jeżeli chodzi o COVID-19 – to mamy pojedyncze przypadki” – powiedziała dr Lidia Stopyra, szefowa Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii w szpitalu Żeromskiego w Krakowie.

Ten oddział liczy 30 łóżek, ale pacjentów jest 41, z czego 24 to chorzy na grypę. „Dostawiamy łóżka. Rodzice narzekają, że jest ciasno, ale nie mamy innych możliwości” – stwierdziła pediatra.

Jej zdaniem, w tym sezonie doszło do kumulacji liczby dzieci z infekcjami, ale nie dlatego, że utraciły one odporność w czasie pandemicznych obostrzeń, lecz dlatego, że nie zakaziły się rok i dwa lata temu. „Zamknięte były żłobki, przedszkola, szkoły. Rok, dwa lata temu dzieci nie zachorowały. W tym momencie zbiegły się roczniki dzieci, które pierwszy raz poszły do przedszkola” – wyjaśniła lekarz dodając, że dzieci najczęściej w przedszkolu po raz pierwszy zakażają się wirusami, a takie pierwsze w życiu infekcje mają najcięższy przebieg.

Dr Stopyra zwróciła uwagę, że szczepionki mogą uchronić przed zakażeniem lub przed ciężkim przebiegiem choroby. W Polsce jednak – jak zauważyła – wyszczepialność przeciwko grypie była „zawsze dramatycznie niska”.

Według informacji ministerstwa zdrowia z 27 grudnia, na grypę zaszczepiło się ok. 700 tys. osób – czyli ok. 2 proc. populacji. Od września zachorowały ponad 2 miliony Polaków.

Szpital Specjalistyczny im. Stefana Żeromskiego od września prowadzi bezpłatne szczepienia przeciwko grypie dla dzieci od 6. miesiąca do 5. roku życia. Miejski program zakładał podanie ponad 1 tys. dawek.

„Pomimo apeli trwających od września nie było zainteresowania. Tylko ok. 200, z ponad 1 tys., dawek zostało wykorzystanych. W ostatnich 2 dniach widzimy jednak zwiększoną liczbę zapytań o szczepienia” – powiedziała dr Stopyra. W ciągu całego roku w szpitalu szczepionki przeciwko grypie przyjęło zaledwie ok. 460 dzieci.

„Apelowaliśmy, bo przewidywaliśmy taką sytuację jak teraz. Nie straszyliśmy grypą, ale spodziewaliśmy się epidemii” – podkreśliła lekarz.

Wiadomość od NFZ dla pacjentów. Więcej pieniędzy za pobyt w szpitalu

Jej zdaniem, zachorowań na grypę jest znacznie więcej, niż podają oficjalne statystyki. Wynika to z faktu, że nie każdy chory idzie do lekarza, nie wszystkie zakażenia są zgłaszane.

„Przy liczbie ok. 700 tys. zaszczepionych szczyt epidemii raczej jest przed nami. Jeżeli chorych jest kilka milionów, a jedna osoba zaraża kilka innych, przy czym okres wylęgania choroby trwa przeważnie 2-3 dni, teoretycznie do 7 dni, to myślę, że jeszcze przez jakieś 2-3 tygodnie będą wzrosty zachorowań, potem powinno nastąpić wyciszanie choroby” – oceniła pediatra.

Oprócz szczepionek zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa może izolacja. „Ważne, żeby od pierwszych objawów choroby, czyli złego samopoczucia, dziecko nie chodziło do szkoły. Grypa błyskawicznie się przenosi” – zwróciła uwagę lekarz.

Grypa przebiega z wysoką gorączka, bólami mięśni, bólami głowy, często objawami infekcji górnych dróg oddechowych – katarem, kaszlem.

Farmaceuci alarmują, że brakuje leków

Z brakiem dostępności leków farmaceuci i pacjenci zmagają się od kilku miesięcy. Jak wskazał w rozmowie doktor Mikołaj Konstanty, prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej wynika to z kilku czynników m.in. problemu z dystrybucją leków, logistyką, czy popytem i podażą, która w czasie pandemii wzrosła. Istnieje, ale jest już marginalny, problem nielegalnego wywozu leków za granicę.

„Tak naprawdę nie ma kraju UE, który by w tej chwili nie skarżył się na problem z lekami. Natomiast sytuację potęguje wzrost zakażeń, jeżeli chodzi przeziębienia” – powiedział prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej.

