# 12-latek zlecił pobicie 15-letniego Janka? Zaproponował sprawcy 400 zł

- Link: https://tko.pl/152947,2022,09,14,12-latek-zlecil-pobicie-15-letniego-janka-zaproponowal-sprawcy-400-zl
- Published: 2022-09-14T11:36:02+02:00
- Author: Redakcja TKO

**W Brajnikach został pobity 15-letni Janek. Nieznany sprawca napadł go na polnej
drodze, przewrócił i okładał pięściami po twarzy, po czym uciekł. Rodzina poszkodowanego
ustaliła, że najprawdopodobniej pobicie zlecił 12-latek, który zaproponował sprawcy
400 złotych.**

## Szokująca sprawa

Sprawę ujawnił portal [tygodnikszczytno.pl](https://tygodnikszczytno.pl/Czy_12-latek_zlecil_pobicie_kolegi_Sprawcy_mial_zaplacic_400_zl-n16535.html),
do którego zwróciła się ciocia Janka, pani Agnieszka.
– W coś takiego niesamowicie
trudno nam uwierzyć, ale fakty, rozmowy i nagrania wskazują na to, że za pobiciem
mojego siostrzeńca stoi dwunastolatek – powiedziała kobieta. – Nie mogłam tego tak
zostawić, bo dziś zlecił pobicie, a za jakiś czas być może zleci morderstwo.Rodzina
pobitego chłopca chciała rozwiązać sprawę ugodowo, jednak okazało się to niemożliwe.
Pani Agnieszka zwróciła się do ojca 12-letniego Bartka i do księdza, ponieważ obaj
chłopcy są ministrantami i spodziewała się, że po jego interwencji dojdzie do przeprosin
i sprawa się zakończy. Jednak dorośli zareagowali… dziwnie.Ojciec Bartka nie wierzy,
że jego syn mógł to zrobić, nie przekonały go nawet nagrania z 16-letnim sprawcą
pobicia, który do wszystkiego się przyznał i wskazał jego syna jako zleceniodawcę
pobicia. Ksiądz z kolei nie chciał się w to mieszać, ponieważ „ma złe kontakty z
prasą”.

## Chłopcy dobrze się znali

Gdy Janek bywał na wakacjach w Brajnikach, Bartek i jego starszy brat Damian często
się z nim spotykali, także w domu poszkodowanego.
– Ten młodszy od czerwca niemal
każdego dnia był u nas. Jadł, pił, bywało, że spał. Jeździł z nami na wycieczki…–
opowiada pani Agnieszka.Nie mogła znaleźć powodu, dla którego Janek mógłby chcieć
zrobić krzywdę Jankowi. Początkowo nie brała pod uwagę takiej możliwości, jednak
zaczęła sobie przypominać różne drobiazgi, które w sumie dały obraz sytuacji.– Jakiś
czas temu mojej dorosłej córce zginął wkład do papierosów elektronicznych. Zginął,
to zginął, zdarza się. Ale przy jednej z wizyt dwunastoletniego Bartusia wypadł 
mu taki z torebki. Podobny. Wówczas Janek powiedział nawet na głos, że to taki sam
jak Weroniki. Bartuś zareagował dziwnie, bo nagle wstał i powiedział, że musi iść
do domu.Pani Agnieszka nie drążyła tematu, bo, jak mówi, „nikt Bartka za rękę nie
złapał, a takie rzeczy się czasem dzieciom zdarzają”.Później zaczęła się rywalizacja
Janka z Damianem o wiedzę na temat urządzeń czterokołowych, dochodziło do słownych
przytyków, jednak nie działo się nic niepokojącego.

## Chłopcy wywabili z domu ofiarę

W czwartek 11 sierpnia koło godziny 20 starszy brat Bartka zaprosił go na konie.
–
Zanim Janek to odczytał, ja dostałam już sms z pytaniem, czy Janek odczytał tę wiadomość.
Potem dzwonił i dopytywał, którą drogą będzie szedł. Ale wówczas tego jeszcze w 
ogóle nie kojarzyłam, że może to być jakiś podstęp – relacjonuje ciocia Janka.Janek
na konie poszedł. Na polnej drodze został napadnięty przez nieznanego sprawcę, który
zaczął go okładać pięściami.– Ten chłopak nie miał żadnego powodu, aby mnie bić.
Miałem telefon, portfel, karty i rower przy sobie. Nic nie zabrał. Gdy zaczął mnie
bić, rzucił tylko „Co ja tu w ogóle robię?” i tyle. Coś takiego. Ale nie pamiętam
wszystkiego – opowiada Janek.Zdarzenie widziała Weronika, córka pani Agnieszki, 
która zaalarmowała matkę. Zanim ta dobiegła na miejsce, sprawcy już nie było, ale
Weronika i Janek widzieli go wcześniej, gdy chował się za reklamą z ogłoszeniem 
o sprzedaży działek.

