# O dwóch takich co ukradli Olsztyn [OPINIE]

- Link: https://tko.pl/132200,2021,12,12,o-dwoch-takich-co-ukradli-olsztyn-opinie
- Published: 2021-12-12T11:50:21+01:00
- Author: Jerzy Szmit

**Ta rocznica umknęła niezauważona. Ponad dwadzieścia lat temu Czesław Jerzy Małkowski
został Prezydentem Olsztyna. Było to jeszcze w czasach, gdy prezydentów wybierała
rada miasta, a główni politycy samorządowi nie rządzili jednoosobowo, lecz byli 
przewodniczącymi zarządu miasta, a kluczowe decyzje były podejmowane kolegialnie.**

Skąd w ogóle wziął się Czesław Jerzy Małkowski (pierwszego imienia bardzo nie lubi,
dlatego zwykle używa drugiego – Jerzy)? Zostawmy jego wielokroć opisywaną pezetperowsko-
cenzorską przeszłość. Do „demokratycznej” lokalnej polityki wkroczył w 1998 uzyskując
z listy SLD mandat radnego Rady Miasta Olsztyna. Rok nie minął, gdy dzięki bezwzględności,
cynizmowi i chorobliwej żądzy władzy został przewodniczącym Rady Miasta. Wówczas
był już sekretarzem Rady Wojewódzkiej SLD. Przypomnijmy, że były to czasy szczytów
potęgi SLD, a to oczywiście obok wspomnianych wcześniej cech charakterologicznych
powodowało, że „Jurek” na fotelu przewodniczącego rady nie zamierzał poprzestać.

Jak wspomniałem, w tamtych czasach prezydenta wybierała rada miasta. W kadencji 
1998-2002 początkowo większość stworzyła Akcja Wyborca Solidarność z Unią Wolności.
Szybko jednak sympatie UW przesunęły się do SLD. Plan działaczy Unii Wolności polegał
na tym, że UW odstępuje od koalicji z AWS w Sejmiku, jak również w Radzie Miasta
Olsztyna i przechodzi na stronę SLD. Marszałek Województwa z ramienia AWS – Jerzy
Szmit miał zostać odwołany, na jego miejsce miał wejść Andrzej Ryński z SLD. Z funkcji
przewodniczącego Rady Miasta Olsztyna odwołany miał zostać Zenon Procyk, a jego 
stanowisko miał objąć Czesław Jerzy Małkowski. Z Zarządu Miasta miał zostać również
odwołany Ryszard Sosnowicz z AWS. Co ciekawe na stanowisku Prezydenta Olsztyna pozostał
Janusz Cichoń z UW. Jednak w zarządzie miasta SLD-owcy mieli większość i to oni,
a nie Prezydent Cichoń mieli ostanie słowo. Z politycznego punktu widzenia rozbicie
koalicji z AWS, Unii Wolności nic nie dało. Dlatego można postawić tezę, że olsztyńska
UW była głęboko zanurzona w postkomunistycznym lokalnym układzie i dobrze się w 
tym czuła. Gdybyśmy chcieli przymierzyć to do bliższych czasów to UW patrzyła na
AWS tak jak PO na Prawo i Sprawiedliwość: gdy po wyborach w 2005 roku można było
zawiązać koalicję PO-PiS, Tusk i jego kamaryla nie mogła przełknąć sytuacji, w której
Prezydentem RP będzie Lech Kaczyński, a rząd będą tworzyły dwie równorzędne partie.

Kiedy Małkowski został przewodniczącym Rady Miasta szybko zorientował się, że wbrew
pozorom ma bardzo dużą władzę. Rola Cichonia malała, a Małkowski rósł w siłę. Mimo,
że funkcja przewodniczącego Rady Miasta była pełniona społecznie – Małkowski codzienne
ratuszu spędzał wiele godzin. Przyjmował interesantów, obiecywał załatwienie ich
spraw, wzywał urzędników i wydawał im polecenia. Zaliczał imprezy, gdzie zawsze 
przemawiał, schlebiał, rozdawał kosze kwiatów, czekoladek. Każdy mógł liczyć na 
dobre słowo, zainteresowanie i zapewnienie, że jego sprawą Pan Przewodniczący osobiście
się zajmie.