Zaznaczył, że obecnie najbardziej brakuje leków przeciwgorączkowych i przeciwbólowych. „Brakuje nam też leków antybiotycznych, szczególnie w dawkach pediatrycznych, leków neurologicznych, czy leków diabetologicznych” – wyjaśnił Konstanty.

Dodał, że jest również duże zapotrzebowanie na testy diagnostyczne, co jest związane z poziomem zachorowań na grypę typu A, B oraz Covid, czy wirus RSV. „Leków brakuje, a liczba pacjentów w aptekach bardzo mocno wzrosła” – tłumaczy prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej.

Przypomina, że w ostatnim czasie był również problem z dostępnością morfiny, czy lekami związanymi z chorobami nowotworowymi. „Nie mamy na to zbyt dużego wpływu, bo produkcja leków wiele lat temu została przeniesiona do Azji i to ogranicza tą dostępność. Natomiast nasz rynek jest rynkiem dużym i to producenci decydują, gdzie te leki trafią. My informujemy o wszystkim Ministerstwo Zdrowia, a ono podejmuje pewne kroki, również Europejska Agencja Leków przedstawiła swoje rekomendacje dla krajów, jeżeli chodzi o sprawę transparentności procesów logistycznych i informacyjnych” – powiedział Konstanty.

Jak zauważył istnieje problem z przepływem informacji dotyczących dostępności leków. „My jesteśmy z ministrem w kontakcie jako farmaceuci, którzy zajmują się rynkiem detalicznym, czyli aptekami ogólnodostępnymi i szpitalnymi. Prosimy również o to, żeby te informacje były dostępne na poziomie pacjent-lekarz oraz pacjent-aptekarz. Sytuacja, w której pacjent przychodzi do apteki, ma przypisany lek a jego nie ma, tworzy bowiem bardzo duży problem. Wnosiliśmy wielokrotnie do ministerstwa, aby przygotowało takie rozwiązanie, w którym lekarz wystawiając receptę na dany lek będzie miał informację, czy ten lek występuje w ograniczonej dostępności, czy go w ogóle nie ma” – zauważył Konstanty.

Dodał, że dla aptekarzy bardzo ważną informacją jest również to, żeby znać kontekst braku leku i wiedzieć o nim wcześniej. „Producenci, podmioty pośredniczące, czy hurtownicy mają obowiązek informowania ministerstwa o planowanych brakach, bo oni o tych brakach wiedzą” – wskazał prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej.

Podkreślił, że te braki wynikają często z problemów z dostępnością do samej substancji czynnej leku, czy problemów produkcyjnych oraz logistycznych. „Jeżeli do apteki przyjdzie pacjent, który cierpi na jakąś chorobę, leczy się na nią przez dłuższy okres czasu i potrzebuje leku, a apteka go nie ma, to istotne jest, czy ten lek będzie dostępny w ciągu dwóch tygodni, bo np. jakiś kontener stoi na cle i czeka na rozładunek, czy nie będzie tego leku przez pół roku, bo w jakiejś fabryce jest awaria. W takiej sytuacji pacjent musi się pilnie udać do specjalisty, żeby zmodyfikował mu terapię” – tłumaczy Konstanty.

Pełne obłożenie na oddziałach infekcyjnych. Zakaz odwiedzin w szpitalu dziecięcym

Minister zdrowia Adam Niedzielski pytany niedawno przez TVN24 o braki niektórych leków w aptekach, powiedział, że w ostatnim tygodniu przedświątecznym mieliśmy blisko 300 tys. zakażeń grypą. W związku z tym – jak wyjaśnił – jest zdecydowanie większy popyt na leki niż w poprzednich latach.

„Jeżeli popatrzymy na liczbę zachorowań, to ona jest nie tylko większa niż rok czy dwa lata temu, kiedy były czasy pandemii, ale jest większa niż w 2019 r.” – stwierdził.

„Cały czas monitorujemy sytuację(…). Patrzymy, z czego wynikają ewentualne lokalne niedobory. W skali kraju, jeśli chodzi o zabezpieczenia, zapasy są na kilka miesięcy do przodu, ale występują lokalne braki, związane z łańcuchem dystrybucji. Apteki mają podpisane umowy z konkretnymi hurtowniami” – powiedział.

Zapewnił, że MZ negocjuje z producentami leków. „Poprosiłem Główny Inspektorat Farmaceutyczny, by w przypadku lokalnych sygnałów łańcuchy dostaw były weryfikowane” – dodał.

