# Piotr Skiba: – Karierę to zrobił Boniek i Deyna, ja to mam przygodę z piłką

- Link: https://tko.pl/110229,2014,10,10,piotr-skiba-kariere-to-zrobil-boniek-i-deyna-ja-to-mam-przygode-z-pilka
- Published: 2014-10-10T07:45:43+02:00
- Author: Redakcja TKO

**– Wziąłem ze sobą aparat na kliszę i jak zobaczyłem boiska w Leeds, to położyłem
się i robiłem zdjęcia. Takiej murawy nigdy w życiu w Polsce nie widziałem, a to 
było boisko treningowe – wspomina swój pobyt w Leeds Piotr Skiba, piłkarz Stomilu
Olsztyn. Bramkarz biało-niebieskich rozmawia z nami o piłce, gotowaniu i początkach
swojej kariery. **

**– Jak oceniasz ostatni mecz z Olimpią Grudziądz? Był to dla was wymagający przeciwnik?**

– Z Olimpią zawsze nam się grało ciężko. Chyba jeszcze nigdy w lidze nie udało nam
się z nimi wygrać. Przed tym meczem uznaliśmy, że musimy wymazać tę historię i zapunktować.
Udało się. Bardzo się cieszymy z tego jednego punktu. To jest punkt zdobyty na ciężkim
boisku i z trudnym przeciwnikiem. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy to wygrać. Mieliśmy
swoją sytuację w samej końcówce. Niestety Łukasz Sapela stanął na wysokości swojego
zadania i mecz zakończył się remisem.

**– Przed sezonem dużo się zmieniło w waszym zespole, jak go oceniasz?**

– Już nie pamiętam kiedy w klubie była aż taka rewolucja, jak teraz. Widać, że z
każdym meczem, z każdym treningiem nabieramy pewności siebie i zgrywamy się, tworząc
zespół. Zbliżamy się do zimy, do okresu, w którym jeszcze bardziej będziemy mogli
się zgrać. Mam nadzieję, że na koniec sezonu to zaowocuje, być może awansem do Ekstraklasy.

**– Macie nadzieję na Ekstraklasę?**

– Po to się gra, tak naprawdę w piłkę, żeby grać o najwyższe cele. Dla nas jest 
nim ekstraklasa i o to będziemy walczyć w każdym meczu.

**– Jak oceniasz kolejnego przeciwnika?**

– Flota to jest chyba największe zaskoczenie obecnego sezonu. Wiadomo z jakimi problemami
się borykali przed rozpoczęciem rozgrywek. Praktycznie już mieli nie wystartować,
ale poskładali jakoś te klocki. Jak to się mówi przysłowiowo „spięli pośladki” i
grają bardzo dobrze, bo są w górnej części tabeli. Na pewno to nie będzie łatwy 
mecz, ale to my gramy u siebie, z wiarą w zwycięstwo i mam nadzieję, że po ostatnim
gwizdku sędziego będziemy się cieszyć ze zwycięstwa.

**– Zacznijmy od początku. Jak to się stało, że jesteś piłkarzem?**

– Od kiedy pamiętam piłka jest w moim życiu. Wychowałem się jakieś 500 metrów od
stadionu. Po szkole zawsze chodziłem na podwórko i między drzewami graliśmy podwórkowe
mecze. Później chodziłem na trening, z treningu znowu wracałem na podwórko i pokazywałem
czego się nauczyłem. Nie od początku byłem bramkarzem, bo jak każdy chłopak chciałem
strzelać bramki. Później, z napastnika zostałem pomocnikiem, z pomocnika obrońcą
i trafiłem na bramkę. Było to na turnieju na Węgrzech, nasz bramkarz dostał czerwoną
kartkę. Ktoś musiał stanąć, nie mieliśmy rezerwowego bramkarza i ja się zgłosiłem.
Spodobało mi się to i tam też kupiłem, w miejscowym sklepie sportowym, swoje pierwsze
profesjonale rękawice i tak zostało do dzisiaj.

**– Właściwie sam sobie wywróżyłeś, że będziesz bronił?**

– Bardziej to opatrzność losu tak sprawiła. Właśnie po tym meczu na Węgrzech byłem
w pokoju z Grześkiem Żytkiewiczem i pytałem go co mam robić? Nie za dobrze szło 
mi w polu, nie czułem się tam najlepiej. Na bramce się odnalazłem. Grzesiek mi powiedział„
rób to co ci serce podpowiada, rób co lubisz robić.” To było ponad 15 lat temu.