Dla wtajemniczonych było jasne, że zmiana na stanowisku Prezydenta Olsztyna stawała
się jedynie kwestią czasu. Formalnie doszło do niej 10 października 2001 roku. Czesław
Jerzy Małkowski został Prezydentem Olsztyna. Natychmiast na stanowisko Zastępcy 
Prezydenta do spraw gospodarczych powołał Piotra Grzymowicza. Szybko utarła się 
opinia, że Małkowski zajmuje się polityką, załatwianiem „różnych spraw” i organizowaniem
zbiorowej rozrywki, a Grzymowicz jak mróweczka ciężko pracuje, aby to jakoś funkcjonowało.
Trzykrotnie rezygnował z mandatu radnego, aby mógł stanąć u boku Małkowskiego jako
jego zastępca. Współpraca obu panów świetnie działała do 2007 roku, kiedy doszło
do zaskakującego rozstania. Grzymowicz twierdził, że złożył rezygnację. Małkowski,
że odwołał swojego zastępcę sugerując, że Grzymowicza po prostu wyrzucił. Obaj na
temat przyczyn konfliktu milczą. Podobnie jak Cichoń nie lubi mówić o swojej rezygnacji,
która otworzyła drzwi do kariery Małkowskiemu.

![2002 runda 2](https://opinie.olsztyn.pl/wp-content/uploads/2021/12/2002-runda-
2.png)

W 2002 roku – w pierwszych bezpośrednich wyborach prezydenckich Małkowski został
wybrany w drugiej turze minimalną przewagą kilkuset głosów po walce z Jerzym Szmitem.
W następnych wyborach 2006 również wygrywa, ale już w pierwszej turze (drugi był
ponownie Szmit). Z fotela Prezydenta zmiata go dopiero seksafera półroczny areszt
i wreszcie referendum.

O wyniku referendum, na mocy którego został ostatecznie odwołany zadecydował jego
osobisty błąd. Sprawą oczywistą jest, że najważniejszym zadaniem dla organizatorów
referendów, jest zapewnienie odpowiednio wysokiej frekwencji. W tym referendum wzięło
udział 43 658 olsztynian co dało frekwencje na poziomie 32,38%. Próg frekwencji 
zapewniający ważność stanowiło 35 391 uprawnionych. Za odwołaniem Małkowskiego oddano
23 343 głosów, a za pozostawieniem go na stanowisku głosów było 18 348, głosów nieważnych
oddano 467.

W trakcie kampanii referendalnej, Małkowski bez końca powtarzał, że jest niewinny,
a do swoich zwolenników zaapelował, aby głosowali przeciw odwołaniu. Wynik pokazał,
że popełnił katastrofalny błąd. Gdyby wezwał do bojkotu referendum (a miał wówczas
bardzo silnie zmotywowany elektorat), osiągnięcie progu ważności referendum byłoby
niemożliwe a on, mimo że przebywał wówczas w areszcie pozostałby Prezydentem Olsztyna.

Być może Małkowski był pewny, że referendum wygra i wróci na białym koniu. Zawsze
wykazywał się przebiegłością i sowiecką chytrością. Tym razem zgubiła go pycha.

W kilka miesięcy później w 2009 roku Piotr Grzymowicz, po raz pierwszy został wybrany
Prezydentem Olsztyna. W wyborach startował jako kandydat PSL z poparciem swojego
komitetu. W drugiej turze wysoko pokonał kandydata PO. Z ciekawostek – w czasie 
kampanii wyborczej do Olsztyna zawitał ówczesny wiceprzewodniczący PO Janusz Palikot,
wsparł swojego kandydata. Na konferencje prasową przyniósł arbuza i porównał go 
z Grzymowiczem „z wierzchu zielony w środku czerwony”. Grzymowicz mocno się obraził,
choć nie wiadomo czemu i po wygranych wyborach zawiązał koalicję z Prawem i Sprawiedliwością.
Po roku ponownie musiał stanąć do wyborów, bo skończyła się poprzednia kadencja.
Tym razem role odwróciły się kandydował ze swojego komitetu – a PSL już musiał zadowolić
się rolą popierającego. Co jednak najważniejsze – w wyborach po raz pierwszy walczył
z nim Małkowski.

W pierwszej turze wygrał Małkowski przed Grzymowiczem. No i zaczęło się. Małkowski
był wtedy oskarżony o gwałt i przestępstwa natury gospodarczej oraz korupcyjnej.
W takiej sytuacji szybko stał się łatwym obiektem ataku propagandy oficjalniej i
nieoficjalnej. Z poparciem dla Grzymowicza pospieszyły różne postacie z lokalnymi
celebrytami na czele. Przesłanie było proste jak „ktoś taki” jak Małkowski może 
zostać prezydentem.

W odwiedzi Małkowski zastosował strategię „zgranej płyty”. Może z milion razy powtórzył,
że jest niewinny oraz, że padł ofiarą spisku grupy złych ludzi, a poza tym kocha
wszystkich, swoją żonę, Matkę Boską, [Olsztyn](https://tko.pl/olsztyn), Olsztyniaków
i różaniec.

Panowie ten polityczny kabarecik powtarzali trzykrotnie: w 2010, 2014 i 2018 roku.
W pierwszej turze grany jest spektakl Małkowski reanimacja, odżywają nadzieje jego
zwolenników na powrót człowieka karnawału. Na końcu jednak wygrywał człowiek z betonu.

