# Olsztyński pisarz: – Małkowski to Joker. Tylko Batmana brak…

- Link: https://tko.pl/111035,2014,11,27,olsztynski-pisarz-malkowski-to-joker-tylko-batmana-brak
- Published: 2014-11-27T09:51:37+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Mariusz Sieniewicz, znany olsztyński pisarz, nominowany m.in. do Paszportów Polityki,
czy Literackiej Nagrody Nike, zabrał głos w sprawie wyborów prezydenckich, pisząc
na swoim blogu, m.in.: – Zmieniały się ustroje, upadały rządy, przewracały się światy,
a Joker zawsze rozdawał karty. Myślę, że dla takich jak on wszystko poza rządzeniem
jest klęską. Smutne, chore, nieuleczalne. Bo za fasadą władzy, za frazesem obietnic,
za opuchlizną idei kryje się pustka.**

_Gotham City i Joker z Wielbarka_

_Proszę sobie tylko wyobrazić: Olsztyn jako Gotham City._

_Gotham City opanowywane jest przez Jokera i jego świtę. Joker to oczywiście Czesław
Jerzy Małkowski. Wszystko się zgadza: i uśmiech spod filuternie zastygłych rzęs,
który spływa do lekko zaciśniętych ust, i uniżona uprzejmość, i serdeczność cięta
z jednego kawałka drewna… aż ciarki przechodzą po plecach. Olsztyńską wersję Jokera
można łyżkami jeść._

_Joker jest wszędzie. Można go spotkać na meczu Stomilu Gotham, na Starym Mieście,
w autobusie, przed drzwiami gothamowskiej biblioteki publicznej. Dobroć Jokera, 
jego gołym okiem widoczna niewinność gęstnieją w listopadowym powietrzu, ścinają
jeziorne brzegi pierwszą tafelką lodu, a błyski fleszów tworzą zimnogniste aureole
nad ufryzowanym starannie delfinem ludu. Chyba tylko przez wrodzoną skromność Joker
nie porusza się po Olsztynie na osiołku._

_Większość mieszkańców cierpi na radosną amnezję, hołubiąc w sobie myśl o dobrym
Jokerze, który – jak nikt inny – ukochał Gotham, i dzięki któremu Łyna była rzeką
mlekiem i miodem płynącą. (Wiele lat później socjologowie nazwą tę amnezję Ketmanem
prowincji.) Pozostali udają, że nic się nie dzieje, nieliczni protestują, układając
listy otwarte. Listy mają moc testamentów, a już na pewno: biletów podróżnych w 
jedną stronę. Bo Gotham jest tak naprawdę miastem prywatnym – Jokera i jemu podobnych:
bonzów, macherów, partyjnych geniuszy, powiatowych cwaniaczków od władzy symbolicznej
i realnej. Oni nigdy się nie zmieniają, zmieniają się tylko ich garnitury. Suki,
te suki, które kiedyś dawały, wpadają teraz w pusty lament, który niesie się po 
ratuszowych korytarzach i płoszy gołębie gruchające na wieży. Zamiast lamentować,
suki powinny głowy posypać popiołem. Był czas, kiedy Joker ofiarowywał im swoją 
wspaniałomyślną „clintonową” słabość, lecz one nie umiały w niej dostrzec łaski,
jaką tylko prawdziwy facet z krwi i lędźwi może obdarzyć kobietę. Powinny czuć się
wyróżnione, a nie – na miłość Boską! – upokorzone. _

_Gotham wybudowane jest z nędzy, podrzędności i kompleksów. Karmi się snami, które
nie są nawet snami jego mieszkańców. Joker i jemu podobni kreatorzy stadnej wyobraźni
pragną, aby ten stan trwał jak najdłużej – on gwarantuje im całkowitą bezkarność._

_I tak jak trzech poetów Marcinów, w słynnym onegdaj brulionowym wierszu, wyznawało:„
a za oknem ni chuja idei”, tak mnie nie pozostaje nic innego, tylko napisać: „a 
za oknem ni chuja Batmana”. Panuje grobowa cisza, w której ostatni liść opada z 
chrzęstem owadziego odwłoku. Znikąd świstu batmańskich skrzydeł, próżno szukać postaci
w czarnym trykocie nietoperzowego zbawcy._
 _Gotham jest dla mnie kategorią mentalną.
Pojawia się w chwili, gdy chcąc nazwać przyzwoitość, etos, moralność, wzruszamy 
ramionami i odwołujemy się do litery prawa, paragrafów, wyroków sądu. Słabiutki,
tchórzliwy, ale też cyniczny wybieg. Tym samym zło nie istnieje poza salą sądową,
poza nią jest nie nazwane. Przyjmuje postać wyłącznie prawnego casusu, wydanego 
na pastwę kapryśnej, nieobliczalnej gry między prokuratorami i adwokatami._

_Można to uznać za przejaw niekonsekwencji z mojej strony, ale nie odmawiam Jokerowi
niewinności, nie chcę skazywać go na infamię, daleki też jestem od jakobińskich 
myśli. Skoro chce Joker żyć i pracować dla dobra miasta, niech żyje i pracuje, choćby
w wolontariacie, w jakieś organizacji społecznej. Obawiam się jednak, że Joker daleki
jest od takich poświęceń. Pod jego deklarowaną miłością do Gotham kryje się najprostszy
atawizm aparatczyka – ordynarny pęd do władzy. Od lat osiemdziesiątych Joker miał
władzę, z roku na rok coraz większą. Jako lokalny działacz PZPR, nadrabiający inteligencję
sumiennością, jako uważny olsztyński cenzor, jako radny nowej lewicy, jako nagle
rozkochany w katolicyzmie prezydent – oto Heath Ledger, jedyny na jakiego nas stać.
Okazuje się, że rację miała Hannah Arendt ze swoją „banalnością zła”, i okazuje 
się również, że nie istnieje coś takiego jak granica etycznego obciachu._

_Całe dotychczasowe życie przeżyłem w mieście, którym on – Joker – rządził. Zmieniały
się ustroje, upadały rządy, przewracały się światy, a Joker zawsze rozdawał karty.
Myślę, że dla takich jak on wszystko poza rządzeniem jest klęską. Smutne, chore,
nieuleczalne. Bo za fasadą władzy, za frazesem obietnic, za opuchlizną idei kryje
się pustka. Totalne, kompletne nic, poszukujące straceńczo uzasadnienia dla swego
istnienia._

_Mariusz Sieniewicz _

**Mariusz Sieniewicz (ur. 1972) – polski prozaik i felietonista, pochodzący z [Olsztyna](https://tko.pl/olsztyn).**

**Opublikował sześć książek: powieści Prababka, Miasto Szklanych Słoni, Czwarte 
niebo, Rebelia (te dwie były nominowane do Paszportu Polityki i Nagrody Literackiej
Nike), Spowiedź Śpiącej Królewny oraz zbiór opowiadań Żydówek nie obsługujemy (nominowany
do Paszportu Polityki i uhonorowany tytułem „Książki Wiosny 2005” Poznańskiego Przeglądu
Nowości Wydawniczych). Jeden z pomysłodawców Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego„
Demoludy”. Wspólnie z Joanną Wilengowską założył pismo literackie Portret. Pracuje
w Teatrze im. Stefana Jaracza.**

Blog autora [**TUTAJ.**](http://mariuszsieniewicz.blogspot.com/)
