# Ekspert: Rosjanie dotrą do Warszawy w 5 dni [ROZMOWA]

- Link: https://tko.pl/124273,2021,09,15,ekspert-rosjanie-dotra-do-warszawy-w-5-dni-rozmowa
- Published: 2021-09-15T09:51:54+02:00
- Author: Daria Pikulska

**Polska militarnie poszła do przodu, więc zaczęła niepokoić Rosjan – zakup nowoczesnego
sprzętu, dążenie do liczebnej rozbudowy armii – mówi prof. inż. Andrzej Najgebauer,
kierownik Zespołu Modelowania, Symulacji i Informatycznego Wspomagania Decyzji w
Sytuacjach Kryzysowych i Konfliktowych WAT.**

**W dzisiejszym, cyfrowym świecie algorytmy podpowiadają politykom i dowódcom, co
powinni zrobić, żebyśmy byli bardziej bezpieczni. Jakimi danymi trzeba napchać tego
cyfrowego smoka, żeby uzyskać satysfakcjonujące nas odpowiedzi?**

Andrzej Najgebauer: Żeby nie mieć zagmatwanego obrazu, trzeba uchwycić najważniejsze
elementy i dokonać ich oszacowania. Ale zanim do tego dojdzie, przygotowuje się 
analizy na podstawie bardzo wielu danych. Nie ma takich cudów, żeby stworzyć algorytm,
który odpowie na każde dowolne pytanie. Dlatego pytania muszą być nieliczne, dotyczące
określonego obszaru. Ja opisuję świat bezpieczeństwa. Jako osoba modelująca rzeczywistość
staram się korzystać z wiedzy ekspertów dziedzinowych, czyli osób, które znają się
na wojskowości, psychologii, na socjologii, na mediach, na biologii and so forth.
Przy czym bezpieczeństwo traktuję dość szeroko. Istotą modelowania jest to, aby 
dowiedzieć się, **jakie jest ryzyko utraty życia, zdrowia, finansów, niezależności
czy wolności Polaków**.

**Nas dzisiaj interesuje bezpieczeństwo militarne – zaczęły się ćwiczenia Zapad.
Jesteśmy teraz na etapie eskalacji konfliktu między Polską a Rosją i Białorusią?**

A.N.: Tak, w pewnym stopniu. Robiłem ze współpracownikami kiedyś taki model, w którym
pytanie brzmiało: „Jakie należy wykonać posunięcia, żeby doprowadzić do deeskalacji
konfliktu?”. Chodziło o Łotwę – było podejrzenie, że Rosjanie będą chcieli sprawdzić,
czy pakt atlantycki jest w gotowości, by zareagować na zaczepkę w jednym z państw
natowskich. Czy będzie uruchomiony piąty punkt NATO, który nakłada na państwa członkowskie
obowiązek adekwatnego reagowania, kiedy ktoś zaatakuje sojusznika. W tamtym scenariuszu
pretekst ataku był taki, że Rosjanie chcą chronić rodowitą rosyjską ludność, tam
jest ich jakieś 25 proc. społeczeństwa, czyli okay. 0,5 mln.

**My to znamy z historii, prawda? Rosja zawsze chce chronić mniejszość rosyjską.**

A.N.: Tak było też na Ukrainie. I ten scenariusz został przeniesiony na Łotwę. Modelując,
chcieliśmy sprawdzić, jakie wykonać posunięcia, aby zablokować tę eskalację i wkroczenie
Rosjan (gdyby doszli do Bałtyku, oznaczałoby to zdobycie kraju). Założenia były 
bardzo podobne w sensie potencjalnego zagrożenia do sytuacji, jaką mamy teraz w 
Polsce. W tej grze były trzy fazy. Pierwsza – eskalacja konfliktu, druga – faza 
konfliktu konwencjonalnego, czyli wejście Rosjan. Braliśmy pod uwagę różne opcje,
np. żeby skorzystać z pomocy Szwecji, bo ten kraj współpracuje bardzo blisko z NATO,
a wyspa Gotlandia mogłaby posłużyć jako baza logistyczna do przeprowadzenia kontrakcji.
Rozważaliśmy, jak zareagować ma Polska, jak dowództwo natowskie, poszczególne państwa,
szczególnie Litwa, Łotwa i Estonia. No i czy aby deeskalować konflikt, powinno się
wprowadzić wojska polskie na terytorium Litwy. Jednak pojawił się inny pomysł: aby
do akcji blokujących stworzyć **oddziały międzynarodowe**. No i była jeszcze trzecia
faza gry, czyli odwetowy atak jądrowy Rosji. Ograniczony, ale niestety na terytorium
Polski.

**Jaki mają zasięg rosyjskie rakiety z pociskami jądrowymi?**

A.N.: Obejmują **całą kulę ziemską**. Iskandery natomiast (rozmieszczone w Obwodzie
Kaliningradzkim) mają zgodnie z deklaracją zasięg 500 km. Czyli nie tylko obejmują
Polskę, ale mogą sięgnąć Berlina. To jest **bardzo duże niebezpieczeństwo**, bardzo
realne.

