# Olsztyński zawodnik wicemistrzem najbardziej prestiżowej klasy wyścigów motocyklowych

- Link: https://tko.pl/126175,2021,10,01,olsztynski-zawodnik-wicemistrzem-najbardziej-prestizowej-klasy-wyscigow-motocyklowych
- Published: 2021-10-01T17:14:16+02:00
- Author: Daria Pikulska

**W miniony weekend na poznańskim torze wyścigowym odbył się piąty i szósty wyścig
sezonu Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski. Z powodu odwołania październikowej
rundy Pucharu Europy i Mistrzostw Polski w czeskim Moście, poznańskie zawody były
zmaganiami kończącymi sezon 2021. Na polach startowych tak zwanej „królewskiej” 
klasy Superbike oglądać mogliśmy między innymi zawodnika olsztyńskiego zespołu Graften
Motorsport – Daniela Mańkowskiego.**

Przypomnijmy, Graften Motorsport to zespół, który zasłynął kilka lat temu z tego,
że jako pierwszy na świecie zaczął wykorzystywać projektowane przez siebie drukarki
3D do tworzenia części montowanych w swoich wyścigówkach.

Jeżdżący motocyklem BMW S1000RR, Daniel Mańkowski finalnie wywalczył w barwach swojego
zespołu i Motoklubu Olsztyn, tytuł II V-ce Mistrza Polski w najwyższej klasie polskiego
czempionatu. Jednocześnie jest najwyżej sklasyfikowanym olsztyniakiem w historii
klasy Superbike Mistrzostw Polski.

– Mam za sobą niesamowicie pozytywny weekend wieńczący zmagania tego jakże trudnego
dla mnie i pracowitego sezonu. Żeby dobrze opowiedzieć całą historię, cofnę się 
do sezonu 2020. Będąc wtedy „na fali” byłem gotowy do walki nie tylko o podia w 
Mistrzostwach Polski, ale również o najwyższe trofeach w innych seriach wyścigowych.
Niestety tak jak nieomal w każdej innej dyscyplinie, tak i w naszych mistrzostwach
COVID uniemożliwił nam przeprowadzenie wszystkich rozgrywek. Doprowadziło to do 
sytuacji, że ze względu na zbyt małą ilość rozegranych zawodów nie rozdano tytułów
mistrzowskich za 2020 rok. Moja wysoka motywacja i zapał mimo to nie gasły. Z utęsknieniem
wyczekiwałem nowego sezonu. Przygotowania rozpocząłem jesienią zeszłego roku, dużo
trenując między innymi na Motocrossie, SuperMoto itd. Z lekkim opóźnieniem i odwołaną
majową rundą w końcu wystartował nowy sezon. Wszystko szło zgodnie z planem, krok
po kroku dokonywałem postępów. Niestety na niecałe dwa tygodnie przed pierwszymi
zawodami, podczas treningu na torze Poznań zaliczyłem bardzo groźny wypadek. Po 
najechaniu na nierówności, przednie koło straciło przyczepność przy prędkości około
200 km/h. Szczęśliwie nie uległem żadnej kontuzji, ale mój motocykl wymagał pilnej
naprawy.

Wyścigówkę odebrałem z serwisu dosłownie kilka godzin przed wyjazdem na Słowację,
gdzie odbyć się miała pierwsza runda Pucharu Europy AAC i Mistrzostw Polski – WMMP.
Już podczas treningów okazało się, że nie jest dobrze. W trakcie jazdy co chwila
wychodziły nowe i niebezpieczne usterki. Najpierw przed bardzo szybkim zakrętem 
odpadł mi przedni błotnik i wpadł prosto pod przednie koło. W kolejnej sesji odkręciła
się i zupełnie oderwała od motocykla kierownica. Jakby tego było mało w drugim, 
deszczowym wyścigu tamtych zawodów nie działa mi kontrola trakcji — bez niej właściwie
nikt już nie jeździ w takich warunkach. To chyba cud, że podczas tamtego weekendu
nie uległem kolejnym wypadkom i ukończyłem oba wyścigi.

