# Stancja. Taki właściciel, to dramat!

- Link: https://tko.pl/108704,2014,02,16,stancja-taki-wlasciciel-to-dramat
- Published: 2014-02-16T15:22:19+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Oszukują, robią naloty, grzebią ci w rzeczach i przestawiają ramki ze zdjęciami?
Chcesz zmienić stancje, ale boisz się, że kolejny właściciel wcale nie będzie lepszy
od poprzedniego? Olsztynianie, co się z wami dzieje? Dajcie żyć!**

Ideał

Idealny najemca to taki, który płaci za stancje, ale na niej nie mieszka. Najlepiej,
aby wszystko jeszcze odnawiał i dokupował meble. Aaa, i jeszcze, żeby na koniec 
nie domagał się zwrotu kaucji. – I rok dziksu, mieszkanie z właścicielką w bloku
przy Wyszyńskiego – pisze Marek. – Niby miła staruszka, nawet jabłkiem poczęstowała,
ale strasznie skąpiła. Mówiła, że obiady, to w stołówce powinienem jeść, a nie robić
na stancji: „Wszystko kosztuje, nawet woda w czajniku”. Pałę przegięła, gdy kazała
mi się kąpać tylko 2 razy w tygodniu.

Skazani na łaskę i niełaskę

Nie chcesz lub nie możesz mieszkać z rodzicami, nie stać cię na kupno własnego lokum,
kredytu przy umowie o dzieło nikt ci nie da. Wszystko wskazuje na to, że jesteś 
skazany na najmowanie stancji. Płacisz niemałą kasę za „cztery kąty”, w zamian dostajesz
jakąś norę z meblami w stylu „Retro PRL Classic”.

Grzebią w rzeczach…

– Wiedziałam, że ktoś wchodził do mieszkania pod moją nieobecność – pisze na forum
Agnieszka. – Gdy tylko wracałam z pracy, zastawałam poprzestawiane przedmioty np.
ramki ze zdjęciami, wazoniki czy poduszeczki. Miałam dyskomfort, że ktoś może wejść
w każdej chwili, i aby temu zapobiec nie wyciągałam klucza od wewnątrz, tak aby 
zblokować możliwość otwarcia od zewnątrz. Bałam się, że ktoś wlezie w nocy.

Luftwaffe…

– Najazd na chatę i nie ma zmiłuj – pisze Justa. – Wchodzili w środku nocy i bombardowali
pytaniami: „co to te chłopy tu robią, co to za bałagan, miało nie być kota, kran
przecieka, śmierdzi stęchlizną” itd. Przez pojęcie „chłopy” należy rozumieć jednego
faceta, ale żeby przejaskrawić sytuację stosowali liczbę mnogą – tłumaczy internautka.–
Bałagan w ich mniemaniu to była bluza zawieszona na krześle, kot – to była rybka,
a stęchlizna – to smród z klatki…

… i nie opuszczę go, aż do zwrotu kaucji…

– Mieszkaliśmy 3 lata – pisze Andrzej – nigdy nie zalegaliśmy z opłatami, zawsze
wszystko na czas. Skończył się licencjat i nadszedł czas opuścić [Olsztyn](https://tko.pl/olsztyn).
Problemy zaczęły się w momencie, gdy wspomnieliśmy o naszej kaucji, a mianowicie
1,5 tys. zł. Gdy się wprowadzaliśmy właściciel stancji żądał od nas natychmiastowego
wpłacenia pełnej kwoty kaucji i najmu z wyprzedzeniem na miesiąc. Razem było to 
prawie 3 tys. zł. Zapłaciliśmy bez zająknięcia. On na koniec stwierdził, że nie 
odda kasy, bo przez te 3 lata wyeksploatowaliśmy lokal na właśnie tę kwotę. Co to
znaczy wyeksploatować lokal? – zadaje retoryczne pytanie Andrzej. – My to odnowiliśmy,
wymalowaliśmy, wyszorowaliśmy, a on co? Łaskę robi, że moje pieniądze odda? Ostatecznie
nie zapłaciliśmy za ostatni miesiąc mieszkania w tym fajnym miejscu, niestety z 
przykrym właścicielem.
