# Troll u progu wolności?

- Link: https://tko.pl/111237,2014,12,07,troll-u-progu-wolnosci
- Published: 2014-12-07T08:40:05+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Jeden z najgroźniejszych olsztyńskich przestępców ostatnich lat szykuje się do
wyjścia na wolność. Skazany na 25 lat więzienia Piotr M., zwany Trollem, stara się
o półroczną przerwę na przeprowadzenie operacji kręgosłupa. Na razie wracają mroczne
wspomnienia jego gangsterskiej działalności.**

Ojcem 44-letniego dziś Piotra G. był szanowany dyrektor PZU w Olsztynie, a jego 
matka też była wykształcona. Rodzicom powodziło się więcej niż dobrze, dbali o jedynaka,
któremu brakowało tylko ptasiego mleczka. Chodził do liceum ogólnokształcącego, 
potem studiował na wydziale rolnym ART–u, by po roku zaprzestać edukacji. Zanim 
został aresztowany, pracował w firmie matki, zajmującej się montażem klimatyzacji.
W opinii rodziców Piotr zachowywał się poprawnie i być może nie wiedzieli, że prowadzi
on podwójne życie.

**Porwania dla okupu**

Prawda o jego działalności gangsterskiej wyszła na jaw dopiero wtedy, gdy w świat
poszły wieści o zatrzymaniu kilku grup przestępczych z [Olsztyna](https://tko.pl/olsztyn)
i okolic. Miały one na swoim koncie porwania ludzi, zabójstwa i przemyt narkotyków.
To był czas terroru i wojny gangów, jakie na przełomie wieków przetoczyły się przez
miasto i region. Kiedy na głównej ulicy Jarot wyleciał w powietrze samochód z kierowcą
w środku, Troll był jedną z głównych postaci tych zdarzeń – miał krew na rękach.

W tym czasie istną plagą stał się kidnaping. Zaczęło się od porwań samochodów i 
to była prawdziwa kuźnia złodziejskich talentów. Kto nie wpadł, przechodził na wyższy
etap specjalizacji do którejś z tworzących się grup przestępczych. Ale nawet złapany
złodziej nawiązywał w więzieniu gangsterskie znajomości. Potem zaczęły się napady
na tiry i rozboje za granicą, a wreszcie stały się modne tzw. wykupki. Złodzieje
kradli pojazd dobrej klasy i przez pośrednika proponowali właścicielowi, by go wykupił
za określoną cenę. Mechanizm świetnie się sprawdzał! Skoro więc ludzie płacili za
martwe maszyny, to ile gotowi byli płacić za uprowadzenie ich najbliższych, w tym
dzieci? – pomyśleli złodzieje i plan wcielili w życie. Zwłaszcza że kary za porwania
były jeszcze niewielkie.

**Wódka na zdrowie**

Proceder rozplenił się w całym kraju, a szczególną bezwzględność wykazywali gangsterzy
z Warszawy. Na Warmii i Mazurach odbywało się to w sposób cywilizowany, co nie znaczy,
że bezboleśnie. Pewnego olsztyńskiego dilera samochodowego porwano sprzed jego firmy.
Gdy wyjeżdżał swoim autem z parkingu, zagrodził mu drogę inny samochód, z którego
wyskoczył umundurowany policjant, machnął legitymacją i kazał z nim jechać. Porywacze
wywieźli biznesmena w ustronne miejsce, trzymali tydzień w domku letniskowym, a 
gdy narzekał na kłopoty z sercem, podawali mu… kieliszek wódki. Na zdrowie! Kiedy
po zapłaceniu okupu (460 tys. zł) diler wrócił do domu, był już wrakiem człowieka.
Zaczął pić, stracił firmę, żonę, rodzinę, a jeszcze prokuratura postawiła mu zarzut
działania na szkodę własnej spółki, bo pieniądze z niej poszły na okup.

Równie drastyczny przypadek związany był z porwaniem 16-letniego syna olsztyńskiego
biznesmena, uprowadzonego z ulicy na Jarotach. Chłopak wykazał przytomność umysłu,
po drodze celowo kalecząc sobie przeguby rąk kajdankami, żeby bandyci mu je poluzowali,
a w nocy uciekł z szopy pod Łodzią i torami kolejowymi dotarł do najbliższych zabudowań.
Ojciec musiał potem wyprawić syna do Australii, by poczuł się bezpiecznie. Te dwa
porwania poszły na kontro Trolla, choć nie były to jego jedyne osiągnięcia.

**Donos na gangsterów**

Porwaniami zajmowały się różne grupy, także spoza Olsztyna, które łączył wspólny
cel – łatwe pieniądze. Jedną z grup kierował blisko 30-letni wówczas Piotr M., pseudonim
Troll. Rodzice postrzegali go jako grzecznego młodzieńca, lecz w środowisku gangsterskim
uchodził za bezwzględnego mafiosa. Jego grupa w latach 90. XX wieku zajmowała się
kontrabandą, kradzieżami samochodów i handlem narkotykami. Troll miał do dyspozycji
posłusznych ludzi, którzy byli uzbrojeni w pistolety maszynowe, karabinki, sztucer
i pistolety typu CZ, TT oraz Makarow. U babci jednego z „żołnierzy” trzymali cały
arsenał. – Bandzior wprowadzał do mieszkania babuni swoich ludzi i mówił: wybierajcie
sobie. Jeden reflektował na broń długą, drugi wolał pistolet. Stało się to później
dla sądu podstawą do uznania ich za zorganizowaną grupę przestępczą o charakterze
zbrojnym i wymierzenia wysokich wyroków – opowiadał jeden z policjantów po skazaniu
Trolla i jego współtowarzyszy.

