# Olsztynianie walczyli z ortografią

- Link: https://tko.pl/108772,2014,02,22,olsztynianie-walczyli-z-ortografia
- Published: 2014-02-22T16:12:12+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Z okazji Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego Miejska Biblioteka Publiczna 
przygotowała dla Olsztynian specjalne dyktando. **

Wczoraj (21.02.) w Planecie 11 odbyło się po raz siódmy miejskie dyktando. Znajomość
ortografii i interpunkcji sprawdziło ponad 80 osób. Wśród ich był prezydent Piotr
Grzymowicz, oficer rowerowy Mirosław Arczak, piłkarze Stomilu [Olsztyn](https://tko.pl/olsztyn).
Tekst dyktanda przygotował olsztyński pisarz Mariusz Sieniewicz.

– Chciałem odejść od niefortunnej formuły wcześniejszych dyktand, w których uprawia
się pejzaże dotyczące miasta.Stwierdziłem, że skoro jest to dyktando dotyczące naszego
języka ojczystego, to bohaterem tekstu uczyniłem pisarza – mówi autor tekstu

Najlepiej spośród wszystkich piszących wypadła pani Karolina Potkaj, która popełniła
w całym tekście tylko jeden błąd. Nagrodą był tablet, który został ufundowany przez
prezydenta Piotra Grzymowicza.

**Oto cały tekst, z którym mierzyli się uczestnicy w Planecie 11:**

> Pisarz ambitny.pl
> Pewien olsztyński autor cieszy się sławą kongenialnego pisarza. Wszyscy znają 
> jego poemat „Duchy słów jęczą w niewoli” lub powieść „W tę i we w tę mojej pięćdziesięciogroszówki”,
> która zdobył Grand Prix w konkursie „Harfą i Pianolą Słowa”. To o nim wspomniano
> raz w TVP Info, a krytyk Szypułko pisał, że talentem depcze Miłoszowi po piętach.
> W swoim dorobku ma dwadzieścia tomów poezji, dziesięć powieści, sześć antropologicznych
> esejów i cztery jednoaktówki. Każde to opus magnum i biały kruk. Ich nakłady sięgają
> trzystu egzemplarzy, a trzeba zaznaczyć, że nie ma aż tak licznej familii. Konia
> z rzędem temu, kto znajdzie choć jeden oryginalny egzemplarz „Glisty warmińskiej”,
> czy „Ostrokołu somnambulicznych obcążków”. Nadaremnie się trudzić. Wszystkie –
> na ogół zaczytane na śmierć. Zaciśnięte z zazdrości, trupioblade usta kolegów 
> po piórze są najwłaściwszą miarą jego sukcesu. Ci strzelają korkami Igristoje 
> ledwie przekroczą sto egzemplarzy i za półdarmo trwonią swój quasi-talent.
> Pewnego styczniowego popołudnia w domu geniusza, na etażerce zadzwonił telefon.
> Kobiecy głos przedstawił się jako Ula, koordynatorka unijnego projektu „Pisarze
> ambitni.pl” i wyjaśnił:
> – Pragnę zorganizować spotkanie w Planecie 11 poświęcone pana twórczości. Prowincja
> jest żądna kultury wysokiej. Będą croissanty, cappuccino i strudel z nadzieniem
> toffi.
> – A czytelnicy? Tylko dla nich istnieję – wyznał geniusz, przełknąwszy kęs grahamki
> z topionym cheddarem. Akurat celebrował nie drugie, lecz pierwsze śniadanie mistrzów.
> – Kania dżdżu tak nie łaknie, jak nasi czytelnicy pana! Żebym tak trupem padła–
> żachnęła się, skądinąd szczerze, Ula-koordynatorka.
> Geniusz sroce spod ogona nie wypadł, więc zgłosił kilka negocjacyjnych zastrzeżeń.
> _Primo_: zaspy i mróz nie odpuszcza. _Secundo_: trudzi się nad kolejną powieścią,
> która całkowicie zżera mu duszę. _Tertio_: co to w ogóle za Planeta 11? Pierwsze
> słyszy, a świat wzdłuż i wszerz zjechał, tu i ówdzie ucha nastawiał.
> Koordynatorka okazała się fachowym negocjatorem. Bez erystycznych podchodów, od
> razu wytoczyła armatę: pulchniutką sumkę, i to płaconą – _in extenso_ – w gotóweczce,
> i nie na konto, tylko do rączki. Sumka od razu stopiła śniegi, styczeń przechrzciła
> na czerwiec, a Planetę 11 – na literacką Carnegie Hall.
> Mistrz przystał na warunki i, odłożywszy słuchawkę, z lubością zżarł cały cheddar.

 
    
