# Muzyka w pubie do 22? Kolejne rozprawy z udziałem właścicieli pubów

- Link: https://tko.pl/110883,2014,06,16,muzyka-w-pubie-do-22-kolejne-rozprawy-z-udzialem-wlascicieli-pubow
- Published: 2014-06-16T07:05:39+02:00
- Author: Redakcja TKO

**Kolejny raz w ciągu ostatnich kilku tygodni na ławie oskarżonych zasiadł właściciel
olsztyńskiej knajpy. Znowu poszło o zakłócanie ciszy nocnej. Wszystko zostało zgłoszone
przez ludzi, którzy nie sąsiadują bezpośrednio z lokalem. **

W ubiegłym tygodniu odbyła się rozprawa, w której na ławie oskarżonych usiadł Bartłomiej
Krom, właściciel pubu Carpenter Inn. Dlaczego właściciel popularnego olsztyńskiego
klubu musiał się tłumaczyć przed sędziną z imprezy, która odbyła się w jego lokalu
28 lutego. Miał miejsce tego dnia koncert zespołu KOMP. Dwóch mieszkańców okolicznych
kamienic uznało, że muzyka na żywo jest zbyt głośna i przeszkadza im w wypoczynku.
Policja otrzymała dwa zgłoszenie o zakłócanie ciszy nocnej. Na miejsce przyjechał
patrol. Funkcjonariusze policji i straży miejskiej nie stwierdzili zakłócania ciszy
nocnej. Odjechali spod klubu bez wystawiania mandatu. Zgłaszający zbyt głośną muzykę
nie byli z takiego rozwiązania zadowoleni.

– „Sąsiedzi” nie byli usatysfakcjonowani interwencja patrolu i stwierdzili, ze od
razu skierują wniosek do sądu – mówi Krom.

Co jest ciekawe – żaden ze zgłaszających nie mieszka w budynku przylegającym do 
kamienicy, w której znajduje się pub. Pierwsze zgłoszenie pochodziło od informatyka
mieszkającego na Targu Rybnym. Około 40 metrów od miejsca, w którym odbywał się 
koncert. Drugi telefon wykonał właściciel sklepu odzieżowego, który mieszka w kamienicy
oddalonej o około 20 metrów od pubu. Pierwszy zgłaszający mieszka nad klubem muzycznym
Mezalians (w którym odbywają się imprezy taneczne), a drugi mieszka w kamienicy 
przylegającej do kawiarni Awangarda Bis, należącej do radnego Konrada Lenkiewicza(
w której również w weekendy odbywają się imprezy taneczne). Dodatkowo jak się dowiedzieliśmy–
przedsiębiorca nie mieszka już od pewnego czasu w mieszkaniu nad sklepem. Przeprowadził
się na Jaroty.

W trakcie rozprawy zeznawał właściciel lokalu, obydwaj „poszkodowani” i funkcjonariusz
biorący udział w interwencji. Bartłomiej Krom składając wyjaśnienia opisał całą 
sytuację (łącznie z inwestycjami, które poczynił w celu wyciszenia lokalu i starał
się wykazać, że czasowo interwencja właściciela sklepu nie pokrywa się z trwaniem
koncertu). „Pokrzywdzeni” cały czas powtarzali, że nie są za zamknięciem pubów na
starówce, ale chcą, żeby „po ludzku puszczały muzykę do godz. 22”.

Wyrok w tej sprawie zostanie odczytany 1 lipca, ponieważ sąd w związku z nieścisłościami
musi sprawdzić zapisy zgłoszeń i notatki służbowe policjanta. Z zeznań funkcjonariusz
wynikało jednoznacznie, że w momencie interwencji koncert już się nie odbywał.

To kolejna sprawa w związku z zakłócaniem ciszy nocnej przez kluby funkcjonujące
na starówce. W maja Witold Młynarczyk (właściciel pubu Qźnia) wygrał tego typu sprawę
przed sądem. W tym tygodniu odbyły się też sprawy założone przez mieszkańców starówki
właścicielowi pubu Highlander.

Właściciele pubów, restauracji i lokali na starówce są – zdaniem Witolda Młynarczyka–
szykanowani przez lokatorów starówki, którzy co rusz wzywają policję lub straż miejską,
bo „jest za głośno”. Lokale są zamykane, bo ich właściciele płacą mandaty, przedsiębiorcy
irytują się, że rzucane są im kłody pod nogi i konflikt ten trwa już latami. Dlatego
też, tuż przed rozprawą sądową Młynarczyk pokazywał pismo, które podpisało kilkudziesięciu
właścicieli lokali na starówce, chcących spotkania z szefem RO Śródmieście.

Zapytaliśmy Marka Gawryluka, obrońcę Witolda Młynarczyka, o to jak mają zachowywać
się w sytuacjach konfliktów z sąsiadami przedsiębiorcy:

– Dużo zależy tu od dobrej woli i zdrowego rozsądku policji. Jeżeli przyjeżdżają
na interwencję w sprawie zakłócania ciszy, to powinni sprawdzić faktycznie czy jest
głośno i brać pod uwagę specyfikę miejsca. Jeżeli już sprawa trafi do sądu, to właściciel
lokalu powinien pokazać swoją wolę współpracy. Na czym miałoby to polegać? Przede
wszystkim trzeba pokazać, że poczynione zostały inwestycje związane z wyciszeniem
lokalu. Istnieją również organizacje, które pomagają przedsiębiorcom. Takim właśnie
podmiotem jest stowarzyszenie „Starówka razem” – mówi adwokat.

Pozostaje mieć nadzieję, że problemy z sąsiadami nie zniechęcą przedsiębiorców do
prowadzenia klubów i dalej będzie można miło spędzić wieczór przy kuflu i rozmowach.

KM