**Czy wyszło wam w grach wojennych, że można deeskalować konflikt?**

A.N.: Można. Deeskalacja polega na działaniach blokujących, przede wszystkim zabezpieczających
granice. Ten scenariusz, w pewnym stopniu, u nas się teraz realizuje. Polega na 
umocnieniu granic przez wojsko, zwiększeniu sił stabilizacyjnych w państwach natowskich
na północno-wschodniej flance, czyli przerzuceniu pewnej liczby wojsk na Litwę, 
Łotwę i Estonię. W Polsce jest też trochę jednostek amerykańskich. Ważne jest też
wzmocnienie ochrony linii komunikacyjnych, także ochrony radioelektronicznej, bo
Rosjanie dysponują silnymi jednostkami walki radioelektronicznej, **mogą zakłócać
systemy obronne** Polski. I nie tylko nasze. Mają stacje zakłócające, które mogą
powodować blokadę naszych systemów radioelektronicznych.

**Czyli głucha cisza w eterze?**

A.N.: Albo mylące sygnały. Zakłócanie jest na różnym poziomie. Ostatnio ich arsenał
poszerzył się o działania cybernetyczne na różne systemy infrastruktury krytycznej
naszego państwa i nie da się wykluczyć, że również na systemy militarne – podejmują
próby infiltracji naszych systemów przetwarzania danych i próbują wprowadzać w nie
fałszywe informacje. Takie scenariusze też trenowaliśmy na poziomie wspólnych badań,
razem z Amerykanami – wykonanie działań niekinetycznych (działania cybernetyczne
na polu walki) i ich wpływ na walkę zbrojną przez dezinformacje, zakłócenia, wprowadzenie
w błąd dowódców przez „wcięcie” informacyjne. Rozróżniamy tzw. DOS (ataki scentralizowane
na główne stanowisko dowodzenia) i DDOS (rozproszone ataki na węzły dowodzenia, 
które podlegają pod głównego dowódcę prowadzącego operację).

**Jak możemy się przed tym bronić?**

A.N.: Są cybernetyczne systemy zabezpieczające i kontrdziałania, sami moglibyśmy
uszczelniać nasze systemy dowodzenia przeprowadzić kontrataki cybernetyczne. Mamy
też wyspecjalizowane systemy radioelektroniczne i specjalistów od obrony cybernetycznej
Powinniśmy monitorować technicznie tereny przygraniczne Białorusi i okręgu Kaliningradzkiego.

**Można też przejść na analogi.**

A.N.: Rosjanie kiedyś ćwiczyli coś takiego, bo rzeczywiście trudniej zakłócić działanie
systemów analogowych. Ale żyjemy w epoce cyfrowej, trudno byłoby nam się cofnąć 
do poprzedniej.

**Amerykanie, broniąc się przed atakami cybernetycznymi ze strony rosyjskiej, „wrócili
do jaskini”. Znów zaczęli korzystać z kurierów, zalakowanych kopert, przestali wysyłać
informacje po sieci.**

A.N.: Asymetryczne działania, z zaskoczenia, zawsze mają sens. Zresztą najprostsze
rozwiązania są najskuteczniejsze, ale nie w przypadku zaawansowanych systemów kierowania
ogniem. One są tak natkane elektroniką i skomplikowanymi systemami, że to są w zasadzie
fruwające laboratoria komputerowe. Nie da się tak łatwo tego przeskoczyć.

**Wróćmy może na naszą wschodnią granicę.**

A.N.: W przygotowaniach do potencjalnego kryzysu istotne są także **działania dyplomatyczne**.
Świadomość Moskwy, że społeczność międzynarodowa zaczyna się integrować w niechęci
do agresywnych działań Putina i Łukaszenki, sytuacja zwiększającego się ryzyka –
one mogą deeskalować konflikt.

**Żeby dwóch wschodnich satrapów się uspokoiło, powinniśmy namówić sojuszników, 
żeby zaczęli latać nad granicą rosyjską?**

A.N.: Wykonywać np. wzmożone loty patrolowe. ONZ, NATO, UE – każda z tych organizacji
ma arsenał takich środków ostrzegawczych.

**Sięgając do historii najnowszej, chociażby II wojny światowej, wiemy, że możemy
zostać osamotnieni.**

A.N.: Analizujemy też w naszych modelach, co trzeba zrobić, jeśli nie otrzymamy 
żadnej pomocy, jakie wykonać posunięcia, które będą wzmacniały nasze szanse i jednocześnie
osłabiały szanse przeciwnika. Trochę jak w szachach. Toczymy gry wspomagane różnymi
narzędziami, algorytmami. Np. dzięki tzw. sieciom wpływu można m.in. prognozować,
ile mamy faktycznie czasu na podjęcie decyzji w krytycznej sytuacji i co się stanie,
jeśli zamiast x zrobimy y.

