# Nie pozwólmy „warszawce” decydować o naszej przyszłości [OPINIA]

- Link: https://tko.pl/154826,2022,10,05,nie-pozwolmy-warszawce-decydowac-o-naszej-przyszlosci-opinia
- Published: 2022-10-05T06:59:00+02:00
- Author: Redakcja TKO

Sprawa budowy hotelu w Rybakach, w okolicach Jeziora Łańskiego, obiegła już chyba
wszystkie ogólnopolskie media. Różni redaktorzy, głównie z Warszawy, z troską pochylają
się nad naszą okolicą załamując ręce, że nowe inwestycje w okolicach Olsztyna stanowią
śmiertelne zagrożenie dla przyrody.

Skąd takie nagłe zainteresowanie warszawskich redakcji terenami dotąd całkowicie
przez nich zapomnianymi? Wyjaśnienie okazuje się bardzo proste. Prywatny inwestor–
właściciel działki leżącej na terenie dawnego PGR w Rybakach – planuje postawić 
na niej hotel. To bardzo nie spodobało się warszawiakom, którzy mają po sąsiedzku
swoje luksusowe posiadłości. Przecież nie budowali ich po to, żeby im się tu jacyś
obcy turyści po okolicy kręcili.

Warszawiacy mają jednak problem, bo o tym czy w Rybakach powstanie hotel zadecydują
radni uchwalając miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Na nich „warszawka”
wpływu nie ma. I tu z pomocą przychodzą stołeczne media. Rozpoczyna się festiwal
histerycznych artykułów, w których warszawscy redaktorzy załamują ręce nad przyszłością
Jeziora Łańskiego i jego okolic.

Jednak aktywność medialna to nie wszystko. Warszawscy letnicy składają coraz to 
nowe uwagi do Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Przepisy umożliwiają
składanie uwag każdemu, bez względu na to czy jest mieszkańcem terenu, którego plan
dotyczy. W wyniku zorganizowanej przez warszawiaków i współpracujące z nimi media
akcji, uwagi do planu złożyły osoby z całej Polski. Większość z nich pewnie nie 
tylko nigdy w Rybakach nie była, ale nawet nie wie gdzie leżą. Z niektórych informacji
może wynikać, że są to w większości uwagi identyczne – jak by pisane przez jedną
osobę.

Wygląda na to, że „Warszawka” ma oczywiście także swoje kontakty polityczne. Jak
na zawołanie sprawą inwestycji w Rybakach zainteresowali się posłowie i senatorowie
z całego kraju. Pomimo swoich licznych obowiązków, parlamentarzyści reprezentujący
różne opcje polityczne i okręgi wyborcze, zwykle bardzo odległe od naszej okolicy,
zapałali miłością i zainteresowaniem do małej wsi położonej nieopodal Jeziora Łańskiego.
Szkoda, że nigdy wcześniej nie budziliśmy ich zainteresowania, kiedy nasza ziemia
i jej mieszkańcy naprawdę potrzebowali pomocy.

Można by to oczywiście wszystko obśmiać, ale sprawa jest poważna. Rzecz idzie bowiem
o to, kto będzie miał prawo decydować o przyszłości Warmii i Mazur. Czy decydujący
głos będą mieli mieszkańcy, czy wpływowi i bogaci letnicy, którzy nakupowali sobie
na naszych terenach ziemie pod rezydencje i chcą nam dyktować jak ma wyglądać nasza
okolica.

Sprawa środowiska i jego ochrony jest oczywiście bardzo ważna. Wiemy to zresztą 
sami najlepiej. Chcemy przecież mieszkać w otoczeniu przyjaznym, wolnym od zanieczyszczeń
czy innego rodzaju degradacji. Ciężko jednak oprzeć się wrażeniu, że nie o przyrodę
chodzi naszym wiecznie niezadowolonym sąsiadom z Warszawy. Nie sposób nie zauważyć,
że patrzą na nas z wyższością i chcą – niczym kolonizatorzy – wprowadzać u nas swoje
porządki. Chcą przy pomocy swoich pieniędzy podporządkować sobie naszą ziemię. Nie
licząc się z interesem mieszkańców i nie zważając na ich zdanie, chcą meblować nam
życie, decydować co wolno budować na naszym terenie i jaka działalność może być 
tu prowadzona. Na to naszej zgody być nie może. To my jesteśmy gospodarzami tego
terenu i to my mamy prawo decydować o jego kształcie i przyszłości. Mieszkamy na
tej ziemi wystarczająco długo, żeby samodzielnie oceniać i decydować, co jest dla
nas najlepsze.

**Warmiak**
