# Regionalne historie miłosne z oszustwami i przestępstwami w tle

- Link: https://tko.pl/108695,2014,02,14,regionalne-historie-milosne-z-oszustwami-i-przestepstwami-w-tle
- Published: 2014-02-14T16:31:16+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Siła uczuć znajduje swoje odzwierciedlenie także w policyjnych aktach. Bo, jak
mówią policyjni dochodzeniowcy, albo emocji za dużo, albo ich brak. Katalog przestępstw,
w których w tle pojawia się różnie pojmowana miłość, jest obszerny.**

Prym wiodą oszustwa. Przystojny amerykański generał, piękna Aneta, która w rzeczywistości
okazała się nastoletnim Karolem, czy na zabój zakochani z portali randkowych nieraz
wyłudzili od mieszkańców naszego regionu pieniądze. Jeśli deklarowaną siłę uczuć
oszusta mielibyśmy mierzyć przekazaną mu później sumą, to moglibyśmy mówić o wielu
przypadkach prawdziwie gorącej miłości.

Przypomnijmy sprawę ze stycznia 2014 prowadzoną przez elbląskich policjantów. 50-
letnia mieszkanka powiatu elbląskiego padła ofiarą oszusta matrymonialnego. Kobieta
poznała mężczyznę na jednym z internetowych portali randkowych. Ten podawał się 
za amerykańskiego generała. Pisał kobiecie, że jest obecnie w Afganistanie. Obiecywał,
że przyjedzie do Polski, a co więcej przywiezie skarb, który znalazł będąc na misji.
W ten sposób zdobył serce kobiety oraz… jej pieniądze. Jak się okazało zakochana
50-latka przekazała mu ponad 200 tys. złotych. Niedługo później dotarło do niej,
że było to oszustwo.

Policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w [Olsztynie](https://tko.pl/olsztyn) 
wspominają niejakiego Karola S. Od kilku lat sukcesywnie trafia w ich ręce za oszustwa.
Ostatnio w lutym 2013 roku, kiedy występował jako podejrzany w trzydziestu sprawach
o oszustwa internetowe. Jednak wcześniej, w grudniu 2009 roku, wówczas 18-letni 
bezrobotny podawał się za atrakcyjną Anetę. Chłopak podszywając się za nastolatkę
wyszukiwał na portalu społecznościowym mężczyzn i proponował im sprzedaż płyt z 
roznegliżowanymi zdjęciami. Cena płyty wahała się od 10 do 15 złotych. Kiedy rzekoma
Aneta swoją ofertą skusiła chętnego i otrzymała od niego pieniądze na swój rachunek,
wysyłała kolejne informacje. Zawierały żądanie wpłaty kolejnych, większych sum –
od 100 do 150 złotych. Pieniądze miały gwarantować wpłacającemu to, że jego rodzina,
najczęściej żona, nie dowie się o tym, że szantażowany był zainteresowany nawiązaniem
kontaktu z osobą płci przeciwnej.

Oszuści często w wymyślonej przez siebie legendzie podają się za osobę noszącą uniform,
pewnie dlatego, że jak mówi przysłowie „za mundurem panny sznurem”.

Tak też zrobił zatrzymany w lipcu 2011 roku w Olsztynie Artur Ł. Twierdził, że jest
marynarzem i, że mieszkance [powiatu ostródzkiego](https://tko.pl/ostroda) załatwi
karoserię do samochodu. Wziął prawie 10 tysięcy złotych po to, by odpłynąć w siną
dal. Okazało się, że 34-latek z żeglowaniem miał niewiele wspólnego. Natomiast można
powiedzieć, że doskonale pływał w kłamstwach, dzięki którym oszukał kilkadziesiąt
osób w całej Polsce. Wobec Artura Ł. sądy, prokuratury z całego kraju wydały w sumie
67 podstaw do zatrzymania. Był to zarówno Europejski Nakaz Aresztowania, jak również
kilkadziesiąt listów gończych oraz nakazów doprowadzeń do zakładu karnego. Oszust
od olsztyńskich policjantów usłyszał kolejny zarzut dotyczący wyłudzenia pieniędzy
od mieszkanki powiatu ostródzkiego i trafił do aresztu.

Obecnie dużą rolę w poszukiwaniach „drugiej połowy” odgrywają portale randkowe. 
Niestety oferty tam przedstawiane, późniejsze miłosne relacje czasem służą wyłącznie
oszustwu.

