# Można wygrać z bankiem! Niedostatecznie chronili klientów i zwrócą raty, opłaty i prowizji

- Link: https://tko.pl/140812,2022,03,30,mozna-wygrac-z-bankiem-niedostatecznie-chronili-klientow-i-zwroca-raty-oplaty-i-prowizji
- Published: 2022-03-30T10:24:06+02:00
- Author: Redakcja TKO

**Przedstawiciele firmy Global Maxis proponowali inwestycje, a dali się poznać jako
oszuści i gangsterzy – informuje program Państwo w Państwie. Mieli obracać środkami
klientów, a brali kredyty na ich nazwiska. W ten sposób naciągnęli kilkaset osób
z całej Polski, wiele pozostawiając z długami. Co więcej, kiedy poszkodowani starali
się odzyskać utracone pieniądze, wyśmiewali ich i zastraszali.**

## Global Maxis – co to za firma?

Global Maxis posiada profesjonalną stronę internetową, na której prezentowane są
wykresy zysków, adres w biurowcu w samym centrum Warszawy, a w internecie roi się
od pozytywnych opinii.

Tymczasem okazuje się, że wszystko to nie istnieje. Wykresy to tylko animacja, recenzje
nagrali statyści, w wieżowcu nikt nie zna tej firmy, nawet numer licencji na prowadzenie
inwestycji jest fałszywy.

Zanim prawda wyszła na jaw, życiowe oszczędności straciły setki osób.

Oszukana przez Global Maxis Marzanna Walkowiak mówi, że nie dość, że oszuści wzięli
na jej nazwisko 160 tysięcy złotych kredytu, to jeszcze wyzerowali konto, na którym
miała odłożone pieniądze na życie i leki.

## Sposób działania oszustów

Oszuści podawali się za profesjonalnych brokerów. Tygodniami dzwonili do swoich 
ofiar, wyciągając informacje o ich sytuacji i budując zaufanie. Dostosowywali do
tego swoje własne życiorysy. Jeśli rozmawiali z młodą matką, opowiadali o swoich
dzieciach i problemach, które pokonali dzięki pieniądzom. Gdy trafili na osobę z
niepełnosprawnością, koncentrowali się na zdrowiu, lepszych lekach czy rehabilitacji,
za którą teraz – dzięki inwestycjom – mogą bez problemu zapłacić. Dopiero później
proponowali zainwestowanie niewielkich środków, którymi mieli obracać w imieniu 
niczego niepodejrzewających klientów.

Jeden z oszukanych, Wiesław Walkowiak, mówi, że „brokerzy” dzwonili do niego przez
blisko pół roku i chociaż się na inwestycjach nie zna, w końcu uległ namowom. Przelał
na ich konto 850 złotych. Dodaje, że po prostu chciał „żyć spokojnie, żeby na wszystko
starczało, na jedzenie, na leki”, a oszuści obiecywali, że „wszystkim się zajmą”.

## Miłe złego początki – na czym polegało oszustwo?

Oczywiście na braku jakiejkolwiek inwestycji, ale początkowo „klient” nie miał o
tym pojęcia. Mógł na bieżąco obserwować rosnące słupki na platformie internetowej.

Wtedy „broker” dzwonił z propozycją wypłaty zgromadzonych środków. Jednak, aby to
zrobić, konieczna była instalacja aplikacji weryfikującej tożsamość.

Aplikacja była zwykłym programem do zdalnej obsługi komputera. Oszust zyskiwał dostęp
do sprzętu „klienta”, w tym do bankowości internetowej, a wtedy momentalnie czyścił
konto i zaciągał wysokie pożyczki.

## Pomogła senator Lidia Staroń

Dzięki interwencji Senator Lidii Staroń – pan Wiesław wraz z rodziną jest wolny 
od wszystkich pożyczek i kredytów, które oszuści podstępem zaciągnęli na jego konto.
Mało tego, Bank musiał oddać Walkowiakom pieniądze za spłacone raty, opłaty i prowizje.

Pisma pani Senator wysłane do banku i rozmowy z jego władzami, wskazujące niedostateczną
ochronę klientów i nieprawidłową weryfikację ich tożsamości, uratowały pogrążoną
przez oszustów rodzinę. Dzięki tej interwencji została zawarta ugoda, w której bank
nie tylko potwierdził nieważność umów (których przecież pan Wiesław nie podpisywał,
a wszystkie pieniądze trafiły do oszustów), ale zobowiązał się także do zwrotu spłaconych
już rat, opłat i prowizji. Na konto małżeństwa trafiły już zabrane im wcześniej 
pieniądze.

## Jak się bronić przed takim oszustwem?

Specjaliści nie mają dobrych wieści. Takie aplikacje są całkowicie legalne i służą
do zdalnych połączeń z komputerem. Standardowo używają ich informatycy, zwłaszcza
teraz, w czasie pandemii.

Ekspert od cyberbezpieczeństwa, Mirosław Dąbrowski, porównuje je do noża, który 
jest narzędziem bardzo przydatnym i powszechnie stosowanym, ale można nim też zrobić
krzywdę.

## Prawdziwa twarz oszustów

Oszuści byli na tyle bezczelni, że po dokonaniu przestępstwa ponownie dzwonili do
swoich ofiar, aby z nich kpić i je wyzywać. Kiedy poszkodowani domagali się zwrotu
utraconych środków, grozili połamaniem nóg dzieciom, zgwałceniem żony czy zabiciem
całej rodziny.

Jedna z oszukanych, Katarzyna Wanat, tak mówi o tej sytuacji: „Z analityka giełdowego
zmienił się w gangstera, zaczął mnie obrażać, grozić. Przestraszyłam się, bo nie
wiadomo, kto to może być i do czego jest zdolny, tu przecież chodzi o ogromne pieniądze.
A przecież mają moje pełne dane, adres”.

## Działalność oszustów bez nadzoru

Działalność firmy Global Maxis nie była w ogóle nadzorowana przez państwowe instytucje.
Dlaczego? To tłumaczy Komisja Nadzoru Finansowego, która zajmuje się podmiotami 
finansowymi. Nie mogła jednak umieścić Global Maxis na liście ostrzeżeń publicznych,
ponieważ ta nigdy nie zainwestowała ani jednej złotówki – nie jest więc podmiotem
finansowym.

Prokuratura Okręgowa w Krakowie prowadzi postępowanie w tej sprawie. Trzeba jednak
przyznać, że nie jest to łatwe dochodzenie.

Firma jest zarejestrowana na małej wysepce na Oceanie Spokojnym, połączenia telefoniczne
były wykonywane z biur w Ukrainie, organy ścigania niewiele mogą więc zrobić w tej
sprawie.

Brak narzędzi do podjęcia jakichkolwiek kroków przeciwko Global Maxis podkreśla 
również Jacek Barszczewski z Komisji Nadzoru Finansowego, tłumacząc, że ta firma
nie prowadzi rzeczywistej działalności na rynku finansowym, w żaden sposób nie podlega
Komisji, która nie może nawet nakazać zamknięcia strony internetowej.

Obecnie wiadomo o 150 pokrzywdzonych, jednak prawdopodobnie jest ich więcej, na 
pewno część osób nie zgłasza przestępstwa ze wstydu albo strachu przed bandytami.

Global Maxis nadal działa, dzwoni do nowych „klientów”, strona internetowa jest 
cały czas dostępna, a straty już teraz szacuje się na ponad milion złotych.

źródło: Państwo w Państwie