**Ile czasu trzeba Rosjanom, aby dojść do Warszawy?**

A.N.: Odpowiedź jest oczywiście warunkowa. Gdyby mieli zgromadzone wojska na Białorusi
w sile ugrupowania armijnego to na podstawie prowadzonych przez nasz zespół naukowy
wspieranych komputerowo analiz dla podobnych scenariuszy, nawet pięć dni od uzyskania
przez nich gotowości do rozpoczęcia operacji w warunkach słabo przygotowanej przez
nasz kraj obrony. Dlatego powinniśmy być **rozważni** i **przygotowani** na takie
ewentualności.

**Duże siły – 200 tysięcy wojska.**

A.N.: Powinniśmy mieć **wzmożoną gotowość bojową**, być przygotowanym i próbować
ich odstraszyć. Putin i Łukaszenko wiedzą, że przegraliby tę wojnę, wcześniej czy
później, ale my, jako państwo frontowe, moglibyśmy mocno ucierpieć. Tak samo, jak
kraje bałtyckie i Ukraina.

**Ukrainę Rosjanie już prawie mają.**

A.N.: Według mnie jeszcze nie. **Ukraina jest kartą przetargową**. Ale Białoruś 
mogą wchłonąć w każdej chwili. To jest marzenie Putina, który chciałby odbudować
pozycję Rosji do poziomu, jaki miał kiedyś Związek Radziecki. Polska militarnie 
poszła do przodu, więc zaczęła niepokoić Rosjan – zakup nowoczesnego sprzętu, dążenie
do liczebnej rozbudowy armii. To dla Rosjan niebezpieczne. Nie sądzę, aby chcieli
zaatakować bezpośrednio Polskę. Ale mogą coś ugrać – np. Ukrainę pod względem ekonomicznym.
North Stream 2, ominięcie Ukrainy i innych krajów, wejście energetyczne bezpośrednio
do Niemiec – to są dla nich szanse. To dobrze, że odbudowujemy swoją armię, ale 
to jest proces, który trwa długie lata.

**Marynarki Wojennej, której możliwości operacyjne są mocno ograniczone, nie zamierzamy
budować.**

A.N.: Byłem kiedyś przekonany, że Marynarkę Wojenną można by wykorzystać razem z
lotnictwem morskim i strażą przybrzeżną do zabezpieczenia morskiej granicy naszego
kraju, tym bardziej że polskie wybrzeże jest bardzo trudne do zdobycia. We wszelkich
grach, także tych, które prowadzą Rosjanie, wychodzi, że trudno przeprowadzić desant
na Polskę od strony morza. Jedynie ataki od Kaliningradu, [Braniewa](https://tko.pl/braniewo)
i okolic, może też Zatoki Gdańskiej. Ale całe Pomorze Środkowe, jego brzeg, jest
bardzo trudne do pokonania. Był pomysł z okrętami podwodnymi, że podniosłyby poziom
bezpieczeństwa naszych wód, bo mamy mętne morze i skomplikowane dno, więc trudno
prowadzić skuteczne operacje przeciw tym okrętom. Ale też prowadzenie operacji niszczących
przez okręty podwodne nie jest łatwe w takich warunkach.

**W co powinniśmy inwestować?**

A.N.: Moim zdaniem **w zasoby i inteligencję ludzką, w cyberzabezpieczenia, wojska
obrony powietrznej, wojska artyleryjskie i rakietowe**. To 1 nas bronią. Chyba, 
że byśmy zmieniali doktrynę i chcieli kogoś atakować. Ale nie jesteśmy krajem nastawionym
na agresję. Być może jest to do przemyślenia i być może trzeba mieć możliwości odstraszania.
Byłoby to do wykonania, gdybyśmy mieli rozbudowane wojska rakietowe. Byłem kiedyś
w zespole naukowo-przemysłowym Rady Uzbrojenia, doradzałem w zakresie systemów C4ISR,
systemów sieciowych i inteligencji, rozpoznania itd. To jest według mnie obszar,
z którym możemy sobie poradzić. Mam na myśli rozwiązania dotyczące systemów dowodzenia(
command), sterowania ogniem (administration), komunikacji (communications), systemów
komputerowych (laptop techniques), wywiadu (inteligence), śledzenia (servillance)
czy rozpoznania (reconnaissance). Dzięki odpowiednim częstotliwościom można nie 
tylko przekazywać dane z dużą prędkością, ale też prowadzić działania kognitywne–
oddziaływać na ludzką świadomość poprzez techniki sztucznej inteligencji, bezustanne
śledzenie, nadzorowanie, poprzez informację „podskórną”. To są bardzo niebezpieczne
systemy i to się zaczęło dziać w wielu rozwiniętych technologicznie krajach. To 
kwestia najbliższego czasu (systemy 5G, 6G).

**Zapewne, ale nie nastąpi to dziś ani za tydzień. A teraz mamy Zapad i kłopoty 
na wschodniej granicy. Będzie wojna?**

A.N.: Nie byłbym aż takim pesymistą. Wydaje mi się, że będą jakieś przepychanki,
jakaś demonstracja sił, straszenie. Ale moim zdaniem **wojny nie będzie**.

Rozmowę przeprowadziła Mira Suchodolska (PAP).

Źródło: PAP