Tak było w przypadku 30-letniego mieszkańca Elbląga, który w ubiegłym roku na jednym
z ogólnopolskich portali randkowych poznał obywatelkę Rosji. Mężczyźnie bardzo spodobała
się kobieta dlatego postanowił poznać ją osobiście. Problemem jednak była odległość,
jaka ich dzieliła. To blisko 2200 km. Zapewne i bilet byłby kosztowny. Elblążanin
jednak za wszelką cenę chciał poznać Rosjankę. Na jej konto przelał około 5 tysięcy
złotych. Kwota ta miała pokryć koszty podróży. Tu jednak wątek miłosny się urywa.
Kobieta przestała się kontaktować z 30-latkiem, gdy tylko pieniądze wpłynęły na 
jej konto. Po miesiącu mężczyzna zdecydował się zgłosić sprawę policji.

Nie tylko jednak w Internecie możemy być narażeni na nieszczęśliwą i kosztowną „
miłość”. Jak się okazuje w podobny sposób może zakończyć się pobyt w sanatorium.
Blisko 80-letni elblążanin dał się „omotać” poznanej na sanatoryjnym wyjeździe kobiecie
tak silnie, że użyczał jej swojej karty do bankomatu. Oczywiście wcześniej podał
kobiecie nr pin. Znajoma miała mu wypłacać pieniądze. Gdy zobaczyła sumę, jaką posiada
na koncie mężczyzna, postanowiła wypłacić trochę dla siebie. Zakochany staruszek
chciał się nawet związać na stałe z poznaną kobietą, ta jednak planowała kolejne
wyjazdy do sanatorium. 60-latka nie pierwszy raz zaopiekowała się w ten sposób samotnym
staruszkiem. Czyniła to za każdym razem gdy jechała do sanatorium i za każdym razem
był to inny mężczyzna.

Czasem jednak osoba zakochana, żeby zwrócić na siebie uwagę, decyduje się na desperacki
krok. W lipcu 2013 roku kętrzyńscy policjanci otrzymali zgłoszenie od kobiety, że
pod jej zakład pracy przyszedł były chłopak i głośno krzyczy. Po chwili do policjanta
zadzwonił mieszkaniec miasta i poinformował, że mężczyzna ten wylał na siebie jakąś
substancję i podpalił się. Płonącą odzież na desperacie zaczął gasić przypadkowy
przechodzień. Ciężko rannego mężczyznę z rozległymi poparzeniami klatki piersiowej,
brzucha, pleców oraz rąk przewieziono do szpitala. Według wstępnych ustaleń policjantów
prawdopodobną przyczyną podpalenia był zawód miłosny. Jak ustalili funkcjonariusze
34-latek nie mógł pogodzić się z faktem rozstania z ukochaną, dlatego też chcąc 
zwrócić jej uwagę wylał na siebie spirytus i się podpalił.

Mówią, że od miłości do nienawiści jest tylko krok. Negatywne emocje budzące się
po zawodzie miłosnym idące w parze z chęcią zemsty, zazdrością, czy krzywdą mogą
stać się motorem przestępstwa.

Przypomnijmy sprawę 20-letniej nieszczęśliwie zakochanej kobiety, wobec której elbląscy
policjanci interweniowali ponad 70 razy. Geneza konfliktu między 20-letnią Anną 
L., a jej 18-letnim partnerem miała swój początek wiosną 2012 roku. 20-latka mieszkała
wspólnie z chłopakiem w domu jego matki. Ten młody mężczyzna nie chciał już dzielić
życia z partnerką. Tłumaczył, że robiła mu awantury, sceny zazdrości, określał ją
jako niepoczytalną. Zaraz po tym nastąpiła eskalacja agresji. Anna L. przychodziła
pod dom ukochanego, rzucała kamieniami w okna i wybijała przy tym szyby. Zakłócała
także mir domowy jemu i jego matce. 18-latek wzywał policję i przytrzymywał dziewczynę
do czasu przyjazdu radiowozu. Od początku 2013 roku funkcjonariusze interweniowali
wobec kobiety aż 75 razy. W konsekwencji sąd w [Elblągu](https://tko.pl/elblag) 
wydał wyrok i zakazał 20-latce zbliżać się do posesji chłopaka na odległość 100 
metrów. Jednocześnie prokurator zastosował wobec niej dozór. Postanowienie sądu 
uprawomocniło się. To jednak niczego nie zmieniło. Kobieta bardzo szybko złamała
zakaz zbliżania się do ukochanego. Nadal „odwiedzała” go w domu. Dziewczyna trafiła
po raz kolejny do policyjnej celi i do czasu zakończenia postępowania została aresztowana.
Ostatecznie odpowie za wielokrotne naruszanie przez nią sądowego zakazu zbliżania
się do jej byłego chłopaka, groźby karalne, niszczenie mienia naruszenie miru domowego
a także niestosowanie się do orzeczeń sądu.

