# Dramat prywatny i szczęście publiczne – słów kilka o Demoludowych spektaklach

- Link: https://tko.pl/107896,2013,12,01,dramat-prywatny-i-szczescie-publiczne-slow-kilka-o-demoludowych-spektaklach
- Published: 2013-12-01T09:00:21+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Krótki bilans VII Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Demoludy: wykonawcy z
Czech, Węgier, Rumunii, Rosji i Polski, wiele zasłużonych oklasków i dwie owacje
na stojąco, dla diametralnie różnych występów. **

 Olsztyńska publiczność ceni najwidoczniej zarówno nieskrępowaną zabawę, jak i najczarniejsze
z czarnych scenariusze

W sobotę 23 listopada dobiegła końca siódma edycja Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego
Demoludy. Organizowany przez olsztyński Teatr im. Stefana Jaracza festiwal obfitował
w rozmaite wydarzenia artystyczne: wernisaż fotografii, koncert, warsztaty aktorskie,
liczne spotkania tematyczne i czytania performatywne oraz cztery „pełnowymiarowe”
spektakle, którym warto przyjrzeć się nieco bliżej.

**Środa: Świat podzielony**

Jan Werich i Jiří Voskovec – dwie wielkie osobowości czeskiego życia artystycznego
XX wieku – przyjaciele, współpracownicy, wybitni artyści. Gdy po zwycięstwie komunistów
w Czechosłowacji w 1948 roku Voskovec wyemigrował do USA, dawni kompani znaleźli
się po dwóch stronach żelaznej kurtyny. Ich przyjaźń rozwijała się dalej w prowadzonej
przez lata korespondencji, która stała się inspiracją do stworzenia spektaklu. Przedzieleni
tysiącami kilometrów, oceanem i największą, nieprzeniknioną barierą – polityką, 
na papier przelewają swoje smutki i radości. Stale razem na scenie, nie mogą się
spotkać. W przerysowanym makijażu, rodem z początków działalności, jak relikty dawnych,
lepszych czasów, bohaterowie stają wobec przemian świata i wobec własnych przeobrażeń,
własnego i nieuchronnego starzenia.

_Dora Viceníková_

_Korespondencja V+W_

_Teatr Na Zábradlí (Czechy)_

_reżyseria: Jan Mikulášek_

_tłumaczenie: Maciej Mętrak_

_scenografia: Svatopluk Sládeček_

_muzyka: Jan Mikulášek_

_kostiumy: Marek Cpin_

_obsada: Václav Vašák, Jiří Vyorálek, Gabriela Mikulková_

**Czwartek: Dziś porzućcie wszelkie troski! I zróbcie to w stylu retro.**

Sztuka mówiąca rzeczy ważne, opowiadająca o mrocznych zakamarkach ludzkiej duszy,
ujawniająca dojmujący ciężar egzystencji, zło czające się wśród szemranych spelun
i pozornie dobrych domów…. Wszystko doniosłe i godne uwagi, ile jednak można? Tak
dobrze czasem zdecydowanie odrzucić całą retorykę cierpienia i, ot tak, po prostu,
dobrze się w teatrze bawić.

Węgierski „Musik, Musikk, Musique” to zrealizowana z rozmachem wędrówka po europejskich
kabaretach lat międzywojennych. Najbardziej widowiskowy spektakl tegorocznych Demoludów
czaruje przepięknymi, regularnie zmienianymi kostiumami, okazałą scenografią, uzupełnianą
wizualizacjami, muzyką graną na żywo przez orkiestrę. Jak na krajoznawczo-muzyczną
eskapadę przystało, piosenki wykonywane są w różnych językach, w tym również, przy
niemałej uciesze widowni, po polsku. „To ostatnia niedziela” z melodią skomponowaną
przez Jerzego Petersburskiego okazała się zresztą na tyle popularna, że przewinęła
się przez dwa spektakle (pojawiła się również w „Dziewczynie z kina Tęcza”). Oprócz
lingwistycznego dopasowania, poszczególne muzyczne aranżacje opierają się na zręcznej
żonglerce narodowymi stereotypami, traktowanymi z przymrużeniem oka. Mamy więc kokieteryjną
Francuzkę, zmysłową kobietę Południa, krztynkę włoskiego la dolce vita czy amatora
rumianych słowiańskich piękności. To wszystko, okraszone jeszcze elementami akrobatyki
i cyrkowymi sztuczkami, sprawia, że złożona przez organizatorów obietnica „megawypasionego
spektaklu”, została spełniona z nawiązką.

