# Prof. Sienkiewicz: pracowałem na ludzkich preparatach

- Link: https://tko.pl/107876,2013,11,27,prof-sienkiewicz-pracowalem-na-ludzkich-preparatach
- Published: 2013-11-27T21:00:50+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Profesor Waldemar Sienkiewicz jest jedynym w Polsce specjalistą od techniki plastynacji.
Swoje umiejętności zdobył w Heidelbergu u Güntera von Hagensa, niemieckiego lekarza
i anatoma, twórcy tej techniki i autora kontrowersyjnych wystaw Body Worlds.**

 Prof. demonstruje plastynat zwierzęcy, ale tworzył też ludzkie.

**– Panie profesorze, czym jest plastynacja?**

– Najprościej mówiąc, to nowoczesna metoda przygotowywania preparatów biologicznych
w szczególności anatomicznych. Ale można do tego zagadnienia podejść szerzej i przy
pomocy tej metody zachowywać obiekty archeologiczne, jak np. drewno archeologiczne,
pochodzące ze środowiska wodnego. Plastynacja powstrzymuje proces wysychania drewna
i jego ewentualnej dekompozycji.

**– Na czym polega ta metoda?**

– Na usunięciu wody z tkanek lub obiektów i zastąpieniu jej różnego rodzaju substancjami
chemicznymi, takimi jak silikony bądź żywice epoksydowe. Wodę usuwamy przy pomocy
acetonu, ale można wykorzystać też inne rozpuszczalniki. To kwestia wyboru podyktowana
stosunkiem jakości do ceny. Aceton jest stosunkowo tani, a miesza się z wodą praktycznie
w każdych proporcjach. W związku z tym jest dobrym rozpuszczalnikiem. Niemal tak
dobrą substancją, służącą do odwadniania może być alkohol, ale nie jest on tak dobry
w rozpuszczaniu tłuszczów, bo w następnym etapie obróbki konieczne jest usunięcie
nadmiaru tłuszczu z tkanek. Aceton dobrze się do tego nadaje

**– Wynalazca plastynacji, kontrowersyjny Günther von Hagens, opatentował substancje,
którymi zastępuje się wodę w tkankach?**

– To niezupełnie tak. Rzeczywiście metoda jest opatentowana, ale jak w większości
przypadków patent jest dostępną rzeczą, jeśli nie jest tajny. Można do niego sięgnąć,
korzystać z niego. Von Hagens opatentował tę metodę i dzieli się nią ze światem –
ja posługuję się tą metodą – z pewnym zastrzeżeniem, że przy pomocy jego metody 
nie można wykonywać plastynacji dla celów komercyjnych. Ale każdy na świecie, jeśli
robi to dla celów własnych, dydaktycznych, muzealniczych, to może z niej bez problemu
korzystać.

**– Pan uczył się tej metody u samego Gunthera von Hagensa.**

– Jeden z moich kolegów na początku lat 90. ubiegłego wieku uzyskał stypendium na
Wydziale Medycznym w Katedrze Anatomii w Heidelbergu, gdzie jednym z pracowników
był właśnie Von Hagens. Miał już wtedy swoje laboratorium w Instytucie Plastynacji
wciąż ucząc studentów neuroanatomii. Po powrocie do Polski kolega opowiedział mi
o tym i bardzo się tym zainteresowałem. Udało mi się z profesorem Von Hagensem skontaktować
i uzyskałem stypendium w 1997 roku. Spędziłem tam sześć miesięcy.

**– Rozumiem, że nie tylko poszerzał Pan wiedzę teoretyczną.**

– Nie. Byłem włączony w przygotowywanie preparatów plastynacyjnych od samego początku.
Kiedy tam pojechałem, to laboratorium profesora pracowało już pełną parą, posiadało
wiele preparatów w różnych formach i w różnym stadium przygotowania. Zdążyłem przez
ten czas zapoznać się ze wszystkimi technikami plastynacji.

**– Pracował Pan na preparatach ludzkich?**

– To były przede wszystkim preparaty ludzkie. Zwierzęcych było niewiele. Wynikało
to z tego, że w roku, w którym byłem w Heidelbergu, organizowana była wystawa Body
Worlds w Mannheim w 1997 roku. Dlatego byliśmy zaangażowani w tworzenie preparatów
na tę wystawę.

 Preparat ludzki

**– Od 1996 roku i pierwszych wystaw Body Worlds minęło już trochę czasu, ale wciąż
nie cichną kontrowersje wokół plastynacji. Dlaczego?**

Zawsze robiono preparaty ludzkie i zwierzęce, ale nie były one przedstawiane tak
szerokiemu gronu „widzów”. Preparaty ludzkie, to była przede wszystkim domena muzeów
anatomicznych przy wydziałach medycznych. Natomiast widz, nazwijmy to z ulicy, raczej
nie miał kontaktu z takimi preparatami. Preparaty plastynowane prezentowane na wystawach
przygotowywane są głównie dla ludzi, którzy nie mają styczności z medycyną. Budzą
emocje z różnych względów. Ja podchodzę do tego bez emocji, bo dla mnie różnica –
nie chciałbym, żeby to zabrzmiało obrazoburczo – między preparatem ludzkim i zwierzęcym
w sensie dydaktycznym jest niewielka.

Nie do końca zgadzam się natomiast ze sposobem przedstawiania tych preparatów. Do
mnie określenie, że jest to sztuka, nie bardzo trafia. Przedstawianie ciał zmarłych
osób w różnych pozycjach jest nieusprawiedliwione, jak np. preparat przedstawiający
dwójkę ludzi w trakcie współżycia seksualnego. Niektóre z tych preparatów są obrazoburcze,
choć większość ma dużą wartość edukacyjną. Najlepszym przykładem, jaki znajduję,
to obraz plastynownych płuc osoby palącej i niepalącej. Widać ogromną różnicę, która
może przemówić do wyobraźni człowieka.

**– Czy plastynacja to najlepsza metoda, jaką opracował człowiek do wykonywania 
preparatów anatomicznych?**

– Zdecydowanie tak.

**– Jakie preparaty Pan do tej pory wykonał?**

– Jak wspominałem preparaty ludzkie, całych ciał, płodów ludzkich, szczególnie zniekształconych.
Tworzyłem też preparaty ortopedyczne, na których można pokazać implanty, sztuczne
stawy, rekonstrukcję żuchwy. Włączony byłem także w przygotowywanie słynnego  preparatu„
szachisty” siedzącego przy stole.

**– A w katedrze na UWM?**

– To były głównie izolowane narządy wewnętrzne: wątroby, serca wielu gatunków zwierząt,
nerki, kończyny, śledziony, żołądki, jelita, okrężnice. Wykonałem też preparat kota.
Jest ich grubo ponad 100. Niestety jesteśmy poddani pewnym ograniczeniom, bo to 
drogi sprzęt i jego skompletowanie trochę mi zajęło, odczynniki chemiczne używane
w tym procesie również nie należą do tanich.

_Prof. Waldemar Sienkiewicz na co dzień pracuje w Katedrze Anatomii Wydziału Medycyny
Weterynaryjnej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w [Olsztynie](https://tko.pl/olsztyn)._

![](https://tko.pl/nextgen-attach_to_post/preview/id--6088)
