# Piorunem w gardle [OPINIA]

- Link: https://tko.pl/140894,2022,03,31,piorunem-w-gardle-opinia
- Published: 2022-03-31T13:10:54+02:00
- Author: Redakcja TKO

**O pioruńsko skutecznych tureckich dronach Bayraktar, które znakomicie sprawdziły
się w Ukrainie, a program ich zakupu powinien być przez polski rząd rozwijany, słyszał
już chyba każdy. Ale czy każdy słyszał o zabójczo skutecznych polskich ręcznych 
zestawach przeciwlotniczych „Piorun”? Pewnie nie, a powinien.**

„Gazeta Wyborcza” dziwiła się ostatnio, że „świat stanął na głowie. Amerykanie chcą
kupić polskie rakiety. Bo Piorun jest o jedną trzecią tańszy i o dwie trzecie lepszy
od Stingera.” Tu nie ma się jednak czemu dziwić. To sukces polskiej zbrojeniówki.
Polskie „Pioruny” produkowane w zakładach metalowych „Mesko” w Skarżysku – Kamiennej
należących do Polskiej Grupy Zbrojeniowej dostała ukraińska armia. Ta wyjątkowo 
skuteczna broń zbiera pochwały z całego świata. Jednym z obrazów, które pozostaną
w naszej pamięci w związku ze zbrodniczą inwazją Rosji na Ukrainę jest pochodzące
spod Kijowa nagranie, na którym widać zestrzelenie rosyjskiego śmigłowca Mi – 24.
W ten opancerzony helikopter szturmowy uderza wystrzelona z ziemi rakieta, a lecąca
maszyna staje się pochodnią, która rozbija się o ziemię. Niektórzy twierdzą, że 
za to zestrzelenie odpowiada amerykańska wyrzutnia Stinger, inni jednak dowodzą,
że na tak niskich pułapach operować może jedynie polski „Piorun”. Jak słusznie pisze„
GW” „Stinger nie może skutecznie zwalczać celów znajdujących się poniżej 180 m. 
Tymczasem Piorun jest skuteczny już od 10 m, więc stosowana przez pilotów śmigłowców
taktyka obrony przez latanie tuż nad ziemią i chowanie się za drzewami niewiele 
daje.”

Co jeszcze sprawia, że polskie „Pioruny” są tak pioruńsko skuteczne? Są niewielkie,
lekkie i nie muszą trafić w cel, by go zniszczyć. Dzięki dodatkowemuzapalnikowi 
zbliżeniowemu wystarczy, że „Piorun” znajdzie się w pobliżu maszyny wroga, by się
zdetonować. Dzięki nowym rozwiązaniom, „Pioruny” wykrywają cel z dalszej odległości,
głowica bojowa sama naprowadza się na niego, kierując się ku źródłu ciepła, czyli
silnikowi samolotu czy helikoptera. Co więcej, jest odporna na zakłócenia, więc 
trudno ją zmylić.

Niech światowy sukces polskich „Piorunów” stanie się przyczynkiem do dyskusji o 
tym jaka powinna być polska armia. Czy rzeczywiście potrzebujemy armii liczącej 
300 tysięcy żołnierzy? Czy może 3 proc. naszego PKB przeznaczyć na budowę armii 
mniej licznej, ale doskonale wyszkolonej i wyposażonej, dysponującej satelitarnym
rozpoznaniem i nowoczesnymi systemami zarządzania polem walki. Nie ulega wątpliwości,
i o tym mówiłem w Sejmie, przy okazji debaty nad Ustawą o Obronie Ojczyzny, że musimy
stworzyćtaką armię (zawodową, złożoną z dobrze wyszkolonych i wyposażonych specjalistów),
której będzie bał się potencjalny agresor ze Wschodu.Musimy mieć taką armię, by 
jeśli ktokolwiek postanowi pożreć Polskę, jak dziś Ukrainę, to ma sobie na niej 
połamać zęby, a nasz „Piorun” niech mu stanie w gardle.

**Marcin KulasekPoseł na Sejm RP
Wiceprzewodniczący Komisji Obrony NarodowejSekretarz
Generalny Nowej Lewicy
