# Nie ma mocnych na złodziei na Dajtkach

- Link: https://tko.pl/110139,2014,05,14,nie-ma-mocnych-na-zlodziei-na-dajtkach
- Published: 2014-05-14T07:20:11+02:00
- Author: Redakcja TKO

**Wchodzą do sklepu. Wyjmują alkohol z lodówki i uciekają. Dwóch chuliganów terroryzuje
sklepikarzy na olsztyńskich Dajtkach.  **

Co zrobić kiedy dwóch chuliganów regularnie okrada jeden sklep? Robią to na tyle
perfidnie, że zabierają przede wszystkim alkohol i zawsze poniżej 250 złotych. Taka
sytuacja ma miejsce na [olsztyńskich](https://tko.pl/olsztyn) Dajtkach. Dwóch młodych
mężczyzn kilka razy w miesiącu okrada sklepy spożywcze należące do jednego właściciela.
–
Przychodzą do sklepu i raz coś kupią, a innym razem wyciągną z lodówki alkohol i
wybiegną bez płacenia. Sprzedawczynie nigdy nie wiedzą, jak tym razem zachowają 
się chuligani – mówi nam właścicielka sklepu. Kradzieże powtarzają się od wielu 
miesięcy. Na miejsce wzywana jest policja, a młodzi mężczyźni dobrze znani są w 
olsztyńskiej komendzie i w sądzie. Każdy z nich ma po kilka wyroków związanych z
drobnymi kradzieżami. Znani też są na osiedlu i nie należą do najbardziej lubianych
przez mieszkańców. – To takie agresywne żule, które kręcą się po Dajtkach – mówi
nam mężczyzna mieszkający w okolicach jednego z okradanych sklepów. Co w takim razie
może zrobić sprzedawca, który jest regularnie okradany przez tych same osoby, które
kpią z sobie z prawa i uczciwie robiących zakupy ludzi? – Pracownik sklepu może 
nie obsłużyć takie osoby, a nawet nie wpuścić jej do sklepu. My ze swojej strony
kierujemy sprawę do sądu i niestety nie możemy zrobić nic więcej – mówi Krzysztof
Bisior z Komendy Miejskiej Policji. W teorii ma to sens, jednak w praktyce osoby
sprzedające boją się wyrostków, nie ma pewności, że w trakcie kłótni mężczyźni nie
posuną sie o krok dalej i użyją wobec pracownic przemocy. – Policja zgłasza sprawę
do sądu. Mężczyźni są karani. Właściciel zawsze może założyć mężczyznom sprawę cywilną,
w której może dochodzić zadośćuczynienia – mówi nam rzeczniczka sądu Agnieszka Żegarska.
Jak widać sklepikarze są bezradni w takich sytuacjach. Mężczyźni znaleźli lukę, 
dzięki której są bezkarni (ponieważ kary nałożone przez sąd nie robią na nich żadnego
wrażenia). – To nie są duże kwoty, ale sumując skradziony towar okazuje się, że 
to całkiem duże straty – żali się właścicielka.

KM