## Sprawca przyznał się do winy

Pani Agnieszka skojarzyła smsy, dotychczasowe zachowanie nastolatków i pobicie, 
zadzwoniła więc do braci. Damian nie chciał się przyznać do niczego, jednak gdy 
powiedziała Bartkowi, że wie wszystko, podał imię i nazwisko napastnika.
Janek po
pobiciu trafił do lekarza. Obyło się bez poważniejszych obrażeń, jednak miał podbite
oko, krwawił, miał uraz dziąseł, bolała go głowa.Pani Agnieszka skontaktowała się
ze sprawcą – okazał się nim 16-latek. Przyznał się do winy, przeprosił i powiedział,
że Bartek obiecał mu za to 400 złotych.Janek nie ma do niego żalu.– Chłopak przyznał
się, przyszedł do nas, honorowo mnie przeprosił. Powiedział, że zrobił głupotę. 
Nie mam już mu tego za złe. Dogadaliśmy się – mówi Janek.

## Czy Bartek poniesie konsekwencje zlecenia pobicia?

Nie wiadomo.
Pani Agnieszka dysponuje nagraniem, na którym 16-latek opowiada, że
pobicie zlecił mu Bartek, obiecał mu za to 400 złotych, „gdy sprawa ucichnie”. Mimo
tego nie chciała rozdmuchiwać sprawy, oczekiwała przeprosin od 12-latka, zrozumienia,
że źle zrobił.– Gdyby Bartuś, jego tata przyszli i przeprosili nas, przyznali się
do tej głupoty, to temat byłby dla nas zakończony. Chodziło nam tylko o to, aby 
ten 12-letni chłopiec poczuł, że zrobił coś złego. Bo to naprawdę bardzo groźna 
sytuacja. Dziś zlecił pobicie, a co będzie, jak będzie dorosły? Zleci zabójstwo?–
pyta pani Agnieszka.Nie zamierzała zawiadamiać policji ze względu na 16-latka, który
zrozumiał swój błąd, przeprosił, powiedział prawdę.– Chłopak wie, że zrobił głupotę,
zachował się w stosunku do nas bardzo honorowo i odważnie, przyszedł, przeprosił,
powiedział prawdę. Myślę, że to większa kara niż włóczenie się po sądach – uważa
kobieta.

## Ojciec Bartka nie widzi problemu

Ojciec Bartka nie chciał przyjąć do wiadomości, że jego syn mógł się w ten sposób
zachować. W ogóle nie chciał słuchać nagrania, zaczął też grozić pani Agnieszce 
zniszczeniem kariery.
– Słychać było, że wyśmiewa nas w obecności swoich synów. 
Kiepski wzór i raczej zachęta do dalszych takich działań dla jego dzieci niż nagana.
Dlatego stwierdziłam, że tematem zainteresuję prasę. To naprawdę niebezpieczne. 
Nie zależy mi na ukaraniu tego 12-latka, ale raczej na wyedukowaniu, że to, co zrobił,
jest wybitnie naganne – podkreśla kobieta.

## Ojciec Bartka uważa sprawę za „dziwną”

Dziennikarze portalu tygodnikszczytno.pl skontaktowali się z ojcem Bartka i Damiana,
który powiedział im, że nie wierzy, aby jego syn mógł zrobić coś takiego. Podkreślił,
że obaj synowie są ministrantami i mają dobrą opinię, nie są agresywni.
– Cała ta
sprawa jest bardzo dziwna. Rozmawiałem już na ten temat z dzielnicowym. Jeśli ta
pani rzuca na moje dzieci takie oskarżenia, to będę chciał, aby zajęła się tym policja
i wyjaśniła to do końca. W ogóle dziwię się, dlaczego sama zaczęła przesłuchiwać
dzieci, a nie zgłosiła tego po prostu na policję – powiedział ojciec chłopców.

źródło: Tygodnik [Szczytno](https://tko.pl/szczytno)