Stało się to możliwe po doniesieniu, jakie na początku 2001 roku złożył niejaki 
Chemik, diler narkotykowy z grupy Trolla. Zgłosił się on (ze spluwą jako twardym
dowodem) do funkcjonariuszy CBŚ z propozycją: zakabluje miejscowych gangsterów w
zamian za status świadka koronnego. Opowiedział, że dostał zlecenie na zlikwidowanie
Marchewy, szefa konkurencyjnej grupy ze Starych Jabłonek. Między nim a Trollem toczyła
się wówczas walka o wpływy na rynku narkotyków. Kiedy na terytorium zdominowane 
przez Piotra M. zaczął wkraczać Marchewa, ta bezczelność mocno Trolla zirytowała
i postanowił konkurencję definitywnie wyeliminować. Zabójstwo dla tych ludzi nie
było niczym nadzwyczajnym; zastrzelony został brat słynnego Orzełka, a w powietrze
wyleciał niejaki Lenin z grupy Marchewy. Sam Marchewa został też ostrzelany przed
domem w Starych Jabłonkach i tylko szybka interwencja lekarska uchroniła go od śmierci.
To były kolejne zarzuty, które obciążyły potem Trolla.

Jednak tym razem, na skutek donosu Chemika, nie doszło do kolejnego morderstwa, 
czyli „poprawki” wyroku na Marchewie. Do akcji wkroczyli policjanci, aresztowali
Orzełka i kilkunastu innych bandziorów, w tym Trolla. Obok drugiego przestępcy o
pseudonimie Świniak został on skazany na łączną karę 25 lat więzienia – za porwania,
kierowanie grupą przestępczą, handel narkotykami i zlecenie zabójstwa. Inni dostali
równie wysokie wyroki, do czego zapewne przyczyniło się utworzone przez zagrożonych
przedsiębiorców Warmińsko-Mazurskie Stowarzyszenie na Rzecz Bezpieczeństwa. Jego
członkowie byli obecni na każdej rozprawie, wspierając prokuraturę w oskarżeniach.
W olsztyńskich procesach o porwania i podobne przestępstwa naliczono wtedy 42 skazanych!

**Dusza człowiek **

Od tamtych wydarzeń minęło trochę czasu, a po odbyciu połowy kary wyszli z więzienia
m.in. Orzełek i jego kumpel Grzegorz M., ksywa Predator (wkrótce aresztowany pod
zarzutem prania brudnych pieniędzy i sprowadzania bez VAT paliwa z Łotwy). Co prawda
Piotrowi M. warunkowe zwolnienie jeszcze nie przysługuje, ale jego adwokat Stanisław
B. z Elbląga zabiega o wypuszczenie go na półroczną przerwę w odbywaniu kary, aby
mógł poddać się operacji kręgosłupa i rehabilitacji. Koszty operacji (6–8 tys. zł)
gotowi są pokryć rodzice Trolla, którzy postarali się o odpowiednie opinie medyczne,
w części wzbudzające pewne wątpliwości. 14 listopada br. odbyło się już drugie posiedzenie
sądu penitencjarnego w [Elblągu](https://tko.pl/elblag), który jednak decyzję odroczył.
Najpierw postanowił sprawdzić, czy operacja może być przeprowadzona w placówce cywilnej,
ale pod nadzorem konwojentów i czy rehabilitacja może się odbywać w więziennych 
warunkach lub w szpitalu więziennym. Warto dodać, że Prokuratura Okręgowa w Elblągu
sprzeciwia się wypuszczeniu Piotra M. na półroczny „urlop zdrowotny” .

Co interesujące, wspomniany pełnomocnik Trolla wcześniej skutecznie występował o
warunkowe zwolnienie Predatora. A teraz sam ma sprawę karną przed sądem, m.in. za„
powoływanie się na wpływy”. Wszystkie te fakty zaniepokoiły Warmińsko-Mazurskie 
Stowarzyszenie na Rzecz Bezpieczeństwa, którego prezes Tobiasz Niemiro zapowiada
monitorowanie tego przypadku. Zwłaszcza że kilka lat temu sąd wypuścił na „chorobowe”
znanego przestępcę Krzysztofa Reuta z grupy Marchewy, który uciekł do Włoch i już
za kraty nie wrócił.

Niezależnie od tego, czy Troll uzyska przerwę w karze ze względów zdrowotnych, będzie
mógł się ubiegać o warunkowe zwolnienie po 15 latach odsiadki, które upłyną 16 stycznia
2016 roku. Na razie zbiera punkty, np. w czasie rocznego pobytu w ZK Iława zebrał
już 80 (osiemdziesiąt!) wyróżnień, aktywnie uczestniczy w różnych programach resocjalizacyjnych
oraz w Duszpasterskiej Grupie Wsparcia prowadzonej przez kapelana więziennego. Jednym
słowem – dusza człowiek.

Marek Książek