„Leki (…) były produkowane w dużej części w Chinach. To się trochę redefiniuje, bo rynek ciągle się dynamicznie zmienia” – stwierdził. Zwrócił też uwagę na transport leków. „Duża część leków wpływała do Europy przez Odessę, z dalekiej Azji. To są rzeczy, które w oczywisty sposób zmieniają to, co się dzieje” – powiedział.

Niedzielski zwrócił uwagę na to, że „mamy też kwestię rozpracowanych zamienników”. „Nawiązaliśmy współpracę z Izbą Lekarską i innymi organami samorządowymi, by pokazywać, które leki niekoniecznie muszą być zapisywane, więc mamy ciągłą wymianę informacji ze środowiskiem” – dodał.

Jedną z przyczyn braku leków w aptekach bywa też nielegalny wywóz z Polski przez tzw. mafię lekową. Rzecznik Naczelnej Rady Aptekarskiej Konrad Madejczyk zauważył, że problem braków leków w aptekach związany z tą kwestią pojawił się w 2012 roku. „Mamy jedne z najniższych cen lekarstw w Europie. To otworzyło furtkę dla nieuczciwych przedsiębiorców, którzy znaleźli sposób na zwiększenie swoich zysków. Nielegalnie wywozili leki za granicę i sprzedawali dużo drożej, niż u nas” – wyjaśnił Madejczyk.

Podkreślił, że problem jest znany od wielu lat, rynek farmaceutyczny podlega obecnie ścisłej kontroli, a proceder nielegalnego wywozu jest dziś incydentalny.

W ostatnim czasie doszło jednak do kolejnych zatrzymań związanych z tzw. mafią lekową. Na początku grudnia Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało, że zatrzymało trzy osoby w śledztwie dotyczącym nielegalnego handlu lekami. Zarzuty usłyszało już 11 osób z grupy, która miała nielegalnie skupić leki za 7,5 mln zł, a później wywozić je za granicę. Zatrzymań dokonano w czterech województwach: pomorskim, mazowieckim, łódzkim i małopolskim.

Prokuratura Krajowa prowadzi już sprawę dotyczącą trzech hurtowni farmaceutycznych i kilkunastu aptek, w którym zarzuty usłyszało 28 osób – to kontynuacja tego śledztwa.

Główny Inspektor Farmaceutyczny przekazał, że Państwowa Inspekcja Farmaceutyczna jest w stałym kontakcie z Prokuraturą Krajową, Komendantem Głównym Policji i Krajową Administracją Skarbową w obszarze przeciwdziałania nieprawidłowościom związanym z wytwarzaniem, importem i obrotem produktami leczniczymi oraz substancjami czynnymi.

„Od przełomu 2018 i 2019 roku do dnia 9 grudnia GIF nałożył kary pieniężne za naruszenie przepisów związanych z wywozem lub zbyciem leków za granicę na łączną kwotę 677 574 898,27 zł” – podał Główny Inspektorat Farmaceutyczny.

Aby zapobiec m.in. nielegalnemu wywozowi leków poza granicę kraju Ministerstwo Zdrowia co jakiś czas publikuje też tzw. listę antywywozową, która obejmuje leki, określone produkty żywnościowe i wyroby medyczne, które mogą stać się produktem deficytowym, dlatego są objęte specjalnymi regulacjami i nie mogą być wywożone za granicę.

W ostatnim wykazie są m.in. insuliny – np. Abasaglar, Actrapid Penfill, Apidra, Fiasp, Gensulin M30 (30/70), Gensulin M40 (40/60), Gensulin M50 (50/50), Gensulin N, Gensulin R, Humalog, Humalog Mix 25, Humalog Mix 50, Humulin N, Humulin R, Insulatard Penfill, Insuman Basal, Liprolog, Mixtard 30 Penfill, Mixtard 40 Penfill, Mixtard 50 Penfill, NovoRapid Penfill, Polhumin N oraz Polhumin R.

Wykaz obejmuje też np. środki stosowane u dzieci w diecie eliminacyjnej mlekozastępczej, m.in. Nutramigen.

W wykazie są także m.in. lek przeciwzakrzepowy Clexane, roztwór do nebulizacji Berodual, aerozole inhalacyjne Trimbow oraz Symbicort i stosowany w leczeniu cukrzycy Ozempic.

źródło: PAP

reklama
reklama
reklama
reklama
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Popularne

Wiadomość od NFZ dla pacjentów. Więcej pieniędzy za pobyt w szpitalu