# Zbrodnia w Barczewie. Śmiali się, gdy umierał. Po 22 latach współwinna popełniła samobójstwo?

- Link: https://tko.pl/131602,2021,12,05,zbrodnia-w-barczewie-smiali-sie-gdy-umieral-po-22-latach-wspolwinna-popelnila-samobojstwo
- Published: 2021-12-05T14:20:43+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Jedna z najbardziej wstrząsających zbrodni miała miejsce pod koniec lat 90., kiedy
Władysław Z., który pracował jako stróż nocny w tapicerni przy ul. Wojska Polskiego
w Barczewie, został brutalnie zamordowany. **

21 lat temu Artur Ż. i Edyta S. dostali dożywocie. Za współudział w zabójstwie Joanna
K., która była w ciąży w momencie popełnienia przestępstwa, została skazana na sześć
lat więzienia.

To bezlitosne morderstwo miało miejsce w nocy z 29 na 30 sierpnia 1999 r. Jak relacjonowała
gazeta [Fakt](https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/katowali-stroza-z-barczewa-kilka-godzin-smiali-sie-gdy-umieral-jedna-z-morderczyn/0j4cewk)
kilka godzin wcześniej Władysław Z. zaprosił do swojej stróżówki błąkających się
bez celu Artura Ż., Edytę S. i Joannę K. , narzeczoną Artura. Tego wieczoru czuł
się spragniony towarzystwa. Wpuścił więc grupę młodych ludzi do stróżówki. Kupił
kilka butelek alkoholu. Nigdy nie przyszło mu do głowy, że goście byli bezwzględnymi
mordercami, którzy już planowali jak go zabić. Przestępcy od dawna obmyślali plan
napadu na tapicernię w Barczewie.

Podczas uczty ciężarna Joanna K. nie wypiła ani kropli alkoholu. Natomiast Artur
Ż. i Edyta S. wlewali w gardła wódkę bez umiaru. Zaatakowali woźnego po wypiciu 
kolejnej butelki. Najpierw kopali go i bili, a potem pozostawili na chwilę zakrwawionego
i leżącego nieruchomo na ziemi. Splądrowali fabrykę. Zapakowali trochę szlifierek
i wiertarek, trochę sprzętu biurowego, a na koniec obrabowali woźnego. Rabusie wyjęli
z jego portfela pieniądze, a z ręki zdjęli zegarek. Kiedy skończyli pakować łupy,
postanowili dokończyć to, co zaczęli wcześniej.

Artur Ż. najpierw uderzył butelką dozorcę w głowę, potem razem z Edytą S. bili go
kijami, aż trzaskały kości. Kobieta próbowała podciąć Władysławowi Z. gardło. Nie
udało jej się, ale wspólnik przedstawił przerażający plan. Zabójca ułożył kilka 
kabli, podłączył je do sieci i dla wzmocnienia efektu wylał na ofiarę wiadro wody.
Porażenie prądem powodowało drgawki ofiary, a sprawcy jedynie rechotali.  W metodycznym
katowaniu stróża nie uczestniczyła Joanna K.

Sąd Rejonowy w Olszynie skazał zabójców na 25 lat więzienia. Po apelacji Artur Z.
i Edyta S. zostali skazani na dożywocie. Podczas procesu nie okazywali skruchy. 
Joanna K. została skazana na 6 lat więzienia. Sąd orzekł, że nie odegrała znaczącej
roli w samym morderstwie.

To jednak nie dawało jej spokoju ducha. W więzieniu urodziła i nie wróciła już do
Barczewa. Życie jej się nie układało tak jakby chciała. Nie mogła też zapomnieć 
o tym co zrobili stróżowi. 24 lipca znaleziono ją martwą.

Prokuratura Rejonowa [Olsztyn](https://tko.pl/olsztyn)-Północ w Olsztynie prowadziła
śledztwo w sprawie nagłego zgonu
kobiety. „Jak wynika z zebranego w sprawie materiału
dowodowego, w tym protokołów przesłuchania świadków, oględzin miejsca znalezienia
zwłok, protokołu z przeprowadzonej sekcji, śmierć nastąpiła wwyniku uduszenia się,
na skutek ucisku pętli wisielczej na narządy szyi. Nie stwierdzono, by do zgonu 
miały przyczynić się osoby trzecie. Śledztwo w przedmiotowej sprawie zostało umorzone”–
poinformował rzecznik prasowy prokuratury.

źródło: [fakt.pl ](https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/katowali-stroza-z-barczewa-kilka-godzin-smiali-sie-gdy-umieral-jedna-z-morderczyn/0j4cewk)
