# Mistrzyni Europy w maratonie z AZS UWM Olsztyn przyjechała do Kortowa

- Link: https://tko.pl/151838,2022,08,25,mistrzyni-europy-w-maratonie-z-azs-uwm-olsztyn-przyjechala-do-kortowa
- Published: 2022-08-25T15:02:34+02:00
- Author: Redakcja TKO

**Reprezentantka klubu AZS UWM Olsztyn Aleksandra Lisowska, która podczas lekkoatletycznych
ME w Monachium zdobyła złoty medal w kobiecym maratonie, odwiedziła Uniwersytet 
Warmińsko-Mazurski.**

Po wielu obowiązkach wynikających ze zdobycia tytułu mistrzyni Starego Kontynentu,
Aleksandra Lisowska wreszcie dotarła do Kortowa. Rektor uczelni, prof. Jerzy Przyborowski,
złożył jej gratulacje i wręczył ogromny bukiet kwiatów.

– _Z wielką radością i dumą składam pani serdeczne gratulacje. Oglądałem finisz 
maratonu kilka razy. Cieszę się, że reprezentuje pani klub AZS UWM [Olsztyn](https://tko.pl/olsztyn)
i deklaruję, że będziemy panią wspierać na drodze do kolejnych sukcesów. Życzę rozwoju
i kolejnych zwycięstw. Dołączyła pani do grona wielkich mistrzów polskiej lekkoatletyki,
która ma wspaniałe tradycje_ – powiedział prof. Przyborowski.

Aleksandra Lisowska przyznała, że Olsztyn odegrał ważną rolę w tym sukcesie i podziękowała
za zaufanie, jaką obdarzył ją klub AZS UWM.

– _Mam nadzieję, że tym złotym medalem odwdzięczyłam się za zaufanie, którym mnie
państwo obdarzyli. To pokazało, że nie obijałam się na treningach, ale ciężko pracowałam.
Przygotowując się do ME przez większość czasu trenowałam w Olsztynie, więc to tylko
dowód na to, że nie trzeba daleko wyjeżdżać, aby dobrze przygotować się do ważnych
zawodów_ – mówiła.

Trasę kobiecego maratonu (42,195 km) w Monachium Lisowska pokonała w czasie 2:28:
36. Jak przyznaje, tempo biegu było nieco wolniejsze niż zakładała, dlatego też 
czas jest słabszy od jej życiowego rekordu i zarazem rekordu Polski, który wynosi
2:26:08.

– _Wspólnie z trenerem myśleliśmy, że aby zdobyć medal w Monachium, trzeba będzie
pobić rekord Polski, dlatego byłam zaskoczona dość niskimi prędkościami na początku
biegu. Pomyślałam sobie wówczas, że to jest ten dzień, że trzeba go wykorzystać 
i powalczyć o krążek, bo wiadomo, że na ME bardziej liczą się medale niż czas. Jednak
nie przypuszczałabym, że będę walczyła o złoto i że zaatakuję już trzy kilometry
przed metą. Jak się okazało, była to bardzo dobra taktyka. Od 30. kilometra wiedziałam,
że biegnę po medal, a od 35. wiedziałam, że będę miała złoto. Mam nadzieję, że ten
medal jest tylko wstępem do tego, co osiągnę w przyszłości_ – cieszyła się Aleksandra
Lisowska.

Aleksandra Lisowska biegła w maratonie podczas ubiegłorocznych IO w Tokio i zajęła
35. miejsce. Tamto doświadczenie, które _de facto_ było porażką, umocniło ją zarówno
psychicznie, jak i wpłynęło na to, że dziś dysponuje jeszcze lepszą formą fizyczną.

 – _W Tokio byłam zupełnie inną zawodniczką, nie wierzyłam za bardzo w siebie. Gdy
stanęłam przy tych wszystkich zawodniczkach, które zazwyczaj oglądałam w telewizji,
byłam przegrana już na starcie, bo tak się zestresowałam, że w ogóle zapomniałam
po co tam przyjechałam. Byłam świetnie przygotowana, ale nie pokazałam tego. Na 
ME chciałam się zrewanżować za tamten start, pokazać, że liczę się w Europie. Myślę,
że wszystkie przykre sytuacje, które wydarzyły się w moim życiu zmieniły mnie i 
umocniły mentalnie. To wszystko działo się po to, żebym teraz była takim człowiekiem
i sportowcem, jakim jestem_ – przyznała.

[[

Lekkoatletka z AZS-u UWM ma 32 lata, a uważa się, że jest to najlepszy wiek dla 
maratończyka, bo wtedy dysponuje się największą wytrzymałością, a organizm jest 
najlepiej przygotowany do takiego wysiłku jak maraton.

 – _Z maratończykami jest jak z winem _(śmiech)_. W moim przypadku jest tak samo–
to, ile mam lat jest odzwierciedleniem wszystkich poprzednich okresów w moim życiu,
które – można powiedzieć – były swego rodzaju życiowym maratonem. Teraz jestem w
takim momencie, że z roku na rok staje się coraz lepsza i podnoszę swój poziom. 
Trenując do ME nie wierzyłam, że mogę tak szybko biegać, a jednak_ – przyznała.

 Za sukcesem Aleksandry Lisowskiej stoi trener Jacek Wosiek, z którym współpracuje
od kilku lat.  

 – _Trener jest moim mentorem i przyjacielem. Wiem, że mogę mu wszystko powiedzieć.
Treningi, które mi ustala są adekwatne zarówno do mojego poziomu sportowego, jak
i charakteru, bo często bywało tak, że on bardziej we mnie wierzył niż ja sama. 
Doskonale się rozumiemy i pomimo że trenuje mnie na odległość, to ufa mi do tego
stopnia, że nie zawsze muszę mu wysyłać dane z treningów. Wystarczy, że powiem jak
się czułam i to mu wystarcza_ – mówi.

Teraz Aleksandra Lisowska oraz trener Wosiek widzą na horyzoncie IO w Paryżu, które
odbędą się w 2024 roku. Praca w najbliższych miesiącach i latach, jaką wykona lekkoatletka
z Olsztyna z pewnością będzie zaplanowana z myślą o tej imprezie.

– _ME zdobyte w Monachium sprawiło, że musimy usiąść z trenerem i porozmawiać o 
zmianie planów. Myślimy o maratonie w lutym, w Sewilli, ale to jeszcze nic pewnego.
Jestem pewna, że jeśli tylko będę zdrowa, to trener odpowiednio przygotuje mnie 
do kolejnych IO i powalczę tam o jak najlepszy wynik. Jestem taką osobą, która jeśli
ma wsparcie i zdrowie, to da z siebie wszystko_ – zakończyła mistrzyni Europy.

Warto również odnotować, że w rywalizacji drużynowej polskie maratonki zdobyły w
Monachium brązowy medal. Na łączny czas oprócz Lisowskiej zapracowały Angelika Mach
i Monika Jackiewicz.  

Aleksandrę Lisowską, a także m.in. Konrada Bukowieckiego, Karola Zalewskiego czy
Natalię Kaczmarek, będzie można zobaczyć 4 września br. na stadionie lekkoatletycznym
w Kortowie podczas II Memoriału im. Zbigniewa Ludwichowskiego.

źródło: UWM
