# Będziemy dokładać do lotniska i to długo

- Link: https://tko.pl/109944,2014,09,24,bedziemy-dokladac-do-lotniska-i-to-dlugo
- Published: 2014-09-24T07:10:58+02:00
- Author: Redakcja TKO

**Budowa lotniska w Szymanach to jedna z najbardziej krytykowanych inwestycji, realizowanych
w naszym regionie z unijnych funduszy. Zdaniem spółki, która zarządza lotniskiem,
port lotniczy ma zacząć przynosić dochód od 2020 roku. Grzegorz Sobczak, redaktor
naczelny „Skrzydlatej Polski”, mówi wprost: – To lotnisko nie ma racji bytu.**

O budowie regionalnego lotniska, które miało połączyć Warmię i Mazury ze światem,
mówiło się od dawna, ale poza spekulacjami nic z tego nie wynikało, choć zainteresowanie
portem lotniczym w tej części kraju było widoczne. Przychylnym okiem patrzyła na
Szymany największa tania linia lotnicza Ryanair, która podpisała z ówczesnymi władzami
lotniska – spółką PL Szczytno-Mazury – list intencyjny, zapewniając, że będzie chciała
latać z Szyman.

** Pantel zaproponował żurawia**

Przyszedł rok 2014 i nowo powstała spółka samorządowa Warmia i Mazury podpisała 
w Urzędzie Marszałkowskim umowę o dofinansowanie projektu „Regionalny Port Lotniczy
[Olsztyn](https://tko.pl/olsztyn)-Mazury” z funduszy Programu Operacyjnego Warmia
i Mazury 2007-2013. Wartość umowy opiewa na nieco ponad 205 mln złotych, z czego
83 miliony pochodzi z kieszeni podatnika, a reszta z unijnej kasy. Zgodnie z harmonogramem
prac lotnisko powinno zacząć funkcjonować na przełomie 2015/2016 roku.
 Obecnie 
prace w porcie lotniczym są już zaawansowane, a spółka wyłoniła już wszystkich wykonawców
najważniejszych robót. Firma Skanska buduje ogrodzenie wokół lotniska (koszt 3,9
mln zł) i budynek lotniskowej straży pożarnej (9,2 mln zł). W lipcu tego roku na
płytę lotniska wszedł Mostostal Kraków, który za ponad 110 mln złotych wybuduje 
pole wzlotów, wartownię oraz opracuje projekt i wybuduje naziemną pomoc radionawigacyjną
ILS/DME. Z kolei Mostostal Warszawa za 56,5 mln złotych postawi terminal lotniskowy
wraz z infrastrukturą towarzyszącą. Dodać należy, że terminal zaprojektował olsztyński
architekt Tomasz Lella i jego zespół ze Studia Form Architektonicznych „Pantel”,
a sama konstrukcja ma nawiązywać do lokalnego charakteru portu – terminal będzie
miał kształt lecącego żurawia. Z Olsztyna do terminala w Szymanach będzie można 
dojechać szynobusem w czasie około 50 min. Zmodernizowana zostanie linia kolejowa
Olsztyn-[Szczytno](https://tko.pl/szczytno)-Szymany oraz zostanie wybudowana nowa
linia kolejowa odchodząca od stacji Szymany do terminala. Koszt wszystkich kolejowych
prac to 72 mln zł.

** Mamy być na plusie od 2020 roku**

Czy lotnisko będzie opłacalne? Na odpowiedź na to pytanie czekają wszyscy, bo kryje
się za nią nie tylko możliwość latania po świecie, ale także to, czy podatnicy będą
musieli dokładać do jego funkcjonowania. Będą. Ale po kolei.
 – Przeprowadzona analiza
potencjału lotniska pozwala nam założyć ruch na poziomie 80 tys. pasażerów w pierwszym
roku funkcjonowania lotniska – mówi Kamila Naruszewicz, kierownik ds. marketingu
w Spółce Warmia i Mazury. – W kolejnych latach liczba pasażerów będzie sukcesywnie
wzrastać i w 2020 roku wyniesie około 250 tys. pasażerów, a po 2035 roku może przekroczyć
1 mln pasażerów. W pierwszych latach działalności spółka przewiduje, że będzie na
minusie. Koszty będą kształtowały się na poziomie 3 mln zł rocznie, ale w tej chwili
trudno określić wysokość spodziewanych przychodów, ponieważ zależy to w znacznej
mierze od natężenia ruchu oraz rodzaju przewoźników, którzy będą korzystać z lotniska
w Szymanach. – Zakładamy, że około 30 proc. przychodów będzie pochodzić z działalności
pozalotniskowej, np. tankowania, usług handlingowych, wynajmu powierzchni, reklamy,
opłat za parkingi itp. Prognozy wskazują przekroczenie progu rentowności około roku
2020 – dodaje Kamila Naruszewicz. To odważne deklaracje, bo z danych Urzędu Lotnictwa
Cywilnego wynika, że spośród trzynastu lotnisk w Polsce, na których wykonuje się
ruch pasażerski, tylko kilka zarabia na siebie i nie trzeba do nich dokładać. Co
więcej, liczba tych, którzy zarabiają na swojej działalności, regularnie spada. 
W 2009 roku siedem lotnisk, spośród jedenastu działających, było na plusie. W latach
2010-2011 utrzymany był ten sam wynik, ale w 2012, kiedy uruchomiono dwa dodatkowe
lotniska w Polsce, na plusie było już tylko sześć portów, a rok temu już tylko trzy!
Wiąże się to także z dynamiką wzrostu ruchu pasażerskiego w Polsce. W latach 2009-
2011 ruch na polskich lotniskach wzrósł o 6-8 proc. Rok 2012 to boom na latanie (
to wówczas wszedł na polski rynek tani przewoźnik OLT Express, który potem z hukiem
upadł – red.), bo wskaźnik ten podskoczył do 13 proc., ale rok temu zanotowano tylko
dwuprocentowy wzrost ruchu pasażerskiego. – Jeśli weźmiemy pod uwagę dane z ostatnich
pięciu lat to najwyższą dynamikę wśród lotnisk, które już wtedy istniały, zanotowała
Zielona Góra. Lotnisko to należy jednak pominąć z uwagi na to, że w 2013 roku obsłużyło
zaledwie nieco ponad 12 tys. pasażerów – wyjaśnia Mateusz Kotliński z zespołu ds.
mediów Urzędu Lotnictwa Cywilnego. – Z pozostałych portów największą dynamikę zanotowały
porty w Rzeszowie i w dalszej kolejności w Gdańsku. Jeśli wziąć pod uwagę nie dynamikę,
a rzeczywisty wzrost liczby pasażerów, to liderem w 2013 roku było lotnisko Chopina
w Warszawie, które obsłużyło ponad 1,2 mln pasażerów więcej niż pięć lat wcześniej.