![wyniki 2018](https://opinie.olsztyn.pl/wp-content/uploads/2021/12/wyniki-2018.
png)

Zaraz po wyborach Panowie zajmują swoje pozycje. Grzymowicz robi swoje interesy 
jako Prezydent, a Małkowski wspiera go w Radzie Miasta i korzysta z ochrony i swoich
starych wpływów.

Dla Małkowskiego poczucie bezpieczeństwa i parasol jaki nad nim jest utrzymywany
to wystarczający argument, aby popierać Grzymowicza we wszystkim – ale głównie przy
uchwalaniu budżetu i w głosowaniach nad absolutorium. Oczywiście Grzymowicz jako
lider fanatycznej, antyrządowej opozycji, może również liczyć na pełne poparcie 
Małkowskiego.

Dwóch Panów korzystając ze swoich układów i zbiegu okoliczności rządzi przez ponad
dwadzieścia lat Olsztynem. Zabetonowali olsztyńska scena polityczną. Wbili w świadomość
i chyba już podświadomość Olsztynian, że rywalizacja o funkcję Prezydenta może się
rozgrywać tylko między nimi: Grzymowiczem i Małkowskim.

Czasami słyszę głosy, że Grzymowicz już nie będzie kandydował w najbliższych wyborach,
że jest zmęczony, że ma już dość, chce odpocząć albo będzie się ubiegał o mandat
posła, lub senatora.

Zacznijmy od Senatora. Grzymowicz ma ze Staroń bardzo dobre relacje i nie zrobi 
takiej przykrości swojej koleżance. Co jednak znacznie ważniejsze Lidia Staroń nie
wyobraża sobie, aby ktoś mógłby ją zastąpić na fotelu sanatora w naszym okręgu. 
Jeżeli ktoś spróbuje to po prostu wydrapie mu oczy, „bombę pod dom podłoży nawet
zabytkowy”.

No a Sejm? Pytanie kto przygarnie Grzymowicza? PO ma dzisiaj trzech posłów a jest
jasne, że tego stanu nie utrzyma. Wobec tego ktoś musiałby ustąpić miejsca Grzymowiczowi:
Cichoń? Papke? A może ta Pani z [Ełku](https://tko.pl/elk), która otrzymała mandat
po zmarłej Wasilewskiej. Bardzo ciekawych namawiam, żeby sami zapytali.

Na tym samym elektoracie chce wypłynąć Hołownia, a tam już zameldował się Maksymowicz,
zaraz będzie Wypij, są też lokalni liderzy tej struktury. Idziemy dalej. Tak miłe
sercu Grzymowicza PSL może liczyć na góra jeden mandat w okręgu. No to spójrzcie
na Pasławską: ona na pewno chętnie ustąpiłaby miejsca Grzymowiczowi (cha! cha!).
Idźmy dalej: Lewica, czyżby sekretarz generalny tej partii Marcin Kulasek chciał
być aż tak uprzejmy? A może warto zapytać Konfederację, czy przygarną zwolennika
Hołowni, PO, Trzaskowskiego, klęczącego przed UE, budowniczego spalarni odpadów 
i tramwajów.

Ponadto wybory parlamentarne odbędą się w pierwszej kolejności. Ewentualny sukces
wyborczy Grzymowicza, mandat senatorski lub poselski oznaczałby, automatyczne zakończenie
pełnienia funkcji Prezydenta Olsztyna. Komisarza wyznaczyłby obecny Premier. Chyba
nie muszę pisać, czy olsztyński układ może sobie na tom pozwolić.

Stawiam sprawę jasno: Grzymowicz z Małkowskim stanowią nierozerwalną parę. Zabetonowali
olsztyńską politykę. Grzymowicz zgodnie z prawem może jeszcze raz kandydować i oczywiście
to zrobi, jeżeli tylko będzie w stanie podpisać zgodę na kandydowanie. Podobnie 
Małkowski. Status wiecznego kandydata na prezydenta, pewny fotel radnego miasta,
funkcjonowaniem w układzie radzącym bez ponoszenia tego kosztów, a jednocześnie 
wianuszek wielbicieli wpatrzonych w Jurka jak w obraz.

Olsztyn potrzebuje zmiany. Nowego spojrzenia, nowego oddechu, nowej perspektywy,
nowej wizji rozwoju. Wyjścia z kolein sennego miasteczka średniej wielkości, którego
szczytem ambicji jest wybudowanie linii tramwajowej albo spalarni odpadów.

Olsztyn może być metropolia, ale musi pożegnać obu Panów.

_**Jerzy Szmit**_

teks jest przedrukiem z [Opinie Olsztyn](https://opinie.olsztyn.pl/)
