# Jest Internet, są prywatne poradnie, a do nas dzwoni coraz więcej osób

- Link: https://tko.pl/110148,2014,10,05,jest-internet-sa-prywatne-poradnie-a-do-nas-dzwoni-coraz-wiecej-osob
- Published: 2014-10-05T10:59:43+02:00
- Author: Redakcja TKO

– **Jest Internet, są prywatne poradnie, a do nas dzwoni coraz więcej osób – Telefon
Zaufania z Olsztyna działa już od 40 lat **

O olsztyńskim Telefonie Zaufania „Anonimowy Przyjaciel” rozmawiamy z przewodniczącym
Olsztyńskiego Stowarzyszenia Pomocy Telefonicznej, Andrzejem Kurowskim, który opowiada
nam o działalności placówki i pracy dyżurnego.

**Panie Andrzeju, od założenia „Anonimowego Przyjaciela” minęło już prawie 40 lat.
Od czego to się wszystko zaczęło?**

W 1967 r. pani prof. Grażyna Świątecka, dziś szefowa Polskiego Towarzystwa Pomocy
Telefonicznej, razem z panem prof. Tadeuszem Kielanowskim założyli pierwszy telefon
społeczny w Gdańsku. Wprawdzie trzy miesiące wcześniej powstał we Wrocławiu pierwszy
w Polsce telefon zaufania założony przez pana prof. Adama Bukowczyka, ale tam pełniono
płatne dyżury. My podglądnęliśmy Gdańsk i przenieśliśmy tę ideę tutaj. Jej realizacja
była możliwa dzięki pracy działaczy różnych organizacji społecznych i entuzjastów,
m.in. Sławomira Olka, nieżyjącego już działacza opozycji. [Olsztyński](https://tko.pl/olsztyn)
Telefon Zaufania działa od 29 października 1974 r., tego dnia odbyła się pierwsza
rozmowa.

**Domyślam się, że działanie placówki jest częściowo uzależnione od instytucji zewnętrznych.**

Tak, współpracujemy z organizacjami pozarządowymi, jak również z władzą zarówno 
samorządową, jak i państwową. Nie ma takiej możliwości, żeby działalność placówki,
a jesteśmy jedyną społeczną placówką tego typu pracującą 24 godziny przez 7 dni 
tygodnia, nic nie kosztowała. W ramach zlecenia pracuje u nas osoba, która organizuje
funkcjonowanie Telefonu, natomiast dyżury są w stu procentach dyżurami społecznymi.
Wolontariuszy jest ok. 100, to armia ludzi. Niestety, mimo naszych starań i okresowego
zwolnienia z opłat, osoby, które do nas dzwonią, płacą za rozmowę, chyba że mają
ulgi wynikające z ich abonamentu. Współpracujemy również z Centrum Powiadamiania
Ratunkowego – 112. Przekierowywane są na nas rozmowy, które dyżurni tego telefonu
uznają za wymagające wsparcia psychicznego. Możemy również rozmawiać przez skype’a.

**Czy jest możliwość rozmowy z obrazem? **

Oni tak, ale my nie, pracujemy anonimowo. Od dzwoniącego zależy, czy zdecyduje się
włączyć kamerkę czy nie.

**Jak wygląda bilans Anonimowego Przyjaciela z czterech dekad?**

Przez te 40 lat przeprowadziliśmy ponad 181 tys. rozmów. W tym roku zbliżamy się
już teraz do 4,5 tys. (w chwili przeprowadzania rozmowy było ich dokładnie 4 495–
przyp. red). Dzwoni do nas cała Polska. Mamy też ok. 10% rozmów telefonicznych z
zagranicy. Dzwonią oczywiście Polacy, najczęściej osoby, które w ostatnich 10-15
latach wyemigrowały za chlebem, licząc na wielki sukces ekonomiczny.

**Jeśli mowa o zagranicznych telefonach, to z jakich części świata najczęściej mają
Państwo połączenia? **

Niewątpliwie najwięcej telefonów jest z Irlandii, Wielkiej Brytanii i z Niemiec.
Ale mamy telefony i z Norwegii, i ze Szwecji, z Australii nawet notujemy, z Luksemburga,
ale nie są one masowe. Czasami nie wiemy, z jakiego kraju do nas dzwonią. Jak nie
wynika to z rozmowy i jeżeli nie ma takiej potrzeby, żeby zadawać pytania ­– nie
naciskamy. To jest telefon, w którym to tamta osoba musi się wygadać, wyrzucić z
siebie stres. Jest to tak zwana terapia słuchania i zaprzyjaźniania. Słuchamy, a
zadając pytania, zaprzyjaźniamy się. To partnerska rozmowa, nie poradnia: nie jesteśmy
telefonem, który zna rozwiązanie problemów życiowych wszystkich, którzy dzwonią.
Ten problem musi rozwiązać sam dzwoniący. My mu to tylko ułatwiamy, rozmawiając 
z nim np. o konsekwencjach takiego, a nie innego wyboru, natomiast to on musi podjąć
ostateczną decyzję.