** Próg rentowności: 700 tys. pasażerów**

W komunikacie komisji ws. wytycznych wspólnotowych z 2005 roku, dotyczących finansowania
portów lotniczych i pomocy państwa na rozpoczęcie działalności dla przedsiębiorstw
lotniczych, oferujących przeloty w regionalnych portach lotniczych, wskazuje się,
że lotnisko osiąga próg rentowności przy 1,5 mln obsłużonych pasażerów.
 – Trudno
jednoznacznie wskazać na konkretny próg rentowności portu lotniczego – ocenia Mateusz
Kotliński. – Należy wskazać, że wytyczne komisji z 2014 roku nie określają już progu
rentowności portów lotniczych. Jednak przy wyznaczaniu progów dozwolonej pomocy 
wytyczne odnoszą się do liczby 700 tys. lub miliona obsłużonych pasażerów. Na tej
podstawie można byłoby więc przyjąć przedział między 0,7-1,0 mln pasażerów jako 
orientacyjny próg rentowności portów lotniczych. Należy jednak mieć na uwadze, że
konkretna liczba będzie różna dla indywidualnych lotnisk. A to oznacza, że szacowany
przez władze lotniska rok 2020, jako ten, w którym port zacznie na siebie zarabiać,
jest mocno optymistyczny. Aby łatać dziury finansowe i mieć na pensje dla czternastu
zatrudnionych osób spółka kupiła budynek przy ul. Kościuszki w Olsztynie za 5,2 
mln zł. W nowym budynku będzie znajdował się punkt informacyjny portu lotniczego,
kasa i punkt sprzedaży biletów lotniczych. Pozostałe pomieszczenia zostaną wynajęte,
a spodziewany przychód z wynajmu to milion złotych rocznie.

** Ruch pasażerski to za mało**

Aby zacząć zarabiać, to najpierw trzeba zacząć latać. Spółka aktywnie prowadzi rozmowy
z przewoźnikami, którzy mieliby kursować do i z Szyman. W kwietniu 2014 r. podpisano
list intencyjny z liniami lotniczymi SprintAir SA oraz porozumienie z przewoźnikiem
Eurolot SA.
 W planach jest organizacja lotów do krajów, gdzie za chlebem wyjechało
najwięcej rodaków. – Przewidujemy regularny ruch do Wielkiej Brytanii, Niemiec, 
Skandynawii oraz Irlandii – mówi Kamila Naruszewicz. – Planujemy uruchomienie ruchu
czarterowego do krajów basenu Morza Śródziemnego. Przewidywane kierunki krajowe 
to Gdańsk, Wrocław i Katowice. Lotnisko będzie także dostępne dla ruchu general 
aviation, czyli dla lotów prywatnych z wyłączeniem lotów rozkładowych oraz wojskowych.
Prócz tego władze portu rozmawiają z WizzAirem oraz Ryanairem. Prawdopodobnie obaj
przewoźnicy chętnie polecą z Szyman, ale będą stawiać ostre warunki. To głównie 
dzięki umiejętnościom negocjacyjnym Ryanair dominuje w Europie, bo stawia sprawę
na ostrzu noża. Żąda mniejszych opłat lotniskowych, z których m.in. utrzymują się
porty, i od tego uzależnia, czy wejdzie z regularnymi rejsami, czy też nie. Samorządy
lub spółki, które kierują lotniskami robią, co mogą, aby zachęcić potentatów do 
latania z ich lotnisk, ale obniżanie opłat powoduje, że i tak są dziury w kasie.
Grzegorz Sobczak, redaktor naczelny „Skrzydlatej Polski”: – W mojej ocenie to lotnisko
nie ma racji bytu i nigdy nie będzie dochodowe. Mam inną teorię na temat idei jego
powstania. Obok przecież znajduje się ośrodek wywiadowczy… Ale patrząc realnie na
tę inwestycję, to trzeba sobie powiedzieć wprost, że z samego ruchu turystycznego
lotnisko się nie utrzyma, a Szczytno i Szymany są położone daleko od dużych miast,
ośrodków przemysłowych czy dużego biznesu. Większą rację bytu miałoby lotnisko w
Olsztynie, w okolicach Augustowa czy Białegostoku, bo za lotniskiem w Szymanach 
nic nie przemawia.

Karol Fryta
