# „Barbarzyństwo na Pieczewie”?  Spółdzielnia „DOM” przycięła gałęzie drzewom

- Link: https://tko.pl/140413,2022,03,25,barbarzynstwo-na-pieczewie-spoldzielnia-dom-przyciela-galezie-drzewom
- Published: 2022-03-25T13:08:40+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Przy ul. Gębika Spółdzielnia Mieszkaniowa „Dom” miała okaleczyć kilka drzew, dokonując
tzw. ogłowienia. Zdaniem spółdzielni to zabieg pielęgnacyjny, zdaniem części mieszkańców
nieuzasadnione okaleczenie drzew. Podobnego zdania jest Zarząd Dróg Zieleni i Transportu
w Olsztynie.**

O sprawie poinformował nas wzburzony czytelnik, tytułując maila „barbarzyństwo na
Pieczewie” – Jakim prawem nasze wspólne mienie jest tak niszczone? – zastanawia 
się mieszkaniec Pieczewa. – Piękne, zdrowe, rozłożyste drzewa zamieniono w paskudne
kikuty, które albo umrą, albo w najlepszym razie zaczną dawać cień za kilkanaście
lat.

Rzeczywiście, na nadesłanych zdjęciach widać, że ingerencja była duża, drzewa wyglądają
fatalnie. Zapytaliśmy ZDZiT, czy to on odpowiada za ich przycięcie.

– Działka, na której znajduje się dane drzewo, nie jest w administracji ani w trwałym
zarządzie ZDZiT – informuje ZDZiT. – Nie zlecaliśmy przeprowadzania żadnych prac
na tym terenie.

Co ważne, miejska instytucja pokusiła się także o komentarz: – Przedstawione na 
zdjęciu drzewo zostało ogłowione, co równoznaczne jest ze zniszczeniem drzewa zgodnie
z art. 87a ust. 5 ustawy o ochronie przyrody z dnia 16 kwietnia 2004 r. (Dz. U. 
z 2022 r. poz. 84) – wyjaśnia ZDZiT.

Spytaliśmy SM „Dom” o prace przy ul. Gębika. Dowiedzieliśmy się, że dział eksploatacyjny
spółdzielni prowadził przy ul. Gębika 63 i 65 „prace pielęgnacyjne” polegające na
przycięciu konarów drzewa.

– Wnioskowali o to mieszkańcy pobliskich budynków zaniepokojeni zbyt dużym rozrostem
tego drzewa zwłaszcza w kontekście bardzo częstych lutowych wichur – tłumaczy Grzegorz
Osowski specjalista ds. eksploatacji SM „Dom. – W trosce o bezpieczeństwo naszych
mieszkańców i ich mienia podjęta została decyzja o ogłowieniu drzewa. 

Potem jest tylko ciekawiej, bo Grzegorz Osowski drwi z mieszkańca i fachowców ze
ZDZiT: – Wbrew opinii państwa tajemniczego „eksperta” nie może być mowy, że jest
to równoznaczne ze zniszczeniem drzewa. Najwyraźniej nie zadał on sobie trudu, żeby
sprawdzić co to za drzewo, a jest to wierzba, której tego rodzaju zabiegi nie szkodzą.
Jest to drzewo rosnące bardzo szybko i  dlatego zabieg ten  należy ponawiać co kilka
lat. Wierzby nieogławiane przez lata, wytwarzające pędy o grubości przekraczającej
30 cm łatwo się rozłamują i pękają, co jest przyczyną zamierania, a ponadto stanowią
bardzo duże zagrożenie podczas wichur, zwłaszcza jak rosną bezpośrednio przy chodnikach
i budynkach mieszkalnych. 

Czytelnika nie satysfakcjonuje taka odpowiedź: – Drzewom nie groziło zawalenie, 
były to zdrowe, silne okazy. Wierzba swym zielonym pięknem radowała oczy, była miejsce
gniazdowania wielu ptaków, latem można było się skryć przed słońcem, zimą przed 
śniegiem, jesienią i wiosną przed deszczem. Rozłożysta korona spowalniała podmuchy
wiatru – mówi czytelnik. – Z kolei iglaki ładnie oddzielały część parkingową od 
chodnika, były miejscem, gdzie często było widać wiewiórki, rezydowały tam też ptaki,
głównie wróble i mazurki, ale w okolicach lądowały bogatki i modraszki, czasem widać
było grzywacza, dzięcioła zielonego czy sroki. Podobnie, jak wszystkie inne drzewa
w okolicy, cieszyły zielenią oczy i oczywiście trzymały wilgoć i spowalniały podmuchy
wiatru.

[[

[[

[[

[[

[[

[[

[[