**– Kto był Twoim bramkarskim idolem?**

– Mieliśmy swoją drużynę na podwórku. Tam każdy miał innego idola. Ojciec mówił 
do mnie Shilton, może datego, że mamy tak samo na imię. Ale moim idolem był i jest
Peter Schmeichel. Legenda jeżeli chodzi o tę pozycję. To na nim się wzorowałem. 
Porównywano mnie do niego, bo podobnie wyglądamy.

**– A kogo doceniasz z obecnie grających bramkarzy?**

– Jest wielu bramkarzy, których doceniam. Od każdego można coś podpatrzeć, ale jestem
sobą, robię swoje i na razie to wychodzi.

**– Jesteś rodowitym olsztynianinem. Masz jakieś ulubione miejsce poza stadionem,
podwórkiem, poza bramkami utworzonymi z drzew?**

– Na pewno olsztyńskie restauracje (śmiech). Za młodu były wyjścia na jakieś tam
dyskoteki, wiadomo jesteśmy ludźmi i każdy się musi jakoś odstresować. Ja też taki
byłem. Teraz to najchętniej zaglądam na starówkę i nad jeziora. O tyle mamy dobrze,
że mieszkamy w krainie tysiąca jezior. Nigdzie nie jest tak dobrze, jak w domu, 
w Olsztynie.

**– Można powiedzieć, że jesteś smakoszem?**

– Oczywiście, teraz mamy nową kuchnię z żoną i czasami udajemy Pascala. Lubimy pichcić,
poznawać nowe smaki i każda nowa restauracja, jaka jest otwierana w Olsztynie, jest
przez nas odwiedzana i krytykowana. Oglądamy też programy kulinarne i potem staramy
się odtworzyć te dania z programów samemu w domu. Każdy człowiek chyba lubi jeść,
a kuchnia to taka nasza pasja. Nie można sobie pozwolić codziennie na pizzę, MCDonalds’a,
bo potem to się odbija na formie, więc jemy dużo owoców, warzyw i ogólnie staramy
się jeść fit.

**– A jakieś sporty poza piłką nożną?**

– Kiedyś była ich cała lista. Ping-pong, tenis ziemny, koszykówka, siatkówka, jakieś
sporty walki. Najbardziej odnalazłem się w futbolu. Wydaje mi się, że każdy za młodu
próbuje się w każdym sporcie, a to życie ukierunkowuje. Mi jest pisana piłka nożna.

**– Założyłeś też swoją firmę i produkujesz rękawice.**

– Miałem sklep internetowy ze sprzętem dla bramkarzy. Z początkiem tego roku zdecydowałem
się zrobić krok w przód i stworzyć własną markę rękawic. Jak widać, na razie ma 
to pozytywny rozgłos, czyli idę w dobrym kierunku. Rękawice są dobrej jakości, sprawdzają
się, nie zawodzą. To jest dla bramkarza bardzo ważne, żeby w rękawicach czuć się
dobrze, mając pewność, że one go nie zawiodą w ważnej chwili. I takie są moje rękawice
4Keepers.

**– Opowiedz nam o swojej przygodzie w Anglii. Jak to się stało, że tam pojechałeś?**

– Dostałem zaproszenie do Leeds United na testy. Bez wahania spakowałem się. Wtedy
jeszcze nie były w modzie samoloty tylko autokary. Z dnia na dzień jakoś udało nam
się nabyć bilety i wsiadłem w autobus. 36 godzin jazdy i byłem na miejscu na treningu
w Leeds. To, co tam przeżyłem, pozostanie na zawsze w mojej pamięci. „Szary człowiek”
z Olsztyna, ze Stomilu, który był wtedy jeszcze w IV Lidze. Wziąłem ze sobą jeszcze
aparat na kliszę. Jak zobaczyłem boiska, to położyłem się i robiłem zdjęcia. Takiej
murawy nigdy w życiu w Polsce nie widziałem, a to było boisko treningowe. Jeszcze
rok wcześniej Leeds United grało w Lidze Mistrzów, a z takiego zaproszenia tylko
wariat by nie skorzystał. Niestety, nie udało mi się otrzymać kontraktu. Pracę dostał
Caspar Ankergren. Jednak mimo to postanowiłem zostać w Anglii i spróbować swoich
sił.

**– Podsumowując, jak wspominasz ten okres w swoim życiu?**

– To była dla mnie szkoła życia. Wyjechałem tam sam, byłem z dala od rodziny. Na
początku z kiepskim angielskim. Jestem ambitnym człowiekiem. Obrałem sobie za cel,
że chcę się nauczyć angielskiego i zagrać w Anglii, poczuć ten klimat. Od małego
marzyłem, żeby zagrać na Wyspach. Mam to szczęście, że było mi to dane.