_Musik, Musikk, Musique_

_Teatr im. Józefa Katony (Węgry)_

_reżyseria: Réka Pelsőczy_

_muzyka i opracowanie piosenek: Albert Márkos_

_scenografia: Balázs Cziegler_

_kostiumy: Ildi Tihanyi_

_wizualizacje: Vince Varga_

_światło: Zoltán Vida_

_choreografia: Kitty Fejes_

_konsultacja cyrkowa: Roland André_

_balet: Levente Bajári_

_dramaturg: Gergely Zöldi_

_kierownik produkcji: Bence Mattyasovszky_

_obsada: Adél Jordán, Eszter Ónodi, Judit Rezes, Gergely Kocsis, Ervin Nagy, Bence
Tasnád_i

**Piątek: Kiedy Richard Gere poślubia k\*\*\*ę?**

W kinie „Tęcza” ogląda się filmy. Od tego w końcu kino jest. W ostatnim rzędzie 
kina „Tęcza” seans uzyskać może dodatkowy smaczek. I nie, nie o gratisowy popcorn
tu chodzi. Sceny erotyczne interpretujemy na żywo. Stała rezydentka miejsca 13. 
zaprasza. Nie chcesz, nie podoba się naddarta sukienka, oczko (oko!) w pończosze?
Nie kupujesz. Znajdą się mniej wybredni.

Kiedyś jeszcze byli ludzie, nie transakcje. Grana przez Tanię Popę kobieta snuje
nostalgiczną opowieść o czasie minionym. Wspomina młodość, swoją rodzinę, pierwszą
miłość. Dziś prawdziwym i wartościowym żywym stworzeniem jest tylko mały kotek, 
odwiedziny zwierzęcia jedynym regularnym i pożądanym punktem dnia. Przeszłość przetkana
jest teraźniejszością, wywody dziewczyny z kina przeplecione, wykonywanymi przez
nią przy akompaniamencie pianina, starymi piosenkami.

Co wiemy po „Dziewczynie z kina Tęcza”? Że jedna drobna aktorka jest w stanie wypełnić
okazałą przestrzeń Sceny Kameralnej. Znamy brzmienie powszechnego (choć wstydliwego)
wydobywania z torebek i kieszeni chusteczek higienicznych w ciemnej sali. Wiemy,
że piosenka porusza, nawet przy dalece wątpliwym rozumieniu tekstu. No, i że Richard
Gere poślubia kurwę tylko wówczas, kiedy jest nią Julia Roberts. A tych, też wiemy,
wcale nie tak wiele… Kopciuszek to ściema. Happy end też.

_Lia Bugnar_

_Dziewczyna z kina Tęcza_

_Teatr Narodowy w Bukareszcie (Rumunia)_

_reżyseria – Lia Bugnar_

_pianino: Marian Hâncu_

_obsada: Tania Popa_

**Sobota: O marzeniach podczas lotu z drugiego piętra**

Natasza Banina i Natasza Wiernikowa – dwie szesnastolatki, które różni niemalże 
wszystko. Jedna to butna wychowanka prowincjonalnego bidula, która za swoją hardą
postawą i salwami wulgaryzmów, skrywa wrażliwość i potrzebę miłości. Druga – duma
rodziców, gwiazdka młodzieżowego telewizyjnego show, której familia nie szczędzi
niczego. W przeładowanym do granic planie na życie Nataszy, brak jednak miejsca 
na nią samą. Potrzeba bliskości, akceptacji okazuje się niezależna od pochodzenia,
statusu społecznego i materialnego. Romantyczna miłość, która miała być nagrodą 
po bezwzględnej walce, okazuje się naiwną mrzonką. Determinacja dziewcząt przynosi
zgoła inne skutki, skutki tragiczne.

Dwa zespolone monodramy, dwie historie, dwie nastoletnie Natasze. Jedna Agnieszka
Skrzypczak i okazjonalnie tylko partnerujący jej Karol Puciaty, właściwie zero scenografii,
rekwizytów, muzyki. „Marzenie Nataszy” to najbardziej minimalistyczny wizualnie 
Demoludowy występ, jednocześnie bardzo pojemny treściowo i wymagający wobec aktorki.
W tak ascetycznej inscenizacji wykonawca nie jest w stanie schować się za innym 
aktorem, ukryć za oprawą plastyczną czy muzyczną. Młoda aktorka stanęła jednak na
wysokości zadania, o czym świadczyć może występ podczas olsztyńskiego festiwalu,
a także liczne, przyznane wcześniej, nagrody. Skrzypczak udało się obdarzyć bujną
osobowością nie tylko dwie Natasze, ale i całą plejadę innych, opisywanych przez
bohaterki, postaci.

_Jarosława Pulinowicz_

_Marzenie Nataszy_

_Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi (Polska)_

_reżyseria – Nikołaj Kolada_

_tłumaczenie: Agnieszka Lubomira Piotrowska_

_scenografia: Justyna Łagowska_

_opracowanie muzyczne: Rafał Kowalczyk_

_obsada: Agnieszka Skrzypczak, Karol Puciaty_

Krótki bilans VII Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Demoludy: wykonawcy z Czech,
Węgier, Rumunii, Rosji i Polski, wiele zasłużonych oklasków i dwie owacje na stojąco,
dla diametralnie różnych występów. [Olsztyńska](https://tko.pl/olsztyn) publiczność
ceni najwidoczniej zarówno nieskrępowaną zabawę, jak i najczarniejsze z czarnych
scenariusze, wizualne rozpasanie i scenograficzną ascezę.

Dagmara Kordulewska
