# Porachunki gangów pod olsztyńskim klubem? Ganiali się po ulicy z pistoletami w ręku

- Link: https://tko.pl/134499,2022,01,17,porachunki-gangow-pod-olsztynskim-klubem-ganiali-sie-po-ulicy-z-pistoletami-w-reku
- Published: 2022-01-17T11:20:24+01:00
- Author: Krzysztof Rutkowski

**W pobliżu jednego z olsztyńskich klubów, w nocy, miało dojść do awantury pomiędzy
cudzoziemcami a grupką rosłych, dobrze zbudowanych mężczyzn. Obie strony sięgnęły
po broń.** **Wszystko nam zrelacjonował naoczny świadek, który jest przerażony, 
co się dzieje pod jego domem. **

W nocy z soboty na niedzielę (15/16.01), koło godz. 03:00 nad ranem, na Nagórkach,
w jednym z klubów trwała w najlepsze [impreza](http://tko.pl/tag/impreza). Do scen
grozy miało dojść jednak przed blokiem nieopodal, gdzie spotkało się rozjuszone 
towarzystwo, które wracało z tego klubu.

„Kładłem się już spać, ale obudziły mnie donośne krzyki zza okna. Pod moim blokiem
stało trzech zataczających się mężczyzn, którzy wykrzykiwali różne rzeczy w stronę
uliczki prowadzącej do klubu, z której przyszli. Gadali po rosyjsku albo ukraińsku.
Jeden z nich miał podartą koszulę, brakowało mu w niej kilku guzików, a on stojąc
na środku drogi próbował ją zapiąć. Byli ewidentnie pod wpływem” – relacjonuje czytelnik.

Głośne i agresywne towarzystwo wróciło z powrotem w stronę klubu. Kilka chwil później
czytelnik zaniepokojony hałasem na zewnątrz, postanowił sprawdzić co się dzieje 
za oknem. Zauważył grupkę „dużych gabarytowo”, krótko ściętych mężczyzn z kijami,
pałkami teleskopowymi i innymi przedmiotami w rękach, którzy pewnym krokiem zmierzali
w stronę klubu.

„Było ich z 10, może trochę więcej. Łysi, typowe 'karki’ ubrani na czarno, szli 
szybko, w dużej grupie. Za nimi szedł jakiś facet w kapturze, trochę dalej, ewidentnie
nie był z nimi. Widziałem jak wyciąga telefon i gdzieś dzwoni, byłem pewien, że 
na policję. Potem słyszałem zza bloku już tylko krzyki i wyzwiska, ale nie widziałem
co się tam działo” – wspomina wydarzenia z nocy nasz rozmówca.

Po chwili od strony osiedla mieli powrócić obcokrajowcy, tym razem w większej grupie.
Jak przekonuje obserwator sytuacji robiła się poważna.

„Przyszli od drugiej strony niż poprzednio, było ich 4 albo 5. Wśród nich był gość,
którego wcześniej z nimi nie było, z brodą, w czapce. Miał w ręku pistolet. Normalnie
szedł z nim po chodniku w ręce. Podeszli do auta stojącego przed blokiem, a ten 
bez guzików, w koszuli, otworzył bagażnik, z którego wyjął pistolet i załadował 
go sobie do spodni. Goście cały czas krzyczeli jakieś rzeczy, chyba po rosyjsku,
w stronę uliczki, gdzie jest klub” – opisuje czytelnik.

Drugim z mężczyzn, który dołączył do osób przy aucie, miał być ten sam osobnik w
kapturze, który wcześniej podążał z telefonem za dużą grupą facetów, którzy z pałkami
i kijami poszli w stronę klubu:

„Spakowali się we czterech w auto, kierowca, ten który szedł z pistoletem, dalej
trzymał go w ręce jak rozmawiał z gościem w kapturze z samochodu. On z nimi nie 
pojechał, wrócił w stronę klubu, by jakieś 20 minut później wrócić z dwoma dziewczynami
i jeszcze jednym kolesiem. Wszyscy mówili w tym samym, obcym języku. Zamówili sobie
chyba taryfę, ale zanim przyjechała, to ich już nie było” – przekazał nam świadek
sytuacji.

Jak twierdzi obserwator, kilkanaście minut po tym jak mężczyźni, którzy mieli mieć
przy sobie broń palną odjechali, w uliczkę zajechało niezidentyfikowane auto, które
miało postać chwilę w alejce i odjechać.

„Nikt z niego nie wysiadł, nikt nie wsiadł. To jest droga prowadząca do bloku, bez
powodu tam nie wjechał. Może to była policja?” – zastanawia się czytelnik wspominając
sytuację z soboty na niedzielę.