Natomiast policjanci z [Olecka](https://tko.pl/olecko) pamiętają sprawę z 2006 roku
dotyczącą znęcania się Dariusza P. nad rodziną S. Mężczyzna zakochał się w wówczas
nieletniej pannie S., która odrzuciła jego zaloty. Od tego momentu Dariusz P. zaczął
znęcać się psychicznie nad całą rodziną. Nachodził ich w domu, wielokrotnie dzwonił,
przesiadywał przed blokiem, zaczepiał na ulicy, w pracy i szkole, ciągle niepokoił.
Ostatecznie Dariusz P. usłyszał zarzuty między innymi znęcania i zmuszania do określonego
zachowania, po czym sprawa trafiła do sądu.

Obecnie w oleckiej komendzie prowadzone jest postępowanie dotyczące złośliwego niepokojenia.
Pokrzywdzona złożyła zawiadomienie, że jej były konkubent po zakończeniu trwającego
pięć lat związku wciąż pisze do niej smsy, telefonuje, nachodzi w pracy, wyzywa,
jeździ autem pod jej blokiem, używając klaksonu daje znać o sobie. Mężczyzna próbuje
także zespuć reputację byłej partnerki opowiadając innym osobom, że kobieta romansuje
z różnymi mężczyznami i że go oszukiwała. Sprawca ma także zakładać fikcyjne konta
na portalu społecznościowym, używać do tego zdjęcia pokrzywdzonej oraz zamieszczać
obraźliwe treści. Sprawą zajmują się policjanci.

Zazdrość motywowała natomiast 25-letniego Łukasza M. z [Braniewa](https://tko.pl/braniewo).
W nocy z 29/30 maja ubiegłego roku na terenie miasta, myśląc o swojej byłej partnerce
w zaparkowanym audi należącym do obecnego chłopaka dziewczyny, przebił on cztery
opony, uszkodził szybę czołową oraz prawe lusterko. Pokrzywdzony oszacował wartość
strat na kwotę ok tysiąc złotych i poinformował o tym fakcie policję. Patrol zatrzymał
nietrzeźwego 25-letniego Łukasza M. podejrzanego o zniszczenie auta. Mężczyzna usłyszał
zarzuty i przyznał się do przestępstwa.

Rysa na sercu była także powodem rysy na samochodzie mieszkańca Nidzicy. Sprawca
zarysował stojącego na parkingu osiedlowym opla astrę. Został uszkodzony bok i maska
auta. Wartość strat pokrzywdzony szacował na około 1500 złotych. Policjanci szybko
ustalili winowajcę. Okazała się nim 24–letnia mieszkanka gminy [Nidzica](https://tko.pl/nidzica).
Kobieta usłyszała zarzut zniszczenia mienia, do którego się przyznała. Wyjaśniła,
że powodem jej zachowania był zawód miłosny i wypity alkohol. Wracając z dyskoteki
postanowiła zemścić się na byłym chłopaku i dlatego zarysowała jego samochód.

Policjanci podsumowując sprawy, w których tle bądź na pierwszym planie pojawiały
się silne uczucia, podkreślają, że są one często drastyczne, sprawca jest bardzo
zaangażowany w działanie, wyrządzając pokrzywdzonej osobie wielką krzywdę, czy to
fizyczną, czy psychiczną.

Jednak policjanci są także świadkami wielu sytuacji, kiedy dzięki miłości, zaangażowaniu
emocjonalnemu dzieją się sprawy dobre.

I tak, w maju 2013 roku w [Bartoszycach](https://tko.pl/bartoszyce), gdyby nie para
zakochanych spacerujących w parku, przeprawa przez rzekę 23-latka mogła go kosztować
życie. Mieszkaniec gminy Sępopol prawdopodobnie wpadł do Łyny. Spacerująca w pobliżu
para usłyszała, że ktoś szamoce się w wodzie. Chłopak puścił dłoń swojej partnerki
i bez namysłu pobiegł pomóc dryfującemu w rzece 23–latkowi. Mężczyzna resztkami 
sił łapał za gałęzie próbując wydostać się z rwącej wody. Wezwani do pomocy funkcjonariusze
przedarli się przez krzaki, położyli się na stromym, śliskim brzegu i wyciągnęli
z wody poszkodowanego. Mężczyzna był zmęczony i wyziębiony. Policjant i strażnik
graniczny wezwali na miejsce strażaków, którzy łodzią przetransportowali go na drugi
brzeg do karetki pogotowia. Mężczyzna trafił do szpitala. Prawdopodobnie nie przeżyłby
tej przeprawy gdyby nie szybka rekcja spacerującej brzegiem rzeki pary zakochanych.