Do domu wróciłem mocno zdezorientowany. Pod presją czasu zrobiłem, co mogłem, żeby
tym razem samemu usunąć usterki. Za niecałe dwa tygodnie mieliśmy przecież II rundę
w Poznaniu.
Na treningach poprzedzających polskie zawody ciągle niepokoiło mnie 
zachowanie motocykla. I wtedy stało się oczywistym, że do rywalizacji będę musiał
stanąć z usterką zawieszenia, której nie da się na miejscu wyeliminować. Był to 
też moment, w którym moja motywacja przygasała. Nic nie szło, tak jak powinno. Na
domiar złego w trakcie wyścigu powrócił problem „pompującego przedramienia”, wywołujący
drętwienie dłoni. Mimo to ukończyłem obydwa wyścigi, ale najbardziej cieszyłem się
z tego, że przed nami są dwa miesiące przerwy. To była dla mnie szansa na doprowadzenie
motocykla i siebie do porządku.

Na ostatnią rundę ruszyłem ze sprawnym motocyklem, pozytywną energią i kilkoma pomysłami
na korektę mojego stylu jazdy. Czwartkowe i piątkowe sesje mimo kapryśnej pogody
przepracowałem owocnie. Efektem tego było coraz lepsze tempo i powrót wielkiej radości
z jazdy.

Po dobrych kwalifikacjach przyszedł czas na sobotni wyścig. Do łączonego biegu klas
Superbike i Superstock 1000 startowałem z dziewiątego pola. Niestety system startowy
Lunch Control i sprzęgło sprawiło mi dziwnego psikusa. Przez to ze świateł ruszyłem
jako ostatni, siedemnasty zawodnik. Podirytowany tym faktem wiedziałem, że przede
mną będzie bardzo trudny wyścig. W pierwszych okrążeniach miałem wrażenie, że wyprzedzaniu
i walce z rywalami nie ma końca. Z tymi bardziej zawziętymi musiałem stoczyć ostrzejsze
pojedynki. Finalnie na metę dojechałem jako czwarty w swojej klasie Superbike, zaledwie
6 sekund za podium. To był jeden z tych wyścigów, który zapadnie w mojej pamięci
na długo. Znów mogłem pokazać swój potencjał i niczym niezmąconą wolę walki.

Po tym biegu moja przewaga w generalce nieznacznie umocniła się, ale ciągle była
mocno zagrożona. Wyjątkowo uzdolniony i jeden z najlepszych polskich kierowców, 
który na co dzień startuje w Mistrzostwach Świata EWC, tracił do mnie tylko kilka
punktów. Przed niedzielnym wyścigiem szybko przekalkulowaliśmy, że w przypadku wygrania
przez niego wyścigu, ja na metę muszę dojechać najdalej trzeci. Na polach startowych
ustawiłem się z bojowym nastrojem, gotów do podjęcia wyzwania. Niestety Markowi 
motocykl odmówił posłuszeństwa i finalnie musiał wycofać się z wyścigu, już na początku
pierwszego okrążenia. Przez większość czasu jechałem na 3 pozycji w klasie Superbike.
Na cztery okrążenia przed końcem rywalizacji spadłem o jedną pozycję, której nie
udało mi się odzyskać. Wiedziałem już wtedy, że do mety wiozę swój pierwszy tytuł
w Mistrzostwach Polski i chyba tylko to miało tam dla mnie znaczenie. Po raz kolejny
udowodniłem sam sobie, że choćby nie wiem jak źle nam szło, to przenigdy nie wolno
się nam poddawać! Jeśli jesteś prawdziwym fighterem to wiesz, że zawsze liczy się
wynik końcowy: spełnienie naszych marzeń! – przyznaje sam zawodnik.

Osoby chętne do śledzenia dalszych losów zespołu mogą odwiedzić stronę: [Graften Motorsport.](http://www.facebook.com/graften.motorsport)

 * [[
 * [[
 * [[
 * [[
 * [[
 * [[
 * [[
 * [[

Źródło: Graften