**Z czym dzwoniący zgłaszają się do dyżurnych? **

Ludzie dzwonią przede wszystkim wtedy, gdy przeżywają jakiś głębszy stres związany
z samotnością, przemocą w rodzinie, alkoholizmem lub innymi uzależnieniami – swoimi
czy osób im bliskich. Telefon to szukanie koła ratunkowego, zarówno przez rodzinę,
jak i przez tego, który nadużywa. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że rozmowa z 
osobą, która jest np. pod wpływem alkoholu, nie ma większego sensu. Ona musi najpierw
odstawić kieliszek, a dopiero potem z nami rozmawiać.

Są osoby, które dzwonią do nas cyklicznie, są w stałym kontakcie. Najczęściej już
w starszym wieku, samotne, które chcą zasygnalizować, co się u nich dzieje, zaprzyjaźniają
się z nami w jakiś sposób. Ale czasami ludzie dzwonią, bo nie mają z kim podzielić
się swoim szczęściem.

**A zdarzają się telefony z podziękowaniami? **

Oczywiście. Nierzadko to jest tak, że kogoś namówił kolega, koleżanka, ktoś, kto
już do nas dzwonił. Szeptana „reklama” bywa najlepsza.

**Jest pan przewodniczącym olsztyńskiego Telefonu. Od jak dawna jest pan z nim związany?**

Dołączyłem miesiąc po utworzeniu Telefonu i do dnia dzisiejszego jestem związany
z „Anonimowym Przyjacielem”.

**Czy pamięta pan swój pierwszy telefon? **

Nie, ale pamiętam datę pierwszego dyżuru – 4 grudnia 1974 r. Miałem 23 lata i byłem
najmłodszym dyżurnym.

**40 lat to szmat czasu – jak nie popaść w rutynę? **

Przez Telefon przeszło już ponad 500 dyżurnych. Jeśli chodzi o wypalenie, to mamy
dwie osoby, które dyżurują 40 lat. Ja jestem trzeci, 40 lat bez tego jednego miesiąca,
i jeszcze jedna pani, której staż to 39 lat i 8 miesięcy. Mamy też 13 dyżurnych,
którzy są z nami ponad 25 lat.

Co roku przyjmujemy nowych, w tym momencie rozpoczęliśmy nabór. Rekrutacja ma kilka
etapów, a przyjęci mogą dyżurować dopiero po kilkumiesięcznym szkoleniu. Musimy 
dobrze poznać te osoby, żeby się przekonać, czy można im zaufać, czy ci, którzy 
dzwonią, mogą powierzyć im swoje tajemnice.

**Czy jest w takim razie coś, co pan szczególnie zapamiętał?** **Jakieś osoby, zdarzenia?**

Nie możemy o tym opowiadać, ale tak. To jest sprawa skomplikowana i delikatna, czasami
wychodzi się ze łzami w oczach, nawet trudno sobie wyobrazić, jakie rzeczy ludzie
przeżywają, a dzielą się tym z nami.

**Są momenty, w których pan myśli, że chciałby zrobić więcej, ale nie może? Taka
zwykła ludzka niemoc, która każe wątpić w sens swojego działania?**

Jestem radcą prawnym ponad 30 lat i zdarza się, że nie odnoszę sukcesu. Znam smak
porażki. Tak też bywa czasem w przypadku telefonu zaufania. Staramy się jednak również
w takich sytuacjach dawać nadzieję. My możemy działać tylko przez telefon, podpowiedzieć
coś, ale w żadnym wypadku nie możemy za kogoś podejmować decyzji. W wielu przypadkach
tak mało potrzeba tym osobom, które dzwonią do Telefonu, czasami może wystarczyć
ciepłe słowo.

**Jakie są plany placówki na najbliższe tygodnie?**

Planowaliśmy jakiś skwerek albo miejsce w parku nazwać imieniem Anonimowego Przyjaciela.
Ale w czasie rozmowy z panią Wiceprezydent Małgorzatą Bogdanowicz-Bartnikowską zrodził
się pomysł, żeby w mieście ustawić kilka ławeczek, ławeczek Anonimowego Przyjaciela,
które byłyby oznakowane i stały w bezpiecznych miejscach, ale odizolowanych, dalej
od pozostałych ławek. Może w Parku Centralnym, przy Bibliotece Pedagogicznej czy
na terenie parkowych pasaży łączących Nagórki z Jarotami. Siadające tam osoby dałyby
innym sygnał – czuję się samotny, chcę po prostu porozmawiać. Oczywiście to od tego,
który chce się zwierzać, będzie zależało, na ile zechce się otworzyć. Może to by
się spodobało również i w innych miastach, na to liczymy.

Olsztyński Telefon Zaufania dyżuruje przy dwóch liniach: 89 527 00 00 i 89 19 288
przez 24 godziny we wszystkie dni tygodnia.

 JC
