# Co zwracają olsztynianie? Lepiej nie czytaj!

- Link: https://tko.pl/11115,2014,01,18,co-zwracaja-olsztynianie-lepiej-nie-czytaj
- Published: 2014-01-18T16:25:26+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Są towary, których nie powinno się zwracać. Raczej wątpliwa to okazja, gdy masz
kupić zwracane kilka razy majtki, które ktoś już wcześniej zakładał. Z higieną w
naszym kraju to różnie…**

 Sprzedawcy historiami o klientach sypią jak z rękawa

To już jest niesmaczne jak zachowują się ludzie. Brak wyobraźni i zwyczajna bezczelność
zakrawają na pomstę do nieba! Sprzedawcy historiami o klientach sypią jak z rękawa.

**Gąbka do kąpieli…**

 – Gąbkę chcę oddać – mówi jeden z klientów.

– To poproszę ją oryginalnie zapakowaną i paragon – odpowiada sprzedawczyni.

– Ale ja nie mam opakowania, i co? – pyta mężczyzna.

– Nic, nie mogę wobec tego przyjąć zwrotu. Towar został użyty, i nie mam pewności,
że tak nie było po wyjęciu go z opakowania – odpowiada ekspedientka.

– Co za nonsens, nikt tego nie używał! O proszę spojrzeć, jest sucha!

– Proszę pana, niestety nie mogę przyjąć zwrotu.

– Co za chamstwo, więcej nie zrobię tu zakupów. Gdzie zasada: klient nasz pan?!

 **Taka polityka **

– Ludzie zwracają wszystko – mówi Ewa, pracownica jednej z sieciówek handlujących
głównie ciuchami w [Olsztynie](https://tko.pl/olsztyn). – Mają do tego prawo i nikt
im tego nie broni, ale za dużo sobie pozwalają. Zwyczajnie wykorzystują politykę
sieciówki, która jest silnie zorientowana na klienta i zrobi wszystko, by tylko 
nie urazić delikwenta w zamian za jego lojalność (w domyśle: pieniądze). Jeśli klient
chce zwrócić dany towar musi pamiętać o kilku sprawach. Oddać można produkt pełnowartościowy
tzn.: z oryginalnymi zabezpieczeniami, metkami, nie uszkodzony, nienoszony wraz 
z oryginalnym opakowaniem. Przede wszystkim trzeba mieć przy sobie paragon stanowiący
dowód zakupu.

Są klienci, którzy sztukę zwrotów opanowali do perfekcji. – Niektóre panie kupują
sobie na sylwestra kieckę lub drogą biżuterię, by przed innymi lśnić, a zaraz po
zabawie zwracają. Tratują sklepy jak wypożyczalnie ubrań i bezczelnie to wykorzystują.

** Widziały gały co brały**

– Raz miałyśmy przypadek pani, która chciała po 2-ch tygodniach oddać bieliznę: 
majtki i stanik – opowiada Ewa. – Ileż musiałyśmy się jej natłumaczyć, że tego zwrócić
się już nie da. Zresztą i tak niczego nie wskórałyśmy, bo chciała rozmawiać z kierowniczką.
Klienci po swoich nieudanych wyborach wyżywają się na sprzedawcach. Mają pretensje,
że muszą znowu stać w kolejce, że komuś coś na cztery litery nie udało się naciągnąć.
Rada jest prosta: trzeba pomyśleć, zanim coś się kupi.