**– Jak porównałbyś piłkę w Anglii z tą w Polsce?**

– Jeśli chodzi o kibiców, o zainteresowanie meczem i całą tę otoczkę, to Anglia 
ma przewagę. Na mecze Bradford City, z którym trenowałem przychodziło 17-20 tysięcy
osób. U nas na mecze IV Ligi przychodzi garstka osób. My nawet w Ekstraklasie nie
mamy takich frekwencji. Tam piłka nożna jest religią. Gazeta nie zaczyna się od 
polityki tylko od futbolu. W Olsztynie mamy tak specyficznych kibiców, że są z nami
na dobre i na złe. Jeżdżą za nami setki kilometrów i chwała im za to. Klimat w Olsztynie
mamy niesamowicie dobry do gry w piłkę i oby jak najszybciej ta Ekstraklasa u nas
była. [Olsztyn](https://tko.pl/olsztyn) na nią zasługuje.

**– Słyszeliśmy, że sam dla siebie projektujesz meczowe trykoty?**

 – Od kiedy Stomil zaczął współpracować z firmą R-GOL, ja sam ustalam kolorystykę,
przejścia i wzory. Sam układam to wszystko. Mówi się, że jak cię widzą, tak cię 
piszą, a jeżeli się nie umie bronić, to trzeba chociaż wyglądać, więc to jakoś tak
idzie u mnie w parze.

**– Ale w ostatnich meczach swoją obroną pokazałeś, co potrafisz.**

– Wygrywa, przegrywa, czy remisuje cały zespół. Ja staram się wykonywać swoją robotę
jak najlepiej i pomagać zespołowi. Cieszy mnie, że punktujemy, bo potrzebujemy tych
punktów z perspektywy walki o Ekstraklasę. Na razie wychodzi tak, że praktycznie
w każdym meczu zdobywamy jakiś punkcik, jak nie trzy. Cieszy to, że ciężka praca
na treningach przynosi rezultaty w postaci punktów w meczach ligowych.

**– Jak się czujesz w roli świeżo upieczonego męża?**

– Na razie cieszymy się życiem, sobą, odnajdujemy się w nowych rolach, czyli mąż
i żona. Fajnie to brzmi, że już nie „Misiek” czy „Paula”, tylko „żono”, „mężu”.

**– Czyli na razie nie planujecie dzieci?**

 – Tego nie można planować, oczywiście fajnie by było mieć potomka, gdyby to był
synek to na pewno będę chciał, żeby też grał w piłkę, poszedł w ślady ojca, żeby
bronił.

**– Który mecz na zawsze utkwi w Twojej pamięci?**

– Gdzie karnego broniłem u siebie chyba z Termaliką, kiedy wygraliśmy, a ja przy
stanie chyba 0:0 obroniłem rzut karny. Fajne to uczucie, bo wtedy wszyscy skandują
twoje nazwisko. Po to się gra, żeby zadowalać kibiców, ale wydaje mi się, że każdy
mecz, gdzie mam sporo roboty, i tę robotę wykonuję pozytywnie, przynosi mi zadowolenie.

**– Skąd się wzięła ksywa „Bubu”?**

– Ona się wzięła nie od tego, że byłem gruby jak miś Bubu, tylko od niefortunnej
kontuzji jakiej doznałem na treningu, jak Stomil jeszcze był w drugiej lidze. Norbert
Witkowski podczas jednej z mojej interwencji zamiast w piłkę kopnął mnie w twarz
i miałem pęknięcie zatoki przynosowej. Tak mi napuchła jedna strona, że wyglądała
jak misiek. Miałem dwie twarze. Jedna normalna, druga w ogóle nie do poznania. I
Norbi powiedział “Piotrek wyglądasz jak Miś Bubu” i tak już zostało.

**– Co zamierzasz po zakończeniu kariery?**

– Kariery to zrobili Boniek, Deyna, ja to mam przygodę z piłką. Na pewno będę chciał
się zająć swoją firmą 4Keepers, nie wiem, czy będę chciał i czy będę miał czas na
to, żeby zająć się “trenerką”. Kiedyś myślałem, mając już firmę, że fajnie by było
założyć Akademię Bramkarską; tutaj na Warmii i Mazurach, bo też jest na to zapotrzebowanie.
Zobaczymy. Jakieś tam pomysły i plany na razie są, a co z tego wyniknie… zobaczymy.
Trzeba sobie stawiać poprzeczkę wysoko, żeby osiągnąć sukces i małymi krokami, mam
nadzieję, że taki osiągnę.

Rozmawiali: Monika Oklińska i Aleksander Chodźko
